21 października 2019

Różowa siła! Kevin Murphy linia Angel.

O mojej pielęgnacji włosów opowiadam Wam chyba za mało, a często o nią pytacie. Przez ostatnie lata poznałam wiele różnych marek, linii pielęgnacyjnych do włosów i przyznaję, że kilka z nich naprawdę polubiłam. Niewiele jednak jest takich do których wracam cały czas. Dzisiaj chciałabym pokazać wam właśnie linię i markę do której zawsze wracam i uważam, że jest jedną z najlepszych na rynku!

Kevin Murphy jest jednym z najbardziej szanowanych światowych stylistów, tworzących na potrzeby pokazów mody, magazynów i filmu. Jego kariera trwa już od ponad dwudziestu lat, podczas których zdobył sławę i uznanie, jako mistrz pracujący przy pokazach mody, sesjach i filmach. Stworzył markę KEVIN.MURPHY, a jego produkty zostały specjalnie zaprojektowane, żeby nie obciążać włosów, a jednocześnie być skuteczne, mocne i trwałe. Technologie produktów oparte są wyłącznie na naturalnych składnikach pochodzących z ekologicznych i bezpiecznych dla środowiska upraw. Wszystko po to, aby produkty były najwyższej i co najważniejsze naturalnej jakości.

Moja ulubiona linia to Angel, na swoim koncie mam już kilka opakowań szamponu i odżywki do włosów. Angel.Wash to regenerujący i zwiększający objętość szampon, do włosów cienkich i farbowanych. Zawiera wyciągi z zielonej herbaty, lawendy i dzikiej róży. Bogaty w witaminę C. Dodatkowo w składzie znajdują się proteiny mleka, które kontrolują problematyczne włosy uszkodzone długim zażywaniem leków, farbowaniem, rozjaśnianiem lub częstym prostowaniem. Delikatnie myje, jednocześnie zapobiegając wypłukiwaniu koloru, chroni przed wolnymi rodnikami, hamuje utlenianie UVA, co jest niezbędne do odbudowy zniszczonych włosów. Przepięknie pachnie, żadna inna marka nie stworzyła jeszcze pielęgnacji włosów o tak cudownych zapachach! Do kompletu odżywka czyli Angel.Rinse, która dodaje objętości włosom cienkim i farbowanych. Nawilża dzięki ekstraktom z mango, zawartości masła kakaowego i mandarynkowego olejku eterycznego. W składzie między innymi masło z pestek mango indyjskiego mające właściwości łagodzące i ochronne, ekstrakt z pomelo wspomagający wzrost włosów i regenerację ich komórek. Olejek z kwiatu pelargonii pachnącej nadający włosom naturalny blask i sprawia, że są podatne na modelowanie, a także olejek ze skórki grejpfrutowej redukujący stres, a dzięki właściwościom ściągającym doskonale oczyszcza przetłuszczające się włosy i skórę głowy.

Ten różowy duet jest świetnym rozwiązaniem dla moich nieco suchych, farbowanych i czasami puszących się włosów. Uwielbiam za nawilżenie, wydajność, zapach i efekt gładkości oraz świetlistości. Na zdjęciu możesz zobaczyć trzeci produkt z serii Angel czyli Lotion unoszący włosy u nasady, korzystam z niego jednak dopiero od kilku dni więc za wcześnie na recenzję (uzupełnię ją za jakiś czas). Z recenzją moich włosowych ulubieńców czekałam do października ponieważ to najlepszy miesiąc na wypróbowanie Angel. Dlaczego? Bo marka Kevin Murphy przyłączyła się jak co roku do akcji różowej wstążki i przeznacza część dochodu ze sprzedaży różowej linii na wsparcie kobiet walczących z nowotworem piersi. Jak możesz przyłączyć się do Różowej Siły? Kupując różowe produkty Kevin Murphy! Na stronie hair2go.pl znajdziesz wszystkie produkty biorące udział w aukcji LINK - dodatkowo w październiku kosmetyki mają obniżoną cenę o 10%!

Znasz markę Kevin Murphy? Może masz swój ulubiony produkt do włosów KM?

Czytaj dalej...

10 października 2019

Ulubieńcy kosmetyczni wrzesień'19.

Tym razem ulubieńców jest nieco mniej niż zazwyczaj, ale są to same perełki! O kilku z nich mogłyście już przeczytać w oddzielnych postach lub usłyszeć na Instagramie. Pojawiła się pielęgnacja i nowe marki, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Zapraszam do oglądania, czytania i koniecznie daj znać, co trafiło na listę ulubieńców wrześniowych u Ciebie!

Czytaj dalej...

AMNMAG 09/19.

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, której brakuje w mojej szafie to byłaby nią czerwona sukienka. Mam mnóstwo szminek, cieni, lakierów do paznokci w tym kolorze, ale ani jednego ubrania. Lata temu chodziłam przy okazji większych wydarzeń w czerwonej sukience, ale przyznaję, że pewnie od ponad pięciu nie wcisnęłabym się w nią. Odważna, nieco drapieżna, pewna siebie - to dla mnie synonim little red dress. To trochę jak dla niektórych z Was opcja czerwonej pomadki - dodaje siły, sprawia, że czujesz się ze sobą bardzo dobrze. Ja pomadki zjadam na śniadanie, a o sukience marzę. W tym roku kupię. Będę nosić na codzień, nie od święta bo dojrzałam do tego, żeby nie dzielić rzeczy w takich kategoriach i nie tworzyć sobie w głowie dziwnych podziałów. Fajnie byłoby jeszcze bardziej dojrzeć i nauczyć się traktować każdy dzień jak święto. I tego właśnie życzę każdej z nas! Czerwonej sukienki także.

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

6 października 2019

Sucha skóra to pokocha! Sensum Mare, linia Algorich.

Na blogu często pojawiają się kosmetyki przeznaczone dla suchej i bardzo suchej skóry - tym razem będzie podobnie, ale jeszcze nigdy nie pojawiła się u mnie polska marka, która postawiła na taką ilość składników aktywnych, świetną jakość, przystępne ceny oraz naturę. Sensum Mare, bo właśnie o tej marce i linii Algorich chciałam dzisiaj opowiedzieć budzi we mnie bardzo pozytywne emocje i z ogromną przyjemnością poznawałam ich kosmetyki. Czyta dalej, są naprawdę wyjątkowe!

Morze

Dla powstania Sensum Mare inspiracją okazała się potęga i bogactwo świata morskiego. Dermokosmetyki, które łączą siłę działania składników aktywnych pochodzących prosto z mórz i oceanów. Marka stawia przede wszystkim na dobroczynne dla skóry składniki aktywne, w związku z tym w każdym z produktów znajdziesz ich mnóstwo.

Składniki Aktywne

Składniki aktywne to podstawa produktów Sensum Mare. W każdym produkcie marki jest ich naprawdę dużo! Są to między innymi woda lodowcowa pochodząca z bloków lodu o bardzo niskiej temperaturze z miejsc trudno dostępnych dla ludzi, a więc niezanieczyszczonych. Jest bogata w minerały, świetnie nawilża i oczyszcza. Ekstrakt z alg zawierający witaminę B oraz aminokwasy, stymuluję odnowę komórek naskórka oraz działa jak naturalny retinoid, skutecznie wygładza skórę bez efektów ubocznych. Ponadto niskocząsteczkowy kwas hialuronowy posiadający bardzo silne właściwości wiązania wody. Nawilża skórę, nadaje jej elastyczność, działa liftingująco przywracając jędrność. Obok niego wyciąg z pereł, który jest świetnym źródłem aminokwasów, działa odżywczo, a także nawilżająco, spowalnia procesy starzenia. W składzie jest również zielony kawior, unikalna alga, która dostarcza skórze cennych składników odżywczych. Dalej olej monoi, masło shea, pantenol i kilka innych składników, które odpowiadają za odżywienie skóry, łagodzenie podrażnień.


Algorich

Algorich to linia produktów przeznaczona do suchej i bardzo suchej skóry, której misją jest działanie przeciwzmarszczkowe i silnie odżywiające. Jestem ogromną fanką kremu do twarzy ponieważ określenie bogata konsystencja nareszcie stało się namacalne. Ten krem ma naprawdę bogatą konsystencję. To puchowa kołdra dla skóry, która nie zostawia tłustego filmu. W tym wypadku w chwilę po aplikacji możemy przystąpić do makijażu i nic nie spływa (oczywiście mówię tutaj o swojej suchej skórze). W linii znajdziemy krem do twarzy, serum oraz dodajmy Algoeye czyli krem pod oczy - te trzy produkty tworzą kompleksową pielęgnację dla potrzebującej nawilżenia skóry. Zacznę od kremu, w przypadku bardzo suchej skóry możesz stosować go rano i wieczorem lub tylko jako krem nocny. Ja nie robiłam takich podziałów, moja skóra wypija go niezależnie od pory dnia. Jest bardzo bogaty, mocno odżywczy, przyjemny w aplikacji, a przede wszystkim wydajny wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby dostarczyć ukojenia cerze. I pięknie, lekko słodko pachnie. Fajnie łączy się z lekkim serum, możemy spodziewać się głębokiego i długotrwałego nawilżenia, a także silnej ochrony przed utratą wody. Zarówno serum jak i krem łagodzą podrażnienia i wygładzają skórę. Krem pod oczy Algoeye jest lekki i działa prewencyjnie. Dodatkowo przy regularnym stosowaniu możesz liczyć na zmniejszenie cieni pod oczami, opuchlizny, nawilżenie i odżywienie skóry. Podobnie jak krem do twarzy jest bardzo wydajny!

Sucha skóra to pokocha!

Nie ma innej możliwości! Ilość dobrych składników, przyjemna i komfortowa konsystencja, widoczne działanie to zdecydowanie trzy najważniejsze cechy kosmetyków Sensum Mare z linii Algorich (jest jeszcze linia Algolight dla skór mieszanych, tłustych). Bardzo się cieszę, że odkryłam markę, a to za sprawą mojej przyjaciółki Magdy (kto nie zna, musi poznać! Zobacz kanał Magdy na YT tutaj), która zachwycała się nią i mówiła musisz spróbować, koniecznie! Myślę, że linia Algorich, której używam aktualnie na spółę z mamą sprawdzi się przy przesuszonej skórze, ale również w przypadku dojrzałej - tutaj efektem będzie przede wszystkim mocne odżywienie i nawilżenie, a w okolicach siedemdziesiątego roku życia jest to bardzo ważne dla skóry!

Sucha i dojrzała skóra pokochają te kosmetyki, obiecuję!

Czytaj dalej...

3 października 2019

Śpij dobrze! Czy pielęgnacja nocna ma sens? Jakich kosmetyków używać?

Na tak postawione pytanie mogłabym odpowiedzieć na kilka sposobów, ale moim zadaniem na dzisiaj będzie próba przekonania Cię, że dbanie o swoją skórę ma sens, a produkty pielęgnacyjne przeznaczone na noc są do tego najlepszą opcją.

Sen

Po pierwsze, a właściwie przede wszystkim to długi, niczym nie zakłócony sen jest dla naszej skóry najlepszym kosmetykiem. Niestety na taki luksus nie zawsze możemy sobie pozwolić więc z odsieczą nadchodzi wieczorny rytuał pielęgnacyjny, który naprawdę nie musi trwać długo! Nocą komórki najlepiej się regenerują, a cera ma czas by przygotować się do wyzwań dnia kolejnego i jakkolwiek śmiesznie brzmi ta część zdania to chodzi o walkę z zanieczyszczeniami, makijażem, klimatyzacją, zmienną pogodą.

Chronobiologia

Chronobiologia jest nauką zajmującą się badaniem rytmów biologicznych, cyklicznych zjawisk zachodzących w naszym organizmie pod wpływem czynników zewnętrznych. Może być pomocna w poznaniu procesów, które zachodzą w naszej skórze podczas snu. To, jak funkcjonują narządy w naszym organizmie (w tym skóra!) uzależnione jest od pór roku, zmieniających się warunków atmosferycznych (wyjrzyj za okno!), a przede wszystkim od dobowego cyklu dnia i nocy. Powtarzalność tych procesów jest kluczem do odnalezienia prawidłowego sposobu codziennej pielęgnacji. Musisz pamiętać, że noc jest dla skóry porą najbardziej wytężonej pracy! W ciągu dnia skóra koncentruje się na obronie przed zanieczyszczeniami, czynnikami zewnętrznymi, nocą natomiast zaczyna się życie! Po zmroku rozpoczyna się tak ważny dla nas proces regeneracji i odnowy zniszczonych komórek. Według badań, między 24 a 4 nad ranem komórki dzielą się dziesięciokrotnie szybciej niż w ciągu dnia, mikrokrążenie natomiast zwiększa się o połowę, zwiększa się produkcja kolagenu, pozbywamy się toksyn. Nocą nasza barier ochronna osłabia się, ale dzięki temu właśnie stwarza warunki do świetnego wchłaniania się składników aktywnych, które zawarte są w kremach czy sleeping mask.

Wieczorny rytuał pielęgnacyjny

Od czego zacząć? Od przyjemności. Jeśli nie potrafisz czerpać przyjemności (jeszcze!) z dbania o siebie to jest to twoje zadanie domowe. Poświęć sobie i tylko sobie kilka minut. Nie musisz szczerzyć się do lustra i udawać, że jest luksusowo. Moja wieczorna pielęgnacja często odbywa się z dziećmi, ale zdarza się, że jestem w stanie stworzyć idealną sytuację w której mam dziesięć minut dla siebie. Robiąc demakijaż i aplikując kosmetyki mam chwilę, aby pomyśleć o... czymkolwiek miłym. Przyzwyczaisz się szybko do poświęcenia sobie kilku chwil, bądź łaskawsza dla swojego ciała bo ono naprawdę zasługuje na czułość i miłość.

Kosmetyki


I tutaj zaczyna się pod górkę. Jak wybrać odpowiednie dla siebie i swojej skóry? Oto moja ściągawka: Demakijaż i wieloetapowe oczyszczanie skóry.

1. Dokładny demakijaż , dzięki któremu pozbędziesz się z powierzchni cery nadmiaru sebum i resztek makijażu, a także zanieczyszczeń, z jakimi skóra miała kontakt przez cały dzień. Nie wiesz jak zabrać się do demakijażu? Przeczytaj mojego posta:
2. Tonik. Tak, tak - wiem, że przez lata wszyscy uważali iż tonik to bezsensowny produkt i nikt nie wiedział do czego służy. Tonik jest ważnym elementem pielęgnacji, wyrównuje pH skóry, pomaga doczyścić ją z resztek makijażu oraz zanieczyszczeń, a także przygotowuje skórę do kolejnych etapów.
3. Esencja/ Serum/ Koncentrat. Ja osobiście uwielbiam sera i esencje, ale wiem, że kobity opuszczają ten punkt i przechodzą do kolejnego punktu. Po co używać tych produktów? Sera, esencje i koncentraty zawierają wysokie stężenie składników aktywnych, które pozytywnie oddziałują na skórę przez całą noc. Musisz pamiętać, aby tego typu preparaty stosować bezpośrednio na świeżo oczyszczoną i stonizowaną skórę!
4. Krem pod oczy. Tego punktu nie powinnam opuszczać nigdy, mam suchą i generalnie biedną skórę pod oczami. Dlaczego nie powinnaś używać tego samego kremu pod oczy i na twarz? Skóra pod oczami jest znacznie delikatniejsza i cieńsza, wymaga lżejszych produktów oraz przebadanych oftalmologicznie i okulistycznie.
5. Krem do twarzy. Kolejność jest ważna, najpierw krem pod oczy, następnie do twarzy. Nie chcemy, aby krem do twarzy migrował w okolice oka i wywołał na przykład uczulenie, pieczenie, łzawienie. Główne zadaniem kremów, które są przeznaczone do pielęgnacji skóry w nocy jest pomoc w regeneracji, ujędrnieniu,a także odżywieniu cery. Naturalne procesy naprawcze skóry warto wspomagać specyfikami bogatymi między innymi w antyoksydanty, kolagen, retinol, kwas hialuronowy, witaminy, a także olejki roślinne.

Moja pielęgnacja nocna

Jest tak naprawdę uzależniona od ilości czasu, który posiadam na wykonanie demakijażu i aplikację produktów. Mam kilkanaście specyfików, których używam zamiennie w zależności od potrzeb skóry i mojego nastroju. Lubię treściwe kremy, również pod oczy, serum, pachnące olejki, ale korzystam także z dobrodziejstw nocnych masek czy kosmetyków specjalnych.

Uwielbiam kosmetyki, nigdy nie nazwę się w tej kwestii minimalistką, a właściwie pytanie o minimalizm kosmetyczny wywołuje u mnie salwy śmiechu. Na zdjęciu celowo nie umieściłam zbyt wielu kremów bo one dość często się zmieniają, ale oczywiście należą do stałego repertuaru. Godne polecenia są wszystkie kosmetyki ze zdjęcia. Najnowszy koncentrat Estée Lauder, Advanced Night Repair Intense Reset Concentrate, który genialnie wygładza i odżywia skórę. Każdego ranka zachwycałam się jej miękkością i fajnym nawilżeniem. La Mer, The Concentrate jest lekki i ma właściwości kojące, wzmacniające, a także przywracające równowagę skórze podrażnionej na skutek działania czynników zewnętrznych i codziennego stresu. Niebieski wysokie opakowanie to nawilżające serum niedostępnej (jeszcze!) w Polsce marki Drunk Elephant, w połączeniu z kremem Lala Retro Whipped Cream stanowi fajną opcję pielęgnacyjną na dzień i na noc. Bardzo bogaty produkt czyli Rose Damascena Night Balm, Decléor i różany nocny balsam - pięknie pachnie, cudownie odżywia oraz nawilża i chyba nigdy się nie kończy bo wystarczy go naprawdę odrobina!

Co więcej? Retinol Night Moisturizer With Alpine Flower to krem marki Origins, który przyspiesza proces wymiany komórek skórnych i uruchamia mechanizmy przeciwdziałające starzeniu się skóry. Ważna informacja, tego kremu nie powinno się stosować przy cerze wrażliwej oraz w przypadku podrażnionej, popękanej lub leczonej farmakologicznie skóry. Good In Bed, Glamglow to wygładzający krem ze skutecznymi, a zarazem delikatnymi kwasami złuszczającymi skórę i wypełniającym skórę kwasem hialuronowym. Formuła zawiera dodatnio naładowane jony, podczas gdy nasza skóra naturalnie wykazuje naładowanie ujemne. W naturze przeciwne bieguny przyciągają się, więc nasza nowa formuła otula twoją skórę ciasno przez całą noc, zapewniając maksymalną skuteczność kwasów zmiękczających. I oczywiście pięknie pachnie! Na deser zostawiłam dwa mercedesy kosmetyczne. Abeille Royale marki Guerlain to nocny krem, który łączy technologię BlackBee Repair z silną dawką witaminy E, by zwiększyć elastyczność skóry. Dzięki dodatkowi miodu z Ouessant, który zwalcza enzymy powodujące degradację elastyny, formuła ta zapewnia optymalną nocną naprawę i odnowę skóry, sprawiając, że wydaje się bardziej jędrna i wypoczęta. Natomiast Black Rose Precious Face Oil, Sisley to jeden z moich ukochanych olejków do pielęgnacji. Głównym składnikiem olejku jest wyciągi z czarnej róży i przeznaczony jest dla skóry suchej lub dojrzałej. Wysokie stężenie aktywnych składników sprawia, że ten gładki jak jedwab preparat odżywia skórę i zapobiega jej starzeniu. Poświęciłam mu cały post, zachęcam do przeczytania: Sisley, Black Rose Precious Face Oil (post z 2014 roku, jak długo nasz związek już trwa!)

Jestem bardzo ciekawa jakich produktów do pielęgnacji nocnej używasz i jak wygląda Twój rytuał? A może jesteś dopiero w trakcie jego wdrażania? Daj znać!

Na zdjęciach Audrey Hepburn.

Czytaj dalej...