17 kwietnia 2019

Pielęgnacja: Yves Rocher, Anti-Âge Global.

Doskonale wiesz, że jestem pasjonatką pielęgnacji. Jestem także makijażystką i uważam, że to również pielęgnacja odpowiada za dobrze wyglądający makijaż. W morzu możliwości, które aktualnie mamy na rynku jest jedna marka z 60 letnią tradycją, którą na pewno znasz i na pewno używałaś jej produktów. Dzisiaj opowiem o najnowszej linii przeciwzmarszczkowej od Yves Rocher, do francuskich firm mam ogromny sentyment i zaufanie!

Anti-Âge Global to linia pielęgnacyjna przeznaczona dla kobiet, które odczuwają potrzebę korzystania z pielęgnacji przeciwzmarszczkowej lub używają takich produktów prewencyjnie. Głównym składnikiem wszystkich produktów jest wyciąg z pączków roślinnych. Ta naturalna esencja pozyskiwana z samego serca roślin zawiera wszystko to, co najlepsze w naturze, a mianowicie bogactwo cennych i odżywczych substancji, które dogłębnie oddziałują na wszystkie warstwy skóry. Dzięki zastosowaniu wyciągu kosmetyki poprawiają komunikację międzykomórkową wewnątrz skóry. To właśnie sprawia, że cera jest głęboko zregenerowana, a efekty możesz zobaczyć już w ciągu pierwszych 72 godzin od aplikacji. Regularne stosowanie Anti-Âge Global sprawia, że każdego dnia skóra stanie się bardziej jędrna i odżywiona. Po pierwszym miesiącu dostrzeżesz wyraźnie, że Twoja skóra jest odbudowana i wzmocniona. Zmarszczki zostaną wyraźnie wygładzone, a koloryt skóry pięknie wyrównany.

Czytaj dalej...

11 kwietnia 2019

Miejsca: Yonelle Beauty Intitute, Warszawa.


Miejsce do którego dzisiaj Cię zabiorę istnieje od kilku lat na mapie Warszawy. Nie bez powodu jest uznawane za bardzo profesjonalne, Yonelle Beauty Institute to day spa na warszawskim Żoliborzu w którym holistycznie zadbasz o siebie. Zespół Yonelle opracował unikatową koncepcję beauty, której istotą jest połączenie w jedną, komplementarną całość wszystkich znanych i zweryfikowanych pod kątem skuteczności, działań na rzecz piękna. To piękno jest rozumiane jako uroda, zdrowy, zadbany wygląd twarzy i ciała, dobre samopoczucie i pozytywna energia.

Jakość wszystkich wprowadzanych do menu zabiegów i preparatów sprawdzana jest w wielokierunkowych testach aplikacyjnych. Dzięki temu klienci instytutu mogą mieć pewność, że otrzymują produkty o najwyższej skuteczności. Podczas swoich wizyt w Instytucie poddałam się zabiegowi na ciało - Med2 Contour Medical, a jak sama nazwa wskazuje miał mnie nieco wykonturować.

Wnętrza
Przestronne, eleganckie, zazwyczaj w szaro/biało/różowej, spokojnej kolorystyce. Do dyspozycji gości przytulne miejsce w którym można oczekiwać na swój zabieg przy filiżance herbaty lub kawy. Jest cicho, spokojnie, bardzo intymnie. Pokoje zabiegowe są przestronne, wyposażone we wszystkie niezbędne udogodnienia.

Personel/Obsługa
Jedno zdanie, którym mogłabym podsumować personel brzmiałoby: Na najwyższym poziomie. Zarówno dziewczyny, które pracują w Recepcji jak i osoby wykonujące zabiegi (w moim przypadku Kasia Manista - genialna specjalistka!) są przemili i pomocni. Za każdym razem Kasia była w stu procentach zainteresowana moją osobą i moimi odczuciami. Odpowiadała na wszystkie moje pytania, a z racji tego, czym się interesuję i co robię było ich naprawdę sporo. Miałam wielką przyjemność zostać oddana w bardzo profesjonalne ręce! Podobała mi się także elastyczność personelu, ja potrzebowałam czuć się jak podczas spotkania z dobrą koleżanką i tak było.

Zabiegi
Przez ostatnie tygodnie korzystałam z zabiegu na ciało, a właściwie była to jedna przestrzeń - brzuch. Jak działa Med2 Contour Medical o którym wspominałam wyżej? To zabieg wykorzystujący fale ultradźwiękowe niskiej częstotliwości. Dzięki zastosowaniu innowacyjnej głowicy posiadającej dwa emitery docierają one bezpośrednio do poziomu tkanki tłuszczowej. Tam nakładają się i ulegają 4-krotnemu wzmocnieniu potęgując 4-krotnie działanie i efekt zabiegu oraz zwiększając obszar jego działania. Podczas sesji następuje całkowite i trwałe zniszczenie komórek tłuszczowych w miejscach objętych zabiegiem wyróżniając w ten sposób Med2 Contour Medical od innych tego typu urządzeń. Efekty są widoczne jest już po pierwszej sesji i narastają z każdym kolejnym zabiegiem. Całkowite pozbycie się komórek tłuszczowych gwarantuje trwały rezultat i brak efektu jo-jo na obszarze objętym zabiegiem. Poprawia się zdecydowanie, jakość skóry. W moim przypadku najlepsze rezultaty widziałam po trzecim zabiegu natomiast moja koleżanka już po pierwszym.


Dla uzyskania najlepszych efektów należy przeprowadzić serię zabiegów. Ich ilość jest dobierana indywidualnie i zależy od oceny kondycji i wielkości zmienionej powierzchni. Najczęściej terapia obejmuje od 3 do 6 zabiegów wykonywanych w odstępach jednego tygodnia. W przerwach pomiędzy zabiegami wykonuje się krótką sesję drenażu limfatycznego w celu dokładnego wydalenia z organizmu upłynnionej tkanki tłuszczowej. W trakcie trwania serii zabiegów należy pamiętać o piciu dużej ilości wody. Sam zabieg jest bezbolesny i odprężający, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Kasia operowała głowicą miejscowo - na moim brzuchu, co chwila dokładając olejek. Po zabiegu trwającym ok. godzinę następuje drenaż, mniej przyjemny, ale znośny i trwający bardzo krótko. Dwa dni później pojawiałam się na masażu brzucha za pomocą bańki chińskiej. Będę szczera, ten maksymalnie dziesięciominutowy zabieg był najmniej przyjemny, ale po dwóch razach przyzwyczaiłam się do niego więc przestałam zwracać uwagę. Serie zabiegów Med2 Countur Medical poprzedza konsultacja kwalifikująca. Zabieg wykonuje wyłącznie wyspecjalizowany personel. Podczas pierwszego spotkania terapeutka wykonuje zdjęcia porównawcze przed i po sesji. Skóra na obszarze poddanym zabiegowi jest zasysana przez specjalną głowicę, tworząc fałd, na który emitowane są fale ultradźwiękowe oddziałujące na tkankę tłuszczową. Zapewnia to bezpieczeństwo narządom wewnętrznym, naczyniom i nerwom. Fale emitowane przez Med2 Contour Medical podgrzewają skórę do temperatury 42 – 44 st. C powodując zaczerwienienie skóry i uczucie intensywnego ciepła. Med2 Contour Medical bezpośrednio po zabiegu można wrócić do codziennych aktywności. Do około godziny po sesji występuje rozgrzanie i zaczerwienienie skóry na obszarze poddanym zabiegowi niepowodujące żadnego uczucia dyskomfortu. Na stronie Yonelle tutaj możesz zobaczyć efekty, którymi dzieliły się klientki.

Efekty
Na co miałam nadzieję? Wykonałam pięć zabiegów, w odstępie mniej więcej tygodnia pomiędzy każdym. Chciałam zmniejszyć swoje wymiary i udało mi się to. Moje obwody brzuszne zmalały o dziesięć centymetrów, co mam nadzieję widzisz na zdjęciu poniżej. Poprawiła się jakość skóry, stała się nieco bardziej gęsta. Te z Was, które są po ciążach w których przytyły sporo wiedzą o czym piszę i jak wygląda po ciążowa skóra. I od razu przyznaję, stan mojego brzucha nie był rzeczą przez którą nie mogłam spać czy czułam się ze sobą źle. Nie było tak, ale chętnie zgodziłam się na propozycją Yonelle myśląc pod tym kątem także o Was. Chciałam mieć fajny materiał na bloga w którym mogłabym przedstawić coś ciekawego i interesującego, a przy okazji zrzuciłam kilka centymetrów. Tak jak wspominałam moje proporcje zmieniły się o 10 centymetrów, podczas trwania serii zabiegów ograniczyłam też nieco spożywanie słodyczy i tłuszczu. Starałam się jeść zdrowiej, aby zmaksymalizować efekt. Z moich rozmów wynika (moja koleżanka także poddała się temu zabiegowi), że dokładając trochę sportu do tego wszystkiego - efekty są wow. Generalnie, myślę, że dla mnie ten zabieg był genialnym wprowadzeniem do większego dbania o siebie. Zauważyłam różnicę na brzuchu, który od pierwszej ciąży żył swoim życiem i naprawdę bardzo ciężko było go uformować w jakiś sposób.


Podsumowanie
Gdybym miała podjąć decyzję odnośnie zabiegów raz jeszcze, myślę, że byłaby taka sama. Zaspokoiłam moją ciekawość, zrobiłam wspólnie z Kasią coś dla siebie i przekonałam się, że zabiegi tego typu naprawdę działają, a co ważne nie są tak inwazyjne. Oprócz zabiegów na ciało w Yonelle możesz zadbać także o twarz, dostępne są usługi fryzjerskie, manicure, pedicure. Będąc tam, wcieliłam się nieco w podglądaczkę i obserwowałam jak traktowane są Klientki i jak się tam czują. Myślę, że miały podobne odczucia jak ja - wracały do miejsca w którym były traktowane jak dobra znajoma i czuły się zaopiekowane. Ah i jeszcze jedno, na miejscu możesz kupić wszystkie produkty Yonelle, a warto je poznać bo są naprawdę skuteczne - pisałam o nich wiele razy więc wiem dokładnie jaką jakość polecam!



Miejsce: Instytut Yonelle
Gdzie: gen. Józefa Zajączka 9a, 01-518 Warszawa
www: strona internetowa


Czytaj dalej...

9 kwietnia 2019

O hejcie, dziewczynach i wsparciu.

Po pierwsze, bardzo bym chciała, aby #girlpower oraz #girlssupportgirls przestały być nic nie znaczącymi sloganami obecnymi na bluzach, naklejkach i kubkach. Byłoby całkiem świetnie, gdybyśmy przeniosły je do realnego świata i rozejrzały się dookoła i znalazły dziewczyny, które potrzebują naszego wsparcia. Nie na chwilę, ale codziennie. Nie w zorganizowanej akcji na cały świat (choć to też ważne), ale na swoim podwórku - w autobusie, tramwaju, w sklepie, na basenie. Wszędzie tam, gdzie dziewczynom dzieje się krzywda, są obrażane, tłamszone, przestraszone. To nie jest post w stylu: jestem feministką (jestem!) i mówię Ci, że masz prać wszystkich kolesi. Masz reagować na krzywdę i potencjalne niebezpieczeństwo. Wybiegać w przyszłość, analizować, myśleć. Reagować, gdy widzisz jak pod szkołą koleżanki wyśmiewają, popychają i zaszczuwają słabszych.

W ósmej klasie szkoły podstawowej zaczęłam się buntować, nosiłam glany, plecak kostkę, na spodniach i swetrach miałam naszywki niszcz rasizm, one race- human race, wszyscy są równi. Nie do końca podobało się to moim koleżankom z klasy, dwie z nich wpadły na pomysł, że zrobią mi na złość i zrobiły naszywki niszcz agatę h. Miałam wtedy jakieś 13 lat i uwierzcie mi musiało mnie to zaboleć skoro pamiętam o tym do tej pory. Gdybym była nauczycielką i zobaczyła takie zdarzenie w klasie/szkole - rozpętałabym wojnę. Rodzice, dyrekcja, nauczyciele, kuratorium. Moim nauczyciele nie zrobili nic.

Mój pierwszy wywiad dla nieistniejącego już portalu snobka. Przez tydzień po jego publikacji nie mogłam uwierzyć, że komuś może przeszkadzać coś w osobie, której nie zna, nie ogląda, nie słucha. Bardzo przeżyłam każdy nieprzychylny komentarz. Wróć. To nie były nieprzychylne komentarze, to był hejt wymierzony we mnie, w mojego partnera, w moją rodzinę.

Minęło kilka lat, zdarzały się sytuacje, że ktoś z głębi swojego serca i w wyrazie troski ostrzegał mnie przed moją fryzurą, sposobem życia, światopoglądem. Nauczyłam się tym nie przejmować i mieć twardą skórę - te komentarze częściej mnie śmieszyły niż sprawiały krzywdę.

Kilka dni temu ukazał się artykuł w którym ja i moja koleżanka Marysia opowiadamy o kosmetykach, o tym czego używamy, co polecamy. I ja i Marysia zajmujemy się tematami beauty od lat, to nasze życie, nasza codzienność. Przysięgam, że nie pomyślałabym, że tak neutralny artykuł może spowodować lawinę negatywnych komentarzy. Od makijażu, fryzury, posługiwania się angielskimi słowami, a kończąc na naszym braku wiedzy i umiejętności. Przeczytałam kilkanaście komentarzy i doznałam szoku. Kilka z nich było dobrymi radami, "z całą sympatią", część totalnie jechało po bandzie i mieszało mnie z błotem. Tak jak wspominałam wcześniej, środowisko w którym mam przyjemność pracować i obracać się, nauczyło mnie obojętności na takie zdarzenia. Pomyślałam jednak, że taka obojętność jest rzadkością. Większość z Was jej nie ma, a zdarza się, że doznałyście hejtu już w młodości, a ciągnie się to za Wami latami.

Jest jedno wyjście z tej sytuacji. Każda z nas musi reagować na takie zdarzenia! Ja dostałam od Was mega wsparcie, ale co z dziewczynami, które nie prowadzą bloga i nie są medialne? Naszym zadaniem jest zatroszczyć się o nie! Lata temu obiecałam sobie, że będę reagować zawsze, gdy będę świadkiem takiego zdarzenia i robię to. Obserwuję, analizuję, jestem maksymalnie czujna, reaguję i jestem w stanie wziąć w obronę. Szczególnie upodobałam sobie szkołę i jej okolice oraz dzieciaki, które są zwyczajnymi dupkami i mają zadatki na znęcanie się nad innymi, w ich wyobrażeniu słabszymi. Bardzo chciałabym, abyście odebrały ten post jako wezwanie do działania i do zwracania uwagi na to, co się dzieje dookoła. Angażując się, możecie mieć wpływ na życie innej kobiety. Podobnie jak hejt wymierzony w konkretną osobę może ciągnąć się latami i pustoszyć życie. Wiecie, często to są małe zdarzenia, które wbijają się w głowę i w niej tkwią. Nazywanie grubaską, pryszczatą, brzydulą, wyśmiewanie innego stylu ubierania czy poglądów może wydawać się błahe, ale na pewno z własnych doświadczeń wiecie, że takie nie jest! Jeśli macie dzieci - rozmawiajcie z nimi o tym, że każdy z nas jest inny i jest to najfajniejsze, co mamy. Wolność jest przywilejem.

W tej sytuacji zaniepokoiło mnie coś jeszcze. Jak się okazuje, moja grzywka jest bardzo kontrowersyjna, a jest to tylko grzywka. Pomyślcie o osobach o innej orientacji seksualnej, z dysfunkcjami, niepełnosprawnymi, ubogimi, borykającymi się z depresją, chorobami. Zdajecie sobie sprawę, że oni i one są ofiarami hejtu prawie codziennego? Wytykanie palcami w małych miasteczkach i na wioskach też zostawia po sobie ślady. Musimy mieć tego świadomość, że nie możemy dawać sobie prawa do krzywdzenia innych osób nawet jeśli nam się wydaje, że robimy to from the bottom of my heart.

rysunek: Tyler Feder
Czytaj dalej...

8 kwietnia 2019

Mineralne kosmetyki do makijażu: Annabelle Minerals.

Czy istnieje makijaż, który jest w zgodzie naturą? A najlepiej taki, którego mogą używać dziewczyny z cerami problematycznymi, uczuleniami jak i te, które chcą po prostu wybrać naturalne produkty? Idealny koncept łączący dbanie o siebie, ekologię oraz cruelty free możesz odnaleźć w mineralnych kosmetykach do makijażu Annabelle Minerals. Znam je od wielu lat, przetestowałam na wiele sposób, a ponieważ ostatnio zauważyłam duże zainteresowanie minerałami - opowiem o nich więcej!

Czytaj dalej...

AMNMAG 03/19

Znowu będzie o ludziach. Jestem tak cholernie wdzięczna za ludzi, których spotykam na swojej drodze. Tych kreatywnych, mądrych, a przede wszystkich dobrych. Doceniam, że mogę się od nich tak dużo uczyć! Zdarza się, że podczas rozmowy dochodzę do wniosku, że jak to, pół życia mogłaś robić lepiej, inaczej, a dopiero to spotkanie ukazuje to w całej swojej okazałości. Mam ogromne szczęście, że otaczają mnie tacy ludzie z każdej strony - moje Czytelniczki, sąsiedzi, a nawet obcy ludzie, którzy stają się na chwilę moimi towarzyszkami/towarzyszami. Czemu akurat dzisiaj o tym? Moje spostrzeżenia mogłabym przenieść także na sesję podczas której powstało między innymi zdjęcie z marcowej okładki. Poznałam świetne, otwarte osoby, dzięki którym stworzyliśmy coś pięknego. Z każdym rokiem potrafię być bardziej wdzięczna i dostrzegać dużo dobrego w małych rzeczach. Zostawiam Was ze zdjęciem. My fav ♥

- Agata Herbut


Czytaj dalej...