31 stycznia 2018

Trendy makijażowe 2018.

Podążasz za trendami? Jeśli tak to świetnie się składa ponieważ przygotowałam przegląd najważniejszych makijażowych trendów 2018! Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „nie”, to także super bo być może czymś się zainspirujesz? Tegoroczne trendy są dla mnie bardzo ważne i bardzo atrakcyjne. Zawierają w sobie właściwie wszystko to, co lubię i z czym może kojarzyć się mój ukochany makijaż. To co, zaczynamy?

1. Wyraziste rzęsy
Pamiętasz Twiggy? O właśnie takie rzęsy chodzi! Najlepiej nałożyć kilka warstw na siebie, a jeśli się posklejają to nic nie szkodzi - będziesz w trendzie. Pomaluj zarówno dolne jak i górne, możesz doczepić kępki. Jest jeszcze wersja dla odważnych i kochających brokat - wyraziste rzęsy plus glitter, który aplikujemy przy pomocy kleju do rzęs. Taki makijaż możesz znaleźć na przykład u Diora, w duecie z pięknie rozświetloną skórą.

2. Czarny eyeliner 
Nigdy nie wyjdzie z mody! Grube, solidne kreski, które nie mają nic wspólnego z idealnymi, wyciągniętymi jaskółkami. Możesz naprawdę mocno poszaleć - kreski mogą być naprawdę grube i łączyć się z dolną powieką, mogą być zaokrąglone (Tom Ford) lub geometryczne (Marc Jacobs).

3. Rozświetlona twarz
Dla mnie to nie jest trend, dla mnie to życie. Kocham! Rozświetlaczy i produktów rozświetlających nigdy dość! Skóra w 2018 ma być naturalna, rozświetlona, rezygnujemy z ciężkich podkładów i nie przejmujemy się drobnymi niedoskonałościami. Rozświetlona skóra, a także powieki, policzki, łuk Kupidyna - im więcej tym lepiej! W trendach pojawia się również wykończenie bardziej unicorn - holo, szczególnie na kościach policzkowych. Stella McCartney, Giambattista Valli , Altuzarra, Prada, Etro, Saint Laurent, Balmain, Izabel Marant -  u tych projektantów zobaczysz dużo naturalności. Postawili na i świetlistą, zadbaną skórę plus ewentualnie drobne podkreślenie ust w ich naturalnym kolorze.

4. Szminki w sztyfcie 
Powracają! 2017 rok był rokiem błyszczyków, w tym roku będą królować tradycjyne pomadki. Na wybiegach pojawiają się usta podkreślone np. różem, błyszczykiem. Jeśli pomalowane mocniej to na przykład więcej koloru pojawia się w centralnym punkcie warg, a aplikacja odbywa się za pomocą opuszka palca. Czerwień pojawia się u Dolce & Gabbana, Max Mara, Chanel, róż u  Philosophy di Lorenzo Serafini.

5.  Glitter 
Tak, tak, tak! Wszystko ma błyszczeć! Możesz nakładać na powieki - zarówno na całą powiekę jak i delikatnie go rozpraszać. Brokat pojawia się w kącikach, na policzkach oraz na ustach. Metaliczny brokat, kirikiri ( aplikacja ) lub cyrkonie np.  w minimalistycznym wydaniu tak jak na pokazie Givenchy. Natomiast na pokazie Jeremiego Scotta królowały kamienie pod dolną powieką  w połączeniu z pomarańczowymi paznokciami otoczonymi w brokacie.

6. Chanel
Jako odrębna kategoria ponieważ w tym sezonie, będąc trochę w opozycji - namawiają nas na zdecydowanie ciemne oko oraz soczyste usta w kolorze soczystej czerwieni. Oprócz powiek i ust dość mocno zaznaczone są także policzki i brwi. Całość jest bardzo intensywna, odważna i ma w sobie pazura.

Z czym się żegnamy w tym sezonie? Przede wszystkim z mocnym konturowaniem - makijażyści coraz mniej to lubią. W trendach pojawia się zatem tylko róż do policzków oraz rozświetlacz. Z tym pierwszym możesz szaleć tak jak np. Pat McGrath na pokazie Valentino - zaaplikowała róż zarówno na policzki, skronie jak i powieki.

Który z trendów mógłby stać się Twoim ulubionym w 2018 roku?

Czytaj dalej...

29 stycznia 2018

Beauty Monday: Roże różowe!

Jednym z trendów na wiosnę i lato 2018 jest róż. Pojawia się w zasadzie wszędzie - na ustach, powiekach, policzkach, paznokciach. U mnie także się pojawia i będzie przez długi, długi czas. Ostatnio znowu wróciłam do mocniejszych, różanych policzków (tutaj z dodatkowym rozświetleniem).

Róż pojawia się również na moich powiekach, aby nie było zbyt mdło - dodałam odrobinę brązu w postaci mocno roztartej kreski. Lekko wytuszowałam rzęsy, ujarzmiłam brwi. To, co mam na ustach to koloryzujący olejek - opowiem o nim jeszcze w tym tygodniu bo jest naprawdę wart uwagi! Ah policzki... zrobiłam sobie całkiem soczyste jabłuszka!

Mam na sobie:
Twarz: Givenchy Photo'Perfexion 04 Perfect Vanilla (jest genialny!), Tom Ford Beauty Soleil Eye and Cheek Palette Violet Argente,
Usta: Tom Ford Beauty Lip Slick, Red Nectar.
Oczy: Tom Ford Beauty Soleil Eye and Cheek Palette Violet Argente, Bobbi Brown Perfectly Defined Long-Wear Brow Pencil, Saddle, Collistar tusz do rzęs Volume Unico, Sisley Phyto-Khol Star Waterproof, Sparkling Brown.

Lubisz róże? Używasz ich w makijażu?

A już jutro na blogu pojawią się makijażowe trendy na 2018! Koniecznie zajrzyj!

Czytaj dalej...

26 stycznia 2018

Decléor Aromaesencja Néroli.

O olejkach mogłabym długo i właściwie bez końca. Dość późno odkryłam ich zbawienne działanie na skórę, przez lata byłam pewna, że będą zapychać, nie wchłaniać, a skóra będzie wciąż pokryta tłustą warstwą. Nie doceniłam w pierwszej chwili przemysłu kosmetycznego, ale zrehabilitowałam się! Dzisiaj chciałam opowiedzieć Ci o olejkowym serum marki Decléor - Aromaesencji Neroli.

Aromaesencja to połączenie olejków, które pozwala nam na ujędrnienie skóry i przywrócenie jej gęstości. Działą dużo lepiej niż inne naturalne kosmetyki. A dokładniej? W 1 kropli aromaesencji znajdziesz 150 aktywnych cząsteczek, posiada niezrównane właściwości antyseptyczne, antybakteryjne, przeciwzapalne. Określane są mianem naturalnych "antybiotyków" dla skóry, a moc ich zapachu może wpływać na nasze emocje i zachowania.

Aromaesencja Néroli, która dzisiaj jest bohaterką to głęboko nawilżające serum, z olejkiem eterycznym Néroli, który stymuluje działanie kluczowych substancji sprzyjających nawodnieniu skóry. Tylko dwie krople wystarczą aby zrewitalizować Twoją skórę w trakcie codziennej pielęgnacji. Stuprocentowo naturalne i stuprocentowo aktywne. Koncentrat naturalnej energii łączący w sobie moc olejków eterycznych i oleju roślinnego z pierwszego tłoczenia. Idealny do wszystkich rodzajów skóry. 100% aktywnych składników, bez parabenów, konserwantów, oleju mineralnego oraz barwników.

Njważniejsze składniki (a jest ich całkiem sporo!) to między innymi Olejek eteryczny Néroli, który nawilża i wspomaga wchłanianie innych składników. Olejek eteryczny petitgrain zmiękcza i wygładza skórę, Olejek eteryczny z szałwii wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, ma działanie napinające i wygładzające, a Olejek eteryczny z pietruszki wspomaga wyrównanie kolorytu skóry. W składzie znajdziesz także Olej z orzecha laskowego chroniący przed utratą wody z naskórka i regenerujący.

Konsystencja jest lekka i szybko się wchłaniająca, nie roluje się na skórze. Najlepszym pomysłem będzie aplikowanie serum rano, przed użyciem kremu. Musisz ogrzać w dłoniach dwie krople Aromaesencji, przyłożyć dłonie do twarzy i wykonać kilka głębokich oddechów. Następnie nałóż produkt na twarz i szyję za pomocą odwróconej „II”. Serum najlepiej aplikować na lekko (!) wilgotną skórę.

Jakiego rezultatu możesz się spodziewać? Na pewno głębokiego nawilżenia oraz regeneracji.

Dodatkowym atutem jest również fakt iż chroni skórę oraz uwalnia ją od konsekwencji stresu miejskiego stylu życia. Niezaprzeczalnym natomiast - stu procentowa naturalność! bardzo spodobał mi się nowy etap w mojej pielęgnacji czyli właśnie aromaesencja, z wielką przyjemnością wypróbuję innych wersji, a jest ich kilka - np. irysowa, mandarynkowa, ylang ylang lub z różą.

Słyszałaś o marce Decléor? A może miałaś okazję poznać jej produkty?

Czytaj dalej...

24 stycznia 2018

Love Yourself! Fotograf Peter DeVito i trądzik.

W sieci, co chwila wybuchają nowe akcje, protesty, powstają ruchy przeciwko czemuś lub przeciwko wszystkiemu. Nie przekonuje mnie, że twarz jest pisanką oraz że być może nią nie jest. Nie wydaje mi się, abym mogła oceniać dziewczyny, które noszą więcej makijażu niż ja lub nie noszą go wcale. Może mi się to nie podobać, nie być w moim stylu, ale nie mam prawa nikogo oceniać.


Fotograf o którym dzisiaj chciałam opowiedzieć to bardzo przypadkowe znalezisko. Trafiłam na niego na Instagramie i bardzo spodobały mi się jego prace - do tego stopnia, że dzisiaj to one dostały główną rolę na moim blogu. Peter DeVito to amerykański fotograf, który robi zdjęcia ludziom, którzy mają trądzik, przebarwienia czy wypryski. Mimowolnie właśnie staje się ambasadorem ruchu skin positivity. Oprócz tego fotograf podejmuje też tematy rasizmu i seksizmu.


Fajne w tej akcji jest to, że totalnie nie chodzi o to, aby np. w związku z ruchem skin positivity zaniechać dbania o siebie, o swoją skórę, zrezygnować na przykład z pomocy lekarzy - dermatologów czy endokrynologów. Chodzi o to, żebyśmy przestali wmawiać sobie i wierzyć w to, że wszyscy mamy wyprasowaną skórę bez żadnej skazy, a Ci którzy mają pryszcze czy zmarszczki są gorsi, nie dbają o siebie. Wierzę bardzo mocno w to, że takie akcje są nam potrzebne bo staliśmy się ludźmi ze wszelkich miar wierzącymi, że wszystko powinno być idealne, a gdy tak się nie dzieje - czujemy się wykluczeni. Chętnie przybiłabym piątkę z Peterem, piszę to ja po przebudzeniu z moimi 5 nowymi ziomkami na skórze.


Jeśli masz ochotę śledzić prace Petera, podrzucam jego instagramowe konto: peterdevito.

Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania - pozwalasz sobie czasami na bycie nieidealną?

Zdjęcia w poście pochodzą z Instagrama Petera.
Czytaj dalej...

22 stycznia 2018

Beauty Monday: Chyba jest Karnawał.

Chyba jest Karnawał więc postanowiłam sypnąć tym, co kocham czyli brokatem. Od lat moje stopy nie były uczestnikami żadnej karnawałowej imprezy, ba! moje stopy tak naprawdę bardzo rzadko uczestniczą w jakimikolwiek balu. Okazji do noszenia mocniejszych makijaży możesz jednak szukać każdego dnia i eksperymentować ile się da, z brokatem lub bez.

Do tak mocno błyszczących i przykuwających uwagę powiek dobrałam balsam do ust oraz postawiłam na naturalną skórę - podkładu jest na niej niewiele, jedynie wyrównałam koloryt, ale widać piegi. Odrobina różu do policzków, ujarzmione brwi. Brokat to trzy odcienie: fiolet, złoto i czerwień, do tego lekko wytuszowane rzęsy.

Mam na sobie:
Twarz: Nars All Day Luminous Weightless Foundation, Givenchy Prisme Visage N°2 Satin Ivoire, Marc Jacobs, róż do policzków Shameless.
Usta: Sisley Phyto-Lip Twist, balsam do ust.
Oczy: Benefit Cosmetics Gimme Brown medium/dark, Too Faced Better Than Sex mascara black, baza pod cienie do powiek, sypkie brokaty: fiolet, złoto, czerwień.

Podoba Ci się moja propozycja karnawałowa czy jest zupełnie nie w Twoim stylu?

Czytaj dalej...

19 stycznia 2018

Hermes Twilly d'Hermes.

Twilly d'Hermes to zapach, który jest inspirowany wąskimi chustami wykonanymi z jedwabiu, a kompozycja zdecydowanie skierowana do młodszych Klientek. Nie spodziewaj się jednak zapachu, który będzie podobny do którejś z niedawnych premier konkurencji - nie ma tu ani słodyczy, ani kwiatów, pudru, piżma. Jest za to imbir. I to imbir właśnie przede wszystkim mnie w sobie rozkochał.


W kompozycji odnajdziesz drewno sandałowe - to dzięki niemu możesz mieć wrażenie, że zapach jest ciepły, nieco orientalny, układający się blisko skóry. Na dalszej pozycji jest tuberoza, dość kremowa i lekko słodka, ale nie na tyle by wwiercać się w każdy milimetr Twojego ciała i powodować mdłości. Na końcu mój ukochany imbir! Otwiera całą kompozycję swoją pikantnością, a jednocześnie świeżością. Jest cudownie charakterny, chłodno - ciepły i przede wszystkim prawdziwy!


Jest mi odrobinę smutno, że na mojej skórze ten imbir jest wyczuwalny jedynie na początku, później gdzieś umyka, ale może powinnam traktować to jako zaletę - w końcu nie wiem tak naprawdę ile imbiru jestem w stanie znieść. Wiem jednak, że na innych skórach, u innych osób jest wyczuwalny przez kilka godzin po aplikacji. Jest jeszcze tuberoza, której na szczęście nie ma dużo. Na szczęście dla mojego nosa, który nie do końca za nią przepada, ale toleruje. Twilly d'Hermes są zupełnie daleko od typowego i możliwego do przewidzenia zapachu. Są odważne, zaskakujące i tak jak wspominałam są charakterne. Mają pazur i z tego też powodu nie wróżę im tytułu zapachu bestsellerowego. Nie mieszczą się i wymykają się z obecnie panującej mody, ale to działa totalnie na ich korzyść.


Jestem natomiast pewna, że Twilly są w stanie poprawić nastrój i wywołać uśmiech na twarzy, również dzięki opakowaniu.

Miałaś okazję poznać Twilly?
Czytaj dalej...

18 stycznia 2018

Makijaż Sisley: Phyto Lip Twist Mat oraz Phyto Khol Star.


W 2014 roku nastąpił przełom w makijażu ust dzięki kredce do ust w rozmiarze XXL, która może nam wszędzie towarzyszyć. W 100% komfortowa formuła, która pielęgnuje usta oraz piękne opakowania sprawiły, że kredki Phyto Lip Twist stały się szybko stały się produktem bestellerowym. Sukces gamy z motywem zebry trwa nieprzerwanie, w 2016 pojawiają się nowe kolory o intensywnie matowym wykończeniu, a w 2018 roku kolejne cztery o wibrujących, pięknych odcieniach.


Phyto Lip Twist i cztery nowe odcienie to: Ballet, Drama, Ruby oraz Burgundy. U mnie na zdjęciach możesz zobaczyć dwa z nich: Ruby (Intrygujący odcień malinowy, który pozwala uzyskać szykowny look rock’n’rollowy.) oraz Drama (odważny fiolet, zapewniający efekt tajemniczego, urzekającego uśmiechu). Pomadka doskonale równoważy pigment z właściwościami pielęgnacyjnymi. Zawiera fitoskwalan, który pomaga zachować elastyczną i sprężystą skórę ust, oraz ekstrakt z balsamowca, zapewniający miękkość i uczucie komfortu. Formuła wzbogacona czystymi pigmentami uwydatnia uśmiech intensywnymi kolorami i zapewnia aksamitne wykończenie. Matowy efekt zawdzięczamy kompleksowi lśniących estrów i delikatnych olejków, które połączono z woskami tworzącymi idealnie przylegającą do ust warstwę makijażu.


Przetestowałam je od razu po premierze i nie jestem zaskoczona - są rewelacyjne tak samo jak ich poprzednie odsłony. Genialnie przylegają do warg, są trwałe, nie wysuszają i co najważniejsze - w każdej chwili gotowe do poprawek. Kolory nasycone, wibrujące, dobrze napigmentowane. Obok czterech nowych kolorów pomadek pojawiają się jeszcze nowości z gamy Phyto Twist przeznaczonej do powiek.


Phyto-Khol Star Waterproof łączy w sobie intensywność koloru i zalety pielęgnacyjne. Zapewnia łatwość aplikacji oraz pełną kontrolę nad linią. Lśniące odcienie Phyto-Khol Star Waterproof odbijają światło i nadają oczom elektryzujący wygląd. Intensywne pigmenty przylegają do powieki od pierwszej aplikacji i zachowują trwałość przez cały dzień dzięki zawartości żywic, które idealnie spajają się ze skórą. Formuła kredek jest odporna na sebum i pot. Pozostaje na miejscu swego przeznaczenia, nie rozmazuje się ani nie zbiera w drobnych załamaniach powieki. Wodoodporna formuła zawiera pielęgnacyjne składniki aktywne pochodzenia naturalnego: Olejek z Dzikiej Róży, Bisabolol, Witamina E. Konsystencja produktu jest tak delikatna, że kiedy makijaż zostanie nałożony na skórę, pozostaje niewyczuwalny. Kosmetyki przebadanane zostały oftalmologicznie i są odpowiednie dla oczu wrażliwych oraz osób noszących szkła kontaktowe. Propozycja marki Sisley jest naprawdę genialna! Kredki możesz używać jako eyeliner lub jako cień do powiek - są absolutnie trwałe i nie rozmazują się. W mojej kolekcji znalazły się dwa odcienie: Sparkling Brown oraz Sparkling Blue.


Obydwa produkty są bardzo dobrej jakości i są naprawdę wytrzymałe. Z brązową kredką na powiece pływałam w basenie i nie zauważyłam żadnej różnicy przed i po. Kredki do ust natomiast ścierają się po kilku godzinach i dzieje się to w sposób naturalny czyli pigment lekko blednie, ale nie pozostawia nieestetycznych plam na ustach i nie zbiera się w załamaniach.


Kredki do powiek czy kredki do ust - które chciałabyś przetestować?
Czytaj dalej...

16 stycznia 2018

Pantone 2018: Ultra Violet.

Pamiętasz jeszcze poniedziałkowy Beauty Monday? Królował w nim fiolet i to nie byle jaki bo uznany przez Pantone kolorem roku. Ultra Violet, bo to o nim mowa jest odcieniem odrobinę zapomnianym, ale przy bliższym poznaniu zyskuje i to całkiem sporo! Przygotowałam mnóstwo fioletowych inspiracji, które sprawią, że możesz poczuć nieodpartą chęć na fiolet! Nie masz ochoty oglądać go na swojej powiece? Pozostają ubrania, dodatki, biżuteria, filiżanka - fiolet jest naprawdę piękny!


Myślę jeszcze o fioletowej bieliźnie, lakierze do paznokci, może pomadce? Bardzo delikatnym przemyceniem fioletu do codzienności może stać się na przykład eyeliner. Połączenie fioletu z pomarańczą, zółtym czy czerwienią jest totalnie piękne i wyjątkowe!


Ja obiecałam sobie, że w ramach projektu próbować wszystkiego, który jest dziełem mojej głowy, czasami odłożę czerń na bok i postaram się poznać inne kolory. Fiolet na pewno będzie jednym z nim, chociaż w formie lakieru do paznokci, a najlepiej jako element biżuterii!
Zachęciłam Cię do polubienia fioletu?
Czytaj dalej...

15 stycznia 2018

Beauty Monday: Pantone 2018.


Od razu się przyznaję - nie spodziewałam się w tym roku fioletu. Ja po prostu co roku czekam na brudny róż i mam nadzieję, że w końcu się doczekam. Wybór Ultra Violet na kolor 2018 przyjmuję z wielką ciekawością i w związku z tym dzisiaj poszłam w fiolety właśnie.



Do fioletu na powiekach dodałam odrobinę złotego pigmentu, tylko w kącikach. Szczerze mówiąc nie wiem czy lepiej ze złotem czy bez. Usta to obłędna pomadka Sisley w matowym bakłażanowo - malinowym kolorze Drama, uwielbiam ją!

Mam na sobie:
Twarz: La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation SPF 20, Givenchy Prisme Visage N°2 Satin Ivoire, Nars Laguna.
Usta: Sisley Phyto-Lip Twist Drama.
Oczy: Sisley Phyto-Eye Twist Waterproof Cream Eyeshadows Black Diamond,10 Amethyst Benefit Cosmetics Gimme Brown medium/dark, Sephora Colorful Eyeliner Waterproof Firework - Irisé/Shimmer, Too Faced Better Than Sex mascara black.


Czy fiolet będzie moim trendem na 2018 rok? Nie sądzę, ale jestem bardzo ciekawa czy Ty nosisz fiolety? (nie tylko na powiekach!)
Czytaj dalej...

14 stycznia 2018

Must Have Stycznia.

Pierwszy post z serii Must Have w Nowym Roku! Dzisiaj kilka propozycji, które wybrałam specjalnie na poprawę zimowego nastroju. Trochę różu, odrobina kwiatów, zieleni i pięknych przedmiotów. Niemal wszystkie produkty podlinkowałam w tytule dla łatwiejszego wyszukiwania.


1. Kalendarz
Papiery Wartościowe to polska marka, która powstała z miłości do papieru i z wiary w wartość treści przekazywanych poza wirtualnym światem. W ich ofercie znajdują się wysokiej jakości, nowoczesne papierowe produkty najwyższej jakości, które są zdobione przepiękna kaligrafią. W ofercie możesz znaleźć piękne kalendarze w różnych kolorach.

2. Usta
Wiosna na ustach? Proszę bardzo! Matte Shaker posiada płynną, lekką formułę, która otula usta intensywnym i długotrwałym kolorem. Każdy z 7 głębokich, nasyconych odcieni sprawi, że Twoje usta zyskają nowy wymiar. Pomadka Matte Shaker zapewnia wyraziste podkreślenie z matowym wykończeniem, a jej formuła jest lekka i nie wysusza ust – niemal nie czujesz, że wykonałaś makijaż. Aplikacja pomadki jest niewiarygodnie komfortowa, a kolor pozostaje długotrwały i odporny na rozmazywanie.

3. Kwiatowa sukienka
Lekka, zwiewna i w kwiaty, przepiękna sukienka!

4. Szkło
Minimalistyczne, proste i pasujące do każdego wnętrza. Idealnie wyglądają w nim zielone liście jak i wielobarwne kwiaty.

5. Kolczyki
Duże wiszące kolczyki o nieregularnym kształcie wykonane z mosiądzu, posiadają srebrny sztyft. Autorska biżuteria wykonywana z mosiądzu, nie ściera się, nie zmienia barwy na srebrny. Pozostaje zawsze w kolorze złota.

6. Bielizna
Trójkątny biustonosz bralette z koronki. Bez usztywnienia z pianki ani fiszbin. Piękna, koronkowa, ja taką najbardziej lubię!

7. Buty
Ten kolor! Do tej pory nigdy nie odważyłam się na taki odcień butów, ale dla tych zgrzeszyłabym.


8. Liście cięte
W moim domu goszczą bardzo często i bardzo je lubię chociaż oczywiście mniej od kwiatów doniczkowych. Cudownie komponują się ze szkłęm, poprawiają nastrój i są mega trwałe.

9. Sport!
Legginsy treningowe dla kobiet mają otulający ciało, kompresyjny krój, który wspiera Twoje mięśnie. Design Alphaskin zapewnia swobodę ruchów przez całą sesję treningową. Konstrukcja z przypominającego siateczkę materiału Climachill odprowadza ciepło od ciała, a filtr UV chroni Cię przed szkodliwymi promieniami słonecznymi.

10. Świece
Pachnąca świeca Meraki o naturalnym, orzeźwiającym aromacie. Świeca jest w 100% naturalny produktem. Dzięki temu sprzyja zdrowiu, miłej atmosferze i nastrojowi z przyjemnym zapachem i bez sadzy. Minimalistyczny, prosty design pozwala na dopełnieniu każdego wnętrza.

11. Butelka na wodę
Butelka bobble infuse to butelka filtrująca z możliwością podkręcenia smaku dodatkiem owoców lub ziół. Oczyszcza zwykłą wodę kranową z zanieczyszczeń organicznych i chloru pozostawia niezmienioną ilość minerałów, zachowując dobre dla zdrowia pierwiastki, po wyjęciu wkładu węglowego dodaj swoje ulubione owoce, można myć w zmywarce na górnej półce, jest wolna od BPA (biosfenolu A), ftalanów i PCV (polichlorku winylu) oraz zawiera pierwszy filtr w wybranym kolorze + zintegrowaną silikonową osłonkę.

12. Wazon
I ponownie minimalistyczne szkło! Tym razem w formie nieregularnej butelki o pięknym kształcie.

Co z mojej listy mogłoby stać się Twoim must have stycznia? Daj znać!
Czytaj dalej...

11 stycznia 2018

The Eyes of Tom Ford.

Kilka dni temu pokazywałam na blogu pomadki z nowej kolekcji Girl Toma Forda (Tom Ford Beauty Lips & Girls. 50 nowych szminek Toma Forda), dzisiaj natomiast skupię się na kolekcji The Eyes of Tom Ford, która także jest nowością i od kilku dni możesz ją kupić w Polsce. Limitowana propozycja TF zawiera cienie do powiek, tusze do rzęs, kredki do oczu. Jest jeszcze jeden produkt o którym wiedziałam i wiedziałam też, że wypróbuję go w pierwszej kolejności, mowa o Eye Gloss, błyszczyku do powiek.


Cała kolekcja jest bardzo glamour, cienie mają przepiękne kolory i doskonale się uzupełniają. Wyżej wspomniany Eye Gloss to przezroczysty, mocno błyszczący lakier, który rozprowadza się po całej powiece, nadając jej naturalne, lśniące wykończenie. Jego wygodna, nielepiąca się formuła przylega do powieki niczym druga skóra, pozostawiając półprzezroczyste, mokre wykończenie, które podkreśla i rozświetla spojrzenie. W makijażu, który możesz zobaczyć niżej zaaplikowałam go na cień Tempete Bleu.



Centralnym elementem kolekcji The Eyes of Tom Ford jest trzydzieści pudrowych cieni do powiek, od neutralnych i subtelnych po wyraziste i odważne, które pozwolą wyczarować sztandarowe stylizacje spod znaku Toma Forda. Dostępne wersje obejmują: Ultra Suede (matowy), Suede (półmatowy), Sateen (satynowy), Vinyl (metaliczny) oraz Paillette (połyskujący). Każdy z odcieni może być noszony osobno lub w połączeniu z innymi, tworząc feerię kolorów i tekstur, od monochromatycznego matu po metaliczny blask. Wszystkie odcienie zawierają wysokiej jakości pigmenty, długo się utrzymują na skórze i nie ścierają się.
U mnie możesz zobaczyć mieniący się fioletem i granatem Tempete Bleu oraz brzoskwiniowy Exposure.


To nie wszystko! Trzy nowe tusze do rzęs. Spike Lash Mascara zawiera specjalnie uformowaną szczoteczkę z trójkątnymi kolcami umożliwiającymi uzyskanie efektu wilgotnych, ostro zakończonych rzęs, stylizowanych na makijaż filmowych gwiazd. Ekstremalnie trwała, nierozmazująca się formuła nie kruszy się i jest odporna na wilgoć. Zmywa się przy użyciu płynu do demakijażu, moim zdaniem najlepiej dwufazowego. Shutter Lash Mascara pozwala uzyskać gęste, podkręcone rzęsy rodem z dużego ekranu. Dostosowana szczoteczka z podwójnego włókna tworzy ciężki, podkręcony look, podczas gdy miękkie włókno zwiększa objętość rzęs nadając im oszałamiający blask. Rzęsy wyglądają w niej naprawdę pięknie! Ostatnia propozycja to Fullscreen Lash Mascarapodkreśla i równomiernie rozdziela rzęsy. Wyjątkowa szczoteczka składa się z różnych włókien, które umożliwiają pokrycie rzęs tuszem od ich nasady po same końce oraz ich wydłużenie i rozdzielenie.

Makijaż, który widzisz na poniższym zdjęciu wykonałam cieniem Tempete Bleu plus Eye Gloss, użyłam tuszu do rzęs Fullscreen Lash Mascara, a więcej zdjęć możesz obejrzeć w Beauty Monday: Granaty.


Kolekcja The Eyes of Tom Ford jest dostępna na wyłączność w sieci Douglas.
Czytaj dalej...