8 lipca 2020

Lata 90: kosmetyki, gazety i waniliowe dezodoranty.

Wspaniałe lata 90! Nasze mamy pachniały podobnie, prawie każda z nastolatek była posiadaczką brwi o grubości nici dentystycznej, chłopaki nosili spodnie lenary,  a wszyscy podrygiwali do Gangsta's Paradise, Coolio (ok, niektórzy też do Coco Jumbo). Oglądaliśmy Beverly Hills 90210, Dzień za dniem oraz Domek na prerii podczas niedzielnego obiadu. Był też Bill Cosby Show,  o którym powinno się zapomnieć. A Bravo Girl z cotygodniowym fotostory? Cholera, jakie to było emocjonujące!
Zatrzymam się w tym miejscu, chwilę później telekomunikacja polska udostępniła neostradę (pamiętam, że założenie tyle lat temu kosztowało tysiąc złotych!), a przecież chciałam przypomnieć Wam czasy sprzed internetu!




Najważniejsze były perfumy, a raczej bijące rekordy popularności w tamtych czasach dezodoranty. W szczególności te arcysłodkie jak na przykład Impuls Spice Girls albo Impulse waniliowy - to było coś, czego się nie zapomina! Jakby okleić się warstwą różowych pianek do jedzenia albo pływać w landrynkach. Doskonale pamiętam wszystkie zapachy marki Avon, a zamawianie kosmetyków z katalogów było tak ważnym wydarzeniem, że z ekscytacji nie mogłam zasnąć. Oczywiście, że byłam konsultantką Avon i to mając 12, może 13 lat. Nic nie zarabiałam bo wszystkim dawałam rabaty, ale dla mnie najważniejsze były kosmetyki i możliwość ich zamówienia. Drapieżne Prowl, lekkie Inscadessence, lepkie Far Away, Perceive, letnie Sunny Skies - miałam wszystkie i używałam bez zahamowań.

Makijaż był w zasadzie minimalistyczny. Moje brwi także. Jeśli napiszę, że miały grubość zapałki, nie przesadzę. Do tego niebieski cień do powiek. Czasami szłam także w perłę, również na ustach. Wyśmienite, ogromne palety Ruby Rose, wypełnione cieniami do powiek we wszystkich kolorach tęczy to było marzenie każdej dziewczyny. Oczywiście, że je spełniłam. Na rzęsy wędrowała zwykle odżywka Constance Carroll, która sprawiała, że rzęsy były nieco niedbale sklejone. Chyba ktoś tu wyprzedzał trendy, co?  

Moja skóra w tamtym czasie to temat rzeka. Pielęgnacja była przypadkowa, ale na maksa podobał mi się owocowy zapach kremów Hydrafresh. Bardziej nawet tego zielonego do mieszanej skóry, której nie miałam, ale jakie to wtedy miało znaczenie! Podkład musiał być kryjący, a że dostępna wówczas marka Ruby Rose produkowała coś na kształt Double Wear x tysiąc bardziej  to wyobraźcie sobie proszę jak wyglądałam. Haha, jak wyglądały także moje koleżanki bo przecież używałyśmy go wszystkie! Na koniec kilka gramów pudru Yardley, błyszczyk do ust z kulką od Constance Carroll i klasa sama w sobie. Pytasz o brwi? Jakie brwi! Przecież miałam je idealnie wyskubane! Usta, jak już wspomniałam szły zazwyczaj w lekką perłę lub spływał z nich błyszczyk (efekt lustra, girls!). To i tak lepiej niż moja siostra, która preferowała brąz. Kilka lat później uznałam, że moim signature look będzie czarna  kredka na linii wodnej oraz pod nią. Uwielbiałam, gdy stawała się nieco rozmyta, nieregularna. Nie pamiętam nazwy marki, ale kupowałam ją za jakieś dwa złote - krótkie, żółte. Tutaj zahaczam już o buntownicze czasy, gdy chodziłam w glanach i ciągnących się za mną swetrach. Wiem, że jesteś ciekawa - brwi nadal miałam takie same. 

Nie mogłabym zapomnieć o Bravo, Bravo Girl, Popcornie oraz Dziewczynie. Rodzice nie pozwalali nam ich czytać więc kupowałyśmy po kryjomu, a później razem z siostrą oddawałyśmy lub wyrzucałyśmy. Pamiętam, że szybko zaprzestałyśmy radości czytania bo zbuntowane dziewczyny nie czytały czegoś takiego, phi. 

Pora na Ciebie, zdradź swoje perełki kosmetyczne z lat 90 i tajemnicę Twojego ówczesnego wyglądu! 




Czytaj dalej...

6 lipca 2020

Ulubieńcy kosmetyczni czerwiec 2020.

Lato! Wszystko wydaje się być fajniejsze, gdy za oknem dużo słońca, prawda? Przy okazji przypominam o filtrach! Co prawda nie ma ich w moim zestawieniu, ale są oczywiście w ciągłym użyciu i stanowią podstawę mojej pielęgnacji. Zostawiam link do wpisu z tamtego roku o dobrych filtrach: Jaki filtr przeciwsłoneczny wybrać? - jeśli jesteś w trakcie poszukiwań, koniecznie przeczytaj! A tymczasem moi letni ulubieńcy...

1. Hermes, L'Ombre des Merveilles
Ukochany ostatnio zapach! Lekki, orzeźwiający jak mrożona herbata.  Kadzidło, czarna herbata, bób tonka zamknięte w minimalistycznym flakonie to idealna propozycja na gorące, upalne dni. Warto je poznać, ze mną zostaną na długo!

2. Sisley, Phyto-Hydra Teint
Najnowszy produkt pielęgnacyjno-makijażowy francuskiej marki Sisley. Kosmetyk jest dostępny w dwóch odcieniach, ja używam numeru jeden. Pięknie wyrównuje koloryt, rozświetla, a jednocześnie nawilża i odżywia skórę. Jest trwały, nie zapycha porów (jest niekomedogenny), stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie.

3. a.florence, Anti Polution Cleansing Oil
Ta marka to moje odkrycie 2020 roku! Anti-Pollution Cleansing Oil to olejek do demakijażu twarzy i oczu, który świetnie sprawdzi się jako pierwszy etap oczyszczania. Dzięki zawartości olejów z marakui i otrębów ryżowych skutecznie rozpuszcza makijaż. Formuła została wzbogacona o naturalny ekstrakt z papai zmiękczający skórę oraz antyoksydanty takie jak astaksantyna koenzym Q10. Olejek nie zawiera kompozycji zapachowych. Jest wegański, a podczas jego produkcji nie ucierpiały żadne zwierzęta. Bardzo lubię!

4. Chanel. Rouge Coco Flash
Uwielbiam pomadki z linii Rouge Coco Flash - nawilżają usta, nie zbierają się w załamaniach, są napigmentowane i trwałe. Odcień, który ostatnio noszę najczęściej to 144 - soczysta czerwień, nieco wiśniowa,  bardzo świetlista. 

5. Cerave, Balsam do ciała
Nawilżający balsam do skóry suchej i bardzo suchej został opracowany we współpracy z dermatologami. Posiada bogatą formułę wspierającą odbudowę bariery ochronnej skóry twarzy i ciałaZawieraja 3 kluczowe ceramidy i kwas hialuronowy, jest odpowiedni dla dorosłych i dzieci od 3 roku życia. Bezzapachowy, hipoalergiczny i niekomedogenny. Używam go wspólnie z moimi córkami i jesteśmy bardzo zadowolone. Zauważyłam, że ten krem jest w stanie poradzić sobie i złagodzić okołomieszkowe rogowacenie zlokalizowane na ramionach.

6. Nars, Orgasm
Jeden z moich ukochanych kosmetyków kolorowych! Róż do policzków w odcieniu Orgasm nie bez powodu stał się bestsellerem. Pięknie wygląda na policzkach, nadaje kolor, a jednocześnie rozświetla. Jeśli kiedykolwiek będziesz miała możliwość wypróbować Orgasm, zrób to koniecznie!

7. IT cosmetics, Bye Bye Pores 
Transparentny puder dzięki, któremu. uzyskasz matowe wykończenie. Opracowany we współpracy z chirurgami plastycznymi, ma za zadanie zniwelować widoczne pory i niedoskonałości. Sprawia, że skóra jest gładka, nie świeci się, jest świetny do poprawek w ciągu dnia. Uniwersalny odcień dopasuje się do każdej karnacji. Z IT cosmetics lubię także CC Cream oraz korektor pod oczy. 

8. tołpa, Hydrativ nawilżający krem-maska na noc
Produkt polskiej marki tołpa, który możesz stosować codziennie jako element pielęgnacji lub jako kurację np. codziennie przez kilka dni, aby odżywić i maksymalnie nawilżyć skórę.  Dedykowany jest skórze suchej, odwodnionej, a także wrażliwej. Krem-maskę aplikujesz wieczorem, po demakijażu i zostawiasz na całą noc. Rano skóra jest odżywiona, nawilżona i w dobrej kondycji.

9. Yves Rocher, Monoi de Tahiti
Moja ukochana letnia seria kosmetyków do pielęgnacji ciała! Kupuję ją od wielu, wielu lat - conajmniej od dwudziestu! Każde moje wakacje rozpoczynają się od  zapachu Monoi de Tahiti,  jest jak rajska wyspa. Idealnie wyważony, lekko słodki, z nutą kokosową, jest wyśmienity!

10. bareMinerals,  Glow Highlighter
Rozświetlacz marki bareMinerals to moje odkrycie! Jest miękki, świetnie rozprowadza się na skórze i piekielnie dobrze rozświetla wybrane partie skóry. Używam go na policzki oraz usta, czasami omiotę pędzlem całą twarz. Świetny produkt, który ma duże szanse stać się również Twoim ulubieńcem!

11. MAC Cosmetics, cień do powiek
Pojedynczy cień do powiek w odcieniu Shroom to genialny kolor, który pasuje do każdego makijażu i każdej stylizacji. Sprawdzi się solo jak i element bardziej skomplikowanego makijażu. Trwały, rozświetla powiekę i super wygląda jako baza w połączeniu z brązową kredką przy linii wodnej i wytuszowanymi rzęsami. 





Oto aż 11 moich ulubieńców czerwca! Czekam na Twoich, jakich kosmetyków używałaś ostatnio najczęściej? Koniecznie daj znać! 
Czytaj dalej...

3 lipca 2020

O kosmetykach, które trwale nawilżą Twoją skórę: tołpa, hydrativ.


W temacie suchej skóry jestem ekspertką. Od lat, niezmiennie. Sprawdziłam na
sobie mnóstwo produktów, przeczytałam wiele artykułów. Wiem, że wybranie
odpowiednich specyfików czyli takich, które będą dopasowane do nas może
okazać się trudne. W tym poście wspólnie z marką tołpa przychodzimy z
odsieczą! Opowiemy o tym, co najważniejsze czyli nawilżaniu oraz pokażemy
kosmetyki, które efektywnie wspomogą skórę suchą, odwodnioną, a także
wrażliwą. Post jest wynikiem mojej co najmniej kilkutygodniowej znajomości z
kosmetykami hydrativ, przetestowałam je w naprawdę różnych warunkach!
Markę tołpa natomiast znam od lat, kupowałam ich produkty za kieszonkowe.


Wracając jednak do najważniejszej kwestii:
Jak nawilżać?
Od środka!
Mój odwieczny problem, który odziedziczyłam po mojej mamie. Nie odczuwam
pragnienia w zasadzie w ogóle, a co za tym idzie piję bardzo mało wody. Jak się
domyślasz, dla mojej suchej skóry to katastrofa. Od jakiegoś czasu zmuszam się
i staram pilnować - robię domowe lemoniady bez cukru, przelewam wodę w
mniejsze buteleczki, cała rodzina przypomina mi “ile dzisiaj wypiłaś?”.
Uwierz mi, że da się do tego przyzwyczaić i nauczyć swój organizm picia wody,
ja ciągle z tym walczę i jest coraz lepiej. Niestety samo picie wody nie
wystarczy. Pamiętaj, że nasz organizm, z wiekiem, w naturalny sposób traci
nawilżenie, a jego poziomu nie możesz uzupełnimy tylko przez picie wody.
Komórki, które nie są odpowiednio nawodnione, z czasem ulegają degradacji, a
to skutkuje przyspieszeniem procesów starzenia się organizmu.
W przypadku skóry będzie to między innymi pojawienie się linii, zmarszczek,
utrata elastyczności. Możemy wspomagać się dietą, zwróć uwagę na kwasy
tłuszczowe 3 i 6, przeciwutleniacze. Źródłem tych substancji są: warzywa,
owoce, kasze, ryby i owoce morza, oliwa z oliwek, orzechy oraz pestki.


Na zewnątrz!
Czyli kosmetyki. Nawilżać musimy każdy rodzaj skóry. Wbrew powszechnej
opinii skóra odwodniona to nie to samo, co skóra sucha. Odwodnionej brakuje
nawilżenia, a suchej natłuszczenia i nawilżenia. tołpa stworzyła dermokosmetyki, które przede wszystkim hamują ucieczkę wody ze skóry.
Ale uwaga, nie zawsze byłam tak mądra w tych kwestiach. Pamiętam, że gdy
chodziłam do podstawówki/początku liceum żadna z moich koleżanek nie miała
pojęcia o pielęgnacji, ja także. Miałyśmy po jednym pryszczu, a wybierałyśmy
maksymalnie wysuszające kosmetyki - maści z apteki, olejek herbaciany
najlepiej na całą twarz, krem do cery tłustej bo przecież zaczynamy dojrzewać.
Ani ja ani moje koleżanki nie używałyśmy nawilżających produktów bo po prostu
nikt nam nie powiedział, że to, co serwujemy swojej skórze jest złe. Trochę zgroza, prawda?
 

Od tamtego czasu minęło wiele lat, a ja bez wahania mogę odpowiedzieć na
pytanie: Jaki jest sekret zdrowej skóry? Biorąc pod uwagę również stan mojej skóry, który widzicie na zdjęciach. Ujawniam tajemnicę: Oczyszczanie, nawilżanie, stosowanie filtrów. Trzy proste kroki, które powinny stać się bezapelacyjnym minimum. W tym poście zajmiemy się nawilżaniem, a
dokładniej linią dermokosmetyków hydrativ. Poniżej przedstawiamy trzy bazowe kosmetyki, które przyniosą ukojenie skórze.

Po pierwsze, krem.
Nawilżający krem-żel łagodzący to lekki, dzienny kosmetyk, który zwiększa
nawilżenie o 20%, działa przez całą dobę oraz ogranicza ucieczkę wody z
naskórka o 17%. W ciągu kilku dni poprawia elastyczność skóry, a w ciągu kilku
minut uzupełnia nawilżenie i zatrzymuje je w głębi skóry. Co więcej, odbudowuje
naturalną barierę ochronną, eliminuje uczucie szorstkości, a także miejscowe
przesuszenia. Łagodzi, poprawia komfort, wspomaga regenerację
mikrouszkodzeń, a także chroni przed negatywnym wpływem czynników
zewnętrznych. Zawiera torf, kompleks z kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, ekstrakt z szałwii muszkatołowej oraz roślinną glicerynę, która działa nawilżająco, a w kosmetykach pełni także funkcję promotora przenikania, czyli ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Bardzo przyjemny, szybko wchłaniający się krem w moich ulubionych aluminiowych tubach, dostępny jest również w wersji bogatej.
 

Po drugie, booster.
Głęboko nawilżające serum-booster, które aplikujesz pod krem dzienny lub nocny. Zwiększa nawilżenie o 65%, podobnie jak kremy nawilża przez 24 godziny, przywraca odpowiednie pH. Booster ma płynną, lekką konsystencję, która wnika głęboko w skórę oraz silnie nawilża. W przypadku bardzo suchej
skóry polecałabym stosowanie dwa razy dziennie, aby zapobiegać utracie
nawilżenia przez całą dobę. Pamiętaj, że Twoja skóra najlepiej wie, czego jej
potrzeba. Być może stosowanie dwa razy dziennie boostera nie będzie
konieczne, musisz to sprawdzić! Produkt szybko się wchłania, łagodzi
podrażnienia i przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Efekt po aplikacji?
Odświeżona, gładka, odżywiona skóra.


Po trzecie, krem-maska.
Nawilżający krem-maska odprężający na noc, który poprawia elastyczność skóry już w ciągu kilku dni, a jednocześnie świetnie nawilża. Krem-maska wnika w skórę i z każdą godziną stopniowo uzupełnia poziom nawilżenia. Używałam go sumiennie i widziałam dużą różnicę w komforcie skóry. Odbudowuje naturalną barierę ochronną, aby skóra w ciągu dnia mogła skuteczniej bronić się przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Zapewnia intensywne nawilżenie przez 24 godziny, nawadniając skórę i chroniąc przed utratą wody. Bardzo przyjemna konsystencja, a formuła nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy.


Ok, dodam jeszcze po czwarte ponieważ jest to kosmetyk, który stale kupuję i
używam prawie podczas każdej podróży. A więc:
Po czwarte, nawilżająca maska-kompres na twarz, szyję i pod oczy
Wygodna maska w saszetce, która wystarczy na dwa użycia i można ją zabrać ze
sobą wszędzie. To właśnie ją mam na twarzy na zdjęciach. Kremowa, przyjemna
w aplikacji, moja skóra wypija ją w kilka minut. W składzie znajdziesz między
innymi kompleks kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, kompleks
naturalnych węglowodanów, fucogel, odżywcze i regenerujące: olej macadamia,
olej jojoba, masło shea, torf tołpa.®.
Przyjemnie nawilża, odżywia i sprawia, że skóra jest po prostu zadowolona. W  linii hydrativ znajdziesz jeszcze Maskę-peeling nawilżającą (dostępna w saszetkach, to właśnie ją mam na zdjęciach), płyn micelarny  oraz krem pod oczy


Co z mitami? 
Oto trzy najbardziej popularne w które absolutnie nie powinnaś wierzyć!

Mit 1. Tylko skóra sucha potrzebuje nawilżenia.
Absolutnie nie, każdy rodzaj skóry potrzebuje nawilżenia! Często zdarza się, że skóra tłusta, trądzikowa jest nadmiernie przesuszona. Skóra odwodniona z kolei w związku z brakiem odpowiedniego nawilżenia szybciej się starzeje, jest bardziej podatna na szkodliwe czynniki zewnętrzne, może próbować bronić się poprzez nadprodukcję sebum. Niezależnie więc od rodzaju naszej skóry, nawilżenie jest niezmiernie ważne. 

Mit 2. Picie dużych ilości wody wystarczy, aby mieć nawilżoną skórę. 
Wspominałam o tym kilka akapitów wyżej: samo picie wody nie wystarczy.Każdy organizm, z wiekiem, w naturalny sposób traci nawilżenie, a jego poziomu nie możesz uzupełnimy tylko wodą. Bardzo ważna jest także dieta oraz odpowiednio dobrane produkty kosmetyczne. 

Mit 3. Skóra sucha i odwodniona to ta sama skóra. 
Skóra sucha to stan, który jest wynikiem niedoboru naturalnych elementów nawilżających, które wiążą wodę w zewnętrznej warstwie naskórka. W wyniku tego, skóra traci zbyt dużo wody, co może powodować uczucie ściągnięcia, a >także powstawanie zmarszczek. Odwodnienie skóry jest natomiast stanem przejściowym, może być efektem np. ekspozycji na czynniki wewnętrzne lub zewnętrzne. Odwodnieniu może ulec każdy typ skóry, oczywiście bez względu na wiek. 

Dbaj o siebie, o swoją skórę i pamiętaj o nawilżaniu niezależnie od pory roku! Bardzo szybko zobaczysz efekty, które na pewno Ci się spodobają. Gdybyś miała pytania o linię hydrativ, chętnie porozmawiam!

Post powstał we współpracy z marką tołpa. 
Czytaj dalej...

29 czerwca 2020

Letnia kolekcja Chanel, Les Beiges Summer of Glow.

Myśl przewodnia letniej kolekcji makijażu Chanel? Lato pełne blasku! Piękna, naturalnie rozświetlona cera, nawilżające formuły pomadek do ust, subtelnie błyszczące cienie do powiek - to wszystko sprawia, że Les Beiges Summer of Glow jest jedną z moich najpiękniejszych kolekcji. Lato pod znakiem naturalności. Kolekcja Les Beiges to od zawsze lekkie, przyjemne formuły, które pielęgnują skórę, jednocześnie ją upiększając.
 

Produkt, który chciałam wypróbować w pierwszej kolejności to rozświetlający fluid Healthy Glow Sheer Highlighting Fluid. Dosłownie w kilka chwil nadaje piękny blask, aplikowałam go na nagą skórę, na podkład albo z nim mieszałam, z każdej konfiguracji byłam zadowolona. Emulsja wtapia się w skórę, jest delikatna i przejrzysta, a efekt naturalny i bardzo przyjemny dla oka. Healthy Glow Sheer Highlighting Fluid dostępny jest w dwóch odcieniach: perłowej kości słoniowej oraz perłowego brązu, na zdjęciach możesz zobaczyć wersję pierwszą.
 

Wiem, że najbardziej zainteresowane byłyście Healthy Glow Bronzing Cream - bronzerem o konsystencji kremowo-żelowej, która pozostawia delikatne, aksamitne wykończenie. Bronzer nadaje skórze delikatny, piękny odcień opalenizny. Jest dostępny w jednym odcieniu, ale sprawdzi się również przy jasnej karnacji. Jak aplikować? Najwygodniej pędzlem, na tych partiach twarzy, na które naturalnie pada słońce: policzki, nos, czoło, dekolt, broda. Bronzer wygląda przepięknie i ma dużą pojemność, wystarczy na pewno na cały sezon!
 

Healthy Glow Lip Balm to aż pięć wersji kolorystycznych nawilżającego balsamu do ust. Na zdjęciach oraz moich ustach możesz zobaczyć odcień Intense. W składzie znajdziesz masło moringa, odpowiadające za nawilżenie i odżywienia warg, a także pochodną witaminy E chroniącą usta przed szkodliwymi czynnikami środowiska zewnętrznego.
 

Healthy Glow Natural Eyeshadow Palette to paleta cieni do powiek, która zawiera pięć ciepłych odcieni.Delikatne, cudownie rozświetlające i nadające wypoczętego wyglądu.Dzięki nim łatwo zmienić makijaż z dziennego na wieczorowy, wystarczy dodać kredkę na linii wodnej i dodać tuszu do rzęs. Cienie są jedwabiste i trwałe. Piękna paleta, dostępna w czterech odcieniach, a ta którą widzisz na zdjęciu to kolor Warm. To nie wszystko, jest jeszcze puder oraz lakiery do paznokci.
 

Healthy Glow Illuminating Powder z logo CC z liny żeglarskiej. Aksamitna, bardzo lekka formuła jest lekka jak piórko, a puder momentalnie stapia się ze skórą. Możesz nakładać go warstwowo, a kremowa konsystencja zamienia się w puder, łącząc się ze skórą i pozostając niewyczuwalną.Jestem zachwycona tłoczeniem oraz efektem! Lakiery? Słoneczne i współgrające z opalenizną. Le Vernis dostępne tego lata w dwóch kolorach: świetlistej pomarańczy 745 Cruise oraz soczystej czerwieni 749 Sailor.
 

Les Beiges Summer of Glow to jedna z najpiękniejszych, letnich kolekcji! Nie mogłam się na nią napatrzeć i doczekać aż stworzę pierwszy makijaż. Moje wrażenia są bardzo pozytywne, a puder czy rozświetlacz są zdecydowanymi nust have sezonu!


Kolekcję Les Beiges Summer of Glow już możecie obejrzeć w butiku Chanel w warszawskiej Galerii Mokotów albo zamówić online!
Czytaj dalej...

26 czerwca 2020

Tom Ford Beauty, Soleil.

Lato! Nadejście tej pory roku oznacza jedno - najpiękniejsze i najbardziej kuszące kolekcje kosmetyków do makijażu i pielęgnacyjnych. Skąpane w brązach, złocie, z milionami skrzących drobinek. Uwielbiam i z ogromną przyjemnością nadużywam! Chciałam pokazać Ci trzy produkty z letniej kolekcji Soleil marki Tom Ford Beauty: olejek z drobinkami, zapach oraz bronzer. Zobacz, jakie są piękne!


  Pachnący olejek do ciała Soleil Blanc to must have tego sezonu. Łagodzi oraz intensywnie nawilża skórę po długim słonecznym dniu, genialnie sprawdza się po wieczornej kąpieli. Odbijające światło cząsteczki zapewniają skórze delikatny blask. Olejek ma przepiękny, słoneczny zapach, który jest naprawdę jedyny w swoim rodzaju.
 

Przepiękny bronzer Soleil Glow Bronzer, w minimalistycznej, białej kasetce ze złotymi wykończeniami. Matowy, aksamitny, perfekcyjnie dopasowujący się do karnacji.  W formule znajdują się pigmenty, które zapewniają skórze promienny blask, a także mieszanka maseł pochodzenia roślinnego. Między innymi są to masła z ziaren kakao, pestek mango oraz amazońskiego capuacu - odżywiają skórę, chronią i nawilżają. Puder brązujący jest dostępny w dwóch odcieniach.
 

Na deser moje ukochane Soleil Blanc, którym jestem wierna od lat. To zapach lata, słońca, relaksu, eksytacji, szczęścia w nieco słodszej i bardziej mlecznej odsłonie. Soleil Blanc inspirowane są blaskiem włoskiego wybrzeża Amalfi (kiedyś tam dotrę!). Zmysłowe, kwiatowe, łączące w sobie akordy kardamonu, różowego pieprzu, z nutami pistacji i bergamotki. To nie wszystko! Ylang ylang, egipski jaśmin, tuberoza, a także gorzkie migdały, bób tonka, mleko kokosowe. Całość jest absolutnie wyjątkowa, a świadczą o tym pytania "czym pachniesz?" na które muszę odpowiadać.  Soleil Blanc dostępne są także w wersji lżejszej Eau de Soleil Blanc.


Letnie i zimowe kolekcje Tom Ford Beauty są jednymi z moich ulubionych. Zeszłoroczna propozycja zawierała wspaniałe lekkie, pomadki do ust, ze złotymi płatkami, a paleta chyba sprzed dwóch lat w wersji zimowej - mój ukochany róż do policzków, który za chwilę mi się skończy.
Kosmetyki i zapachy Tom Ford Beauty dostępne są na wyłączność w perfumeriach Douglas. Jeśli chciałabyś poznać więcej zapachów marki, przejrzyj historię mojego bloga - poświęciłam im sporo postów!
 





Czytaj dalej...