25 stycznia 2020

Ulubieńcy Roku 2019. Pielęgnacja.

Gdy już wszyscy opublikowali swoich ulubieńców roku i zapomnieli o temacie, pojawiam się ja! Zrobiłam to trochę z premedytacją ponieważ kosmetyki, które chciałam Ci pokazać naprawdę zasługują na trochę uwagi, a w gąszczu zestawień, które pojawiły się na początku stycznia, mogłyby zostać niezauważone. Swoich ulubieńców podzieliłam na kilka działów, jest pielęgnacja ciała oraz twarzy, makijaż, zapach, a także włosy. Wybrałam produkty, które bardzo lubię, a często wykorzystałam już kilka opakowań jak w przypadku szamponów do włosów, tuszu do rzęs, podkładu czy eyelinera. To co, zaczynamy?

W kategorii pielęgnacja pojawiło się sporo polskich, fantastycznych marek. D'alchemy i koncentrat (krem) pod oczy, który jest ze mną od jakiegoś czasu i zużyłam już 3 słoiczki. Age-delay eye concentrate NK12 jest bogaty w składzie koncentrat kremowy, przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dojrzałej, wiotkiej i wrażliwej. Zawiera kompleks z alg morskich, stanowiący skuteczną barierę przed agresorami z otoczenia. Gęsty, o konsystencji masła, moja skóra pochłania go w kilka sekund i uwielbia. Podobnie krem do twarzy Sensum Mare, Algorich - zaawansowany krem rewitalizujący i przeciwzmarszczkowy o bogatej konsystencji, który momentalnie nawilża i napina spragnioną skórę. W składzie aż 27 składników aktywnych skutecznie redukujących zmarszczki i oznaki starzenia. Znajdziecie w nim unikalne połączenie wody z lodowca i ekstraktu z sześciu alg morskich, które silnie odżywia skórę. To nie wszystko, krem zawiera niskocząsteczkowy kwas hialuronowy posiadający silne właściwości wiązania wody. Nawilża skórę, nadaje jej elastyczność, działa liftingująco przywracając jędrność.

Kolejnym kosmetykiem w którym się zakochałam jest Sok marki Lush Botanicals. Juice in Motion to specyfik wielofunkcyjny: może być używany jako dwufazowy płyn oczyszczający i odświeżający skórę, tonik do przywracania odpowiedniego pH skórze po oczyszczeniu lub esencja, czyli płyn wzbogacony o składniki aktywne, który stanowi warstwę pielęgnacji np. pod krem lub serum. Sok zawiera oleje, które dodatkowo intensywnie odżywiają i nawilżają skórę, pozostawiając ją miękką i aksamitną. Energetyzujący zapach cytrusów pobudza rano do działania. Jego zapach jest tak fantastyczny, że masz wrażenie jakbyś oblewała się sokiem przed chwilą wyciśniętym z pomarańczy. Sok należy przechowywać w lodówce, jak wszystkie produkty Lush Botanicals. Jestem zakochana! W tym roku poznałam bardzo dobry produkt Yonelle czyli Krem w Ampułce z Mezoigłami. Jest to terapia, która zapewnia odbudowę struktury każdego typu skóry o nieidealnym wyglądzie. Sekretem jest technologia precyzyjnego nakłuwania za pomocą mezoigieł w kremie czyli mikroskopijnych igiełek mineralnych zanurzonych w aktywnej bazie kosmetyku. Z aplikowaniem kremu wiąże się odczucie kłucia, wynikające z penetracji mezoigieł w skórę (może trwać nawet 48 godzin), świadczy to o intensywnej i długotrwałej stymulacji procesów naprawczych. Bardzo ciekawy i innowacyjny specyfik!

Dwa kosmetyki z retinolem, najbardziej popularnym składnikiem aktywnym w 2019 roku! Z Francji SVR Ampoule A czyli bezpieczne Linfingujące Serum występujące pod postacią mlecznej emulsji, która natychmiastowo wchłania się w skórę stopniowo uwalniając składniki aktywne. Serum świetnie poprawia koloryt cery, wygładza, likwiduje przebarwienia. Po kilku tygodniach regularnej aplikacji skóra zostaje ujędrniona, staje się bardziej elastyczna, wyrównana a zmarszczki i linie mniej widoczne. Jest bezpieczne nawet dla wrażliwej skóry i moim zdaniem to świetny pomysł dla tych z Was, które chciałyby zacząć swoją przygodę z retinolem. Drugi specyfik to 1A Retinal & Peptides Overnight Mask - maska stworzona przez Nicolasa Travisa i jego markę Allies o Skin. Świetna multi zadaniowa maska na noc (pH 5.2-5.7) wzbogacona o uwalniany stopniowo Retinaldehyd 13,5%, kompleks peptydów, 9 antyoksydantów oraz 5 substancji rozświetlających, aby nawilżać i rozświetlać suchą i zestresowaną skórę, oraz naprawiać skutki przedwczesnego starzenia się skóry. Aplikuję niewielką ilość na noc, a rano wita mnie prawie nowa Manosa w lustrze. Skóra jest piękna, odżywiona, promienna i maksymalnie miękka. Dla mnie 10/10.

W zestawieniu musiał znaleźć się peeling! W 2019 roku chętnie używałam kawowego scrubu Coco Pure od Hello Body. Gęsty, wydajny, aromatyczny i przyjemny w użytkowaniu. Nie wysusza skóry, zawiera zmielone ziarna kawy o właściwościach naturalnie złuszczających, mielone łupiny orzecha włoskiego oraz oczyszczający ekstrakt z torfu, a także olej awokado i olej migdałowy, które wygładzają i głęboko nawilżają skórę. Na deser hydrożelowe płatki pod oczy Hydrogel Eye Patches, które stworzyła fanka koloru różowego - Mary Kay. Dobrze nawilżają (moja skóra wypija je w kilka minut), delikatnie redukują zasinienia i poduchy, które mogą być efektem zmęczenia lub za dużej ilości wina :) Płatków w opakowaniu jest aż 60 więc wystarczą na 30 użyć, są w delikatnym różowym odcieniu.

Kategoria Ciało jest na pewno skromniejsza niż Twarz, ale zawiera same perełki. Peelingi do ciała z Mydlarni 4szpaki w każdej konfiguracji zapachowej są świetne, a mój ulubiony to Słona Lawenda. Zawarte w peelingu olejki eteryczne lawendowy i cytrynowy sprawiają, że peeling pachnie świeżo i oryginalnie. Najważniejsze jednak, że w starciu z nim martwy naskórek nie ma szans. Sól morska i himalajska w połączeniu z olejem kokosowym, masłem shea, olejem ze słodkich migdałów i woskiem candelilla sprawiają, że skóra po jego użyciu jest wygładzona i miękka. Zawartość niebieskiej glinki francuskiej (stąd właśnie odcień!) sprawia, że to kosmetyk wyjątkowy. Słynie ona bowiem ze swoich regenerujących, przeciwzapalnych, odmładzających i tonizujących właściwości. Odkrycie roku to marka Alba1913. Ich krem do rąk to must have dla każdej kobiety, która potrzebuje szybkiej regeneracji dla swoich dłoni. Wchłania się momentalnie, ja nie toleruję kremów do rąk, które zostawiają tłusty filtr - ten pod tym względem jest doskonały. Pięknie pachnie, jest wydajny i ma formułę vegańską. Specjalnie dobrana receptura galeniczna łączy dobroczynne działanie naturalnych składników. Naturalny olejek eteryczny słodkiej pomarańczy ma właściwości antybakteryjne, a ekstrakt nagietka lekarskiego – łagodzące podrażnienia. Polisacharyd ze sfermentowanych cytrusów działa antysmogowo. Masło shea i naturalne oleje z migdałów, kokosa i słonecznika zawarte w kremie wspomagają odbudowę skóry i paznokci.

Balsam do ciała Supreme Balm marki Samarité to odkrycie roku nie tylko dla mnie. Zawiera unikalną kompozycję 99% składników naturalnych. Jest to ultraskoncentrowana formuła pozbawiona wody, dzięki czemu balsam jest bardzo wydajny i efektywny w nawilżaniu i regeneracji nawet bardzo suchej skóry. Nie zawiera parafiny, ani sztucznych zapachów. Balsam szybko się wchłania, pozostawiając skórę jedwabistą w dotyku. Wielowymiarowe zastosowanie balsamu czyni z niego jednocześnie kosmetyk i preparat leczniczy - redukuje blizny i rozstępy, zwalcza suchość, odparzenia, zrogowacenia i oparzenia słoneczne, a także nawilża i regeneruje suche włosy. Jest idealny dla całej rodziny, w tym dla kobiet w ciąży i matek karmiących. Moją skórę genialnie nawilżał, ale widziałam efekty na cerach podrażnionych, atopowych, problematycznych - jestem pod wrażeniem! To nie koniec, w kategorii Ciało jest jeszcze jedna perełka. Specjalistyczny balsam o działaniu antycellulitowym, wyszczuplającym i wysmuklającym sylwetkę od jednej z moich ulubionych marek: Resibo. Co w środku? Ekstrakt z jednokomórkowej algi Tisochrysis lutea, który z jednej strony zamienia komórki tłuszczowe w komórki zwalczające tłuszcz i przyspiesza proces termogenezy, a z drugiej, dzięki zawartości ksantofili, wspiera naturalne zdolności odnowy skóry. Olej z nasion chia to prawdziwa bomba nawilżająco-odżywcza i ochronna – łatwo wnika w głąb skóry, znakomicie ją nawilża, wygładza i poprawia elastyczność. Jednocześnie wzmacnia barierę lipidową i zdolność regeneracji skóry, działa antyoksydacyjnie i wspiera ochronę przeciwsłoneczną. Świetnie odżywia, nawilża i uelastycznia skórę, naprawdę warto go poznać!

W kategorii Włosy nie ma zaskoczenia. O produktach Kevin Murphy opowiadałam wiele razy, a ilośc zużytych przeze mnie opakowań szamponu Angel.Wash tylko potwierdza ich jakość. Angel. Wash to delikatny szampon regenerujący dla włosów delikatnych, słabych lub zniszczonych i farbowanych. Produkt zawiera proteiny mleka, które kontrolują problematyczne włosy uszkodzone długim zażywaniem leków, farbowaniem, rozjaśnianiem lub częstym prostowaniem. Myje, a jednocześnie zapobiega wypłukiwaniu koloru, chroni przed wolnymi rodnikami, hamuje utlenianie UVA, co jest niezbędne do odbudowy zniszczonych włosów. W duecie z szamponem używam odżywki z tej samej serii lub kuracji Cool Angel. Kolor na moich włosach wypłukuje się na brrrr rudości, a Cool Angel jest jedynym ratunkiem! Kuracja w kolorze chłodnego popiołu zwiększa połysk włosów, a dzięki zrównoważonym odcieniom szarości dodaje im popielate tony. Idealna dla kryształowych, szarych i popielatych blondów i brązów, a także dla naturalnych lub siwych włosów w celu uzyskania chłodnego wykończenia. Jak stosować? Umyj włosy, a następnie nałóż na wilgotne kosmyki wybrany wariant Colouring.Angel (jest kilka wersji, moja ochładza kolor), pozostaw na 3 do 5 minut, a następnie spłucz.

Ufff! Udało się, pokazałam moich ulubieńców z kategorii Pielęgnacja. Używałaś tych produktów, znasz je? Jestem bardzo ciekawa!

Zajrzyj jutro obejrzeć najlepsze kosmetyki do makijażu i najpiękniejszy zapach 2019!

Czytaj dalej...

23 stycznia 2020

Pielęgnacja: Ulubione olejki do twarzy (i ciała!).

Uwielbiam olejki w pielęgnacji! Przetestowałam naprawdę sporo i mam ochotę na jeszcze więcej. Przygotowałam dla Was zestawienie tych, które aktualnie są moimi ulubionymi. Jest ich kilka i każdy na swój sposób wyjątkowy. Starałam się pokazać produkty w różnych zakresach cenowych, przemyciłam również dwa produkty do ciała - bardzo ciekawe i cudownie relaksujące! Zapraszam Was do krótkiej lektury!

Decléor, Aromessence Lavandula Iris
Niepozorne, 15 ml opakowanie zawiera wspaniałą roślinną kompozycję. 100% olejku naturalnego pochodzenia skomponowane ze szlachetnych olejków eterycznych i olejów roślinnych. Serum dzięki zawartości olejków eterycznych z lawendy i irysa stymuluje produkcję włókien podporowych w skórze, działa ochronnie oraz wpływa na poprawię nastroju. Mieszanka 7 olejów roślinnych regeneruje, odżywia i ujędrnia cerę. Po zastosowaniu skóra jest gładka, lepiej napięta i pełna blasku. Wystarcza na bardzo długo, pięknie pachnie i jest dostępna w kilku wersjach - Lavandula Iris jest mocno odżywcza i regenerująca. Jak używać? Rano, przed użyciem kremu, ogrzej w dłoniach dwie krople Aromaesencji, przyłóż dłonie do twarzy i wykonaj kilka głębokich oddechów.

Honest Beauty, Beauty Facial Oil
Marka Honest Beauty to marka aktorki Jessici Alby, powstała z początkowo prywatnej potrzeby używania naturalnych produktów, a przerodziła się w firmę. Ten lekki olejek do twarzy idealnie nawilża suchą skórę i jest całkowicie naturalny. Dzięki bogatym składnikom zawartym w każdej kropli cera staje się rozświetlona i bardziej promienna. Co znajdziemy w słoiczku? Mieszanka czystych nasion i olejów owocowych pomaga odżywić skórę i przywraca jej naturalną wilgotność, a specjalnie dobrane olejki – olejek różany, olejek ylang ylang i olejek z goździków – nadają jedwabistej formule jej subtelny, naturalny zapach. Bardzo szybko się wchłania, nie zapycha, odżywia skórę i jest bardzo wydajny. W Polsce Honest Beauty dostępna jest na wyłączność w perfumeriach Douglas, a ja dodam tylko, że uwielbiam jeszcze tusz do rzęs!

PureHeal's, Centella 90 Ampoule
Ten produkt nie jest kwalifikowany olejek, ale bardzo chciałam umieścić go w tym zestawieniu ponieważ zrobił bardzo dobre rzeczy mojej skórze. Ampułka z 90% ekstraktem z trawy tygrysiej koi zestresowaną skórę i dostarcza jej dodatkowego nawilżenia aż po głębokie partie. Przyjemna, lekko olejkowa, a zarazem kremowa konsystencja świetnie koi podrażnioną skórę! Uwielbiam ją! Dodatkowo odżywia i działa anti-aging, przeznaczona jest do wszystkich rodzajów skóry. Nie jest tak wydajna jak olejki, ale działa naprawdę dobrze!

Grown Alchemist, Antioxidant Oil
Kolejna bardzo przyjemna marka, tym razem prosto z Australii. Antyoksydacyjny olejek z przeciwutleniaczami to element codziennej pielęgnacji, możesz używać go przed kremem lub dodać kroplę do niego. Przeznaczony do każdego rodzaju cery zaawansowany, organiczny kosmetyk do twarzy powstał w oparciu o synergiczne połączenie przeciwutleniaczy oraz substancji odżywczych, które znacząco poprawiają elastyczność skóry, wygładzają drobne linie i chronią skórę przed pojawianiem się oznak starzenia. Pozostawia skórę jędrną, dobrze nawilżoną, miękką i gładką, podobnie jak wszystkie inne olejki o których piszę - jest bardzo wydajny. Co więcej, jest totalnie bezpieczny dla skóry i nie zawiera żadnych "zakazanych" składników. W ofercie marki (dostępna jest na wyłączność w Douglasie) znajdziesz kremy do twarzy, do rąk, pod oczy, do twarzy - wszystkie w pięknych, minimalistycznych opakowaniach.

Aromatherapy Associates, Deep Relax
Po pierwsze, dwa słowa o marce ponieważ mogłaś nie mieć okazji jej poznać jeszcze. Sue Beechey i Geraldine Howard od ponad 40 lat tworzą aromaterapeutyczne produkty najwyższej jakości. Tajemnica międzynarodowego sukcesu brytyjskiej marki leży w jakości olejków eterycznych i ich stężeniach . Naturalne składniki są starannie selekcjonowane, a następnie ręcznie łączone - w ten sposób każdy z produktów nabiera unikalnych terapeutycznych właściwości. Niezależnie od tego, czy szukasz ukojenia, dodatkowej porcji energii, czy rozluźnienia, produkty Aromatherapy Associates spełnią Twoje oczekiwania, integrując ciało, umysł i zmysły. W pełnej gamie produktów znalazły się olejki do kąpieli, olejki do twarzy, kremy do pielęgnacji ciała i twarzy oraz esencje do inhalacji i rozprowadzania w kominku. Deep Relax, który widzisz na zdjęciach oczyszcza umysł, głęboko relaksuje, przywraca spokój i harmonię. Idealny kiedy nie możesz zasnąć - zapewnia dobry sen. W kompozycji znajdziesz między innymi olejki eteryczne z rumianku, petitgrainu, kadzidłowca przywracają równowagę oraz integrują ciało, umysł i ducha, głęboko uspakajając. Dodatkowo doskonale nawilża ciało i cudownie pachnie. Jak używać? Dodaj nakrętkę do wody w wannie lub wetrzyj tę samą ilość w ciało przed (!) prysznicem, odczekaj chwilę i dokładnie spłucz. Uwierz mi, że to naprawdę wspaniały produkt i marka!

Givenchy, L'Intemporel Firmness Boosting Oil
Najdroższy, ale zarazem objętościowo największy z prezentowanych kosmetyków. L’intemporel Firmness Boosting Oil to zmysłowy olejek do twarzy, który natychmiast pobudza jej ujędrnienie. Głęboko odżywiona skóra jest wygładzona, elastyczna i dzień po dniu odzyskuje młodzieńczy blask. Delikatna, jedwabista formuła doskonale się wchłania i nie podrażnia skóry. W składzie znajdziesz mieszankę plejku arganowego o właściwościach regenerujących, olejku z balsamowca stymulującego wytwarzanie kolagenu, olejku z kamelii, który chroni i odżywia skórę, a także olejku z rośliny Acmella Spilanthes z rodziny astrowatych, znanej z działania ujędrniającego. Luksusowy, bardzo przyjemny w aplikacji i pięknie pachnący produkt!

4 szpaki, Superlekki Olejek do ciała Śliwka i Wanilia
Do żadnych olejków ze śliwki nie trzeba mnie długo namawiać - uwielbiam je! 4 szpaki to polska marka, która świetnie umościła się na naszym naturalnym rynku. Szklana butelka o pojemności 100 ml zawiera olej kokosowy frakcjonowany, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej z pestek śliwki, olej abisyński, olejek eteryczny waniliowy. Połączenie tych składników sprawia, że trzymamy w dłoni świetny kosmetyk nawilżający i odżywiający nasze ciało, a także włosy (można go stosować i w taki sposób!). Wydajny, odżywczy, relaksujący, w przyjemnej cenie - według mnie jest to naprawdę dobry produkt!

Oleiq, Pestki Śliwki
Tak, znowu śliwka :) Śliwkowy olejek charakteryzuje się bogactwem nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3, które odbudowują barierę ochronną skóry, przyśpieszają gojenie, chronią przed utrata wody. Jest również bogaty w witaminę E, która pełni funkcję antyoksydantu. Lekki, szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia lepkości, ja chętnie używam go jako produktu do pielęgnacji dłoni. Bardzo przyjemna cena i czyste składniki, to wszystko działa na plus!

Każdy z pokazanych przeze mnie olejków ma swoje zalety: działanie, zapach, wygodne opakowanie, wydajność. Stosuję je naprzemiennie, w zależności od potrzeb mojej skóry lub mojego ciała, a także moich preferencji zapachowych. Gdy jest mi źle, sięgam po śliwkowe - pachną słodko, jak marcepan i totalnie mnie to relaksuje. W stresowych sytuacjach genialna jest kąpiel z olejkiem Aromatherapy Associates albo krótki masaż twarzy z Decléor.

Jestem bardzo ciekawa czy używasz olejków w swojej pielęgnacji? Jeśli tak, jakich? Masz swoje ulubione?

Czytaj dalej...

13 stycznia 2020

Lisa Eldrige Velvet Ribbon True Velvet Lipstick Colour.

Królowa jest tylko jedna i jest nią niewątpliwie Lisa Eldrige. Urodzona w 1974 Brytyjka jest jedną z największych gwiazd międzynarodowej sceny makijażu. Jej styl, umiejętności, ona sama - te trzy czynniki tworzą postać nietuzinkową i jedyną w swoim rodzaju. Wiedziałam, że w chwili, gdy zdecyduje się stworzyć swoje produkty kosmetyczne zrobi małą rewolucję. Oczywiście tak się stało, a ja popadłam w dobrze Ci znany stan polegający na szybszym biciu serca i sprawdzeniu konta bankowego. Przy okazji dodam, że rzadko zdarza mi się kupować nowe kosmetyki, korzystam z tego, co mam, a na nowości nie choruję.

Wracając do pomadek Lisy. Velvet Ribbon True Velvet Lipstick Colour to małe dzieło sztuki. Wszystko jest piękne, począwszy od kartonika, a kończąc na kolorze. Minimalistyczne, białe pudełeczko, w wewnątrz niego złote opakowanie - eleganckie i takie, które "czujesz w dłoni". Na początku nie chciałam wybierać czerwieni, ale odcień, który bardzo mi się podobał został wyprzedany, zdecydowałam się zatem na Velvet Ribbon.

Bardzo żywa, uniwersalna, klasyczna czerwień z neutralnymi, niebieskimi tonami. Velvet Ribbon jest seksowna, kremowa, a na ustach tworzy nawilżający mat z lekkim połyskiem. Nie musisz martwić się, że szminka będzie płaskim matem. Kolor jest długotrwały, nie wysycha na ustach, najpiękniej wygląda nałożona precyzyjnie - robi za cały makijaż. Aplikowałam ją także opuszkiem i efekt był piękny. Velvet Ribbon fajnie rozjaśnia twarz, moim zdaniem będzie pasowała każdej kobiecie. Wyjątkowe tłoczenie na szmince wygląda jak atłas, ahhh na maksa mi się podoba!

W ofercie Lisy jest kilkanaście odcieni, dość szybko się wyprzedają więc trzeba polować i czekać. Zupełnie nie generuje to dla mnie problemu, na kolejny kolor poczekam tyle, ile będzie trzeba. A jakie jest moje zdanie o pomadkach? Uważam, że to jedne z najpiękniejszych i najładniejszych pomadek, jakie mam w swojej kolekcji. Oprócz wyglądu oczywiście mam także na myśli jakość - ta jest doskonała. Bardzo przyjemna formuła, która gładko sunie po ustach i przy tym kolorze wymaga nieco wprawy - tak jak wspominałam czerwień wygląda genialnie, gdy usta są nią dokładnie wyrysowane i wypełnione. Przy takich kolorach trzeba troszkę się napracować, aby uzyskać fajny efekt. Mój odcień możesz obejrzeć na stronie Listy tutaj: Velvet Ribbon. Ah, jeszcze ważna kwestia - wszystkie kosmetyki Lisy Eldrige są cruelty free.

Na ustach mam pomadkę w odcieniu Velvet Ribbon i minimalną ilość makijażu, niczego więcej nie potrzeba prawda?

Czytaj dalej...

AMNMAG 12/19.

Pierwszy raz w Nowym Roku! Mam nadzieję, że początek 2o2o już był u Was dobry, a będzie jeszcze lepszy. Pierwszy raz od kilku lat nie stworzyłam żadnej listy, planów i postanowień. Chciałabym zrealizować kilka projektów, które wymyśliłam sobie jakiś czas temu, ale dam sobie na to czas, trochę luzu. Marzę o podróżach, zobaczyć inne miejsca, poznać ludzi. Najważniejsze jednak to zadbanie o siebie. Być może to sprawa wieku i mijających lat, ale nigdy wcześniej nie byłam tak pewna tego, że czas siebie ukochać. W końcu dać trochę dobroci swojemu ciału i sprawić, że będzie się dobrze czuło. Znaleźć jakiś rodzaj sportu, który będzie mi się podobał i motywował, ograniczyć niezdrowe produkty w swojej diecie, zawsze to samo, prawda? Wychodzi na to, że chyba jednak mam jakieś postanowienia mimo iż nie są zapisane na kartce. I są całkiem sporych rozmiarów, trzymajcie kciuki, żebym wytrwała! A jak u Ciebie wyglądają noworoczne plany? ♥

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

3 stycznia 2020

Tom Ford Research.

Dla tych z Was, które uwielbiają powiew luksusu i wybierają takie produkty do pielęgnacji skóry przygotowałam wyjątkowy post. Innowacyjna pielęgnacja, za którą kryją się innowacyjne odkrycia zaprezentowane na konferencji prestiżowej Amerykańskiej Akademii Dermatologicznej (American Academy of Dermatology) i są obecnie przygotowywane do publikacji w czasopiśmie naukowym. Przed Wami (...werble!) linia Tom Ford Research.

Towarzyszyła mi wizja połączenia przełomowych osiągnięć naukowych w dziedzinie dermatologii z autentycznym luksusem oraz stworzenia kosmetyków do pielęgnacji skóry bez względu na rodzaj skóry i płeć. Oto dlaczego założyłem Tom Ford Research. W ścisłej współpracy z zespołem naukowców tworzymy coś wyjątkowego – coś, czego efektów nie sposób nie zauważyć.” – Tom Ford

Badacze TF wyodrębnili trzy kluczowe składniki zawierające kofeinę i zbadali ich potencjał w zakresie wspomagania naturalnej energii skóry. W następstwie przeprowadzonych badań powstała seria Tom Ford Research, która zawiera wysokie stężenie peruwiańskiego białego kakao, kofeiny oraz Gyokuro, które uzupełniając się wzajemnie, wspierają zdrowie i energię skóry.

Zacznijmy od kakao, powstało ono 1000 lat temu w wyniku skrzyżowania dwóch gatunków rośliny. Z uwagi na delikatność i trudniejszy niż w przypadku innych rodzajów kakao proces uprawy, peruwiańskie białe kakao jest niezwykle rzadką i unikalną odmianą (obecnie stanowi zaledwie 0,5% światowej produkcji kakao) zawierającą również polifenole, których wysoka zawartość pomaga ziarnom utrzymać potencjał w zakresie ochrony skóry przed oddziaływaniem wolnych rodników. Drugim składnikiem linii jest kofeina, która co prawda nie jest spektakularnym odkryciem ponieważ znamy ją od wielu lat, ale w połączeniu z pozostałą dwójką tworzy bardzo interesujący koncept. Kofeina zwiększa naturalną energię skóry i wspiera jej nawilżanie. Last but not least, Gyokuro - o której pierwszy raz usłyszałam właśnie w kontekście tej linii. Gyokuro (zawierająca kofeinę) to wyspecjalizowana, wysoko cenioną odmiana japońskiej zielonej herbaty. W przeciwieństwie do innych odmian zielonej herbaty Gyokuro rośnie w cieniu, nie zaś w słońcu, co skutkuje wyższym stężeniem niektórych związków chemicznych np. aminokwasu teaniny. Badania in vitro przeprowadzone przez zespół Toma Forda udowodniły, że Gyokuro działa na skórę kojąco i zapewnia jej ochronę przeciw utlenianiu.

W linii znajdziesz dwa produkty, serum oraz krem do twarzy. Serum Research Serum Concentrate jest skoncentrowane, dzięki czemu błyskawicznie odmienia wygląd zmęczonej skóry, pomagając jej wchłaniać i zatrzymywać wilgoć. Widoczność porów, linii i zmarszczek ulega zmniejszeniu, a zdrowy blask i sprężystość powracają. Oprócz składników o których pisałam wyżej, w produkcie znajdują się między innymi kwas glikolowy, kwas masłowy oraz peptydy, które są odpowiedzialne za redukcję widoczności linii, a także zmarszczek. Tom Ford Research Creme Concentrate to opatrunek dla odwodnionej i przesuszonej skóry. Silnie nawilżająca, bogata formuła kremu jest lekka i niemalże niewyczuwalna. Krem wnika w skórę, nasycając ją blaskiem i rozpromieniając, pięknie rozświetla cerę i współpracuje z podkładami. W składzie oprócz białego kakao, kofeiny oraz Gyokuro odnajdziemy kwas hialuronowy, peptydy wygładzające skórę i ograniczające widoczność drobnych linii i zmarszczek. Formuły nie zawierają alkoholu, parabenów, zminimalizowano w niej także obecność potencjalnych alergenów. Krem przeznaczony jest do skóry suchej, odwodnionej, nie powinny używać go kobiety ze skórami tłustymi ponieważ przez obecność olei i maseł może potencjalnie zatykać pory.

Przyznaję, że od chwili w której zobaczyłam zapowiedzi tej linii bardzo chciałam ją wypróbować. Obawiałam się nawet, że może nie dotrzeć do Polski, ale oto jest! Bardzo luksusowa, w minimalistycznych i pięknych opakowaniach, o bardzo przyjemnej teksturze i sprawiająca ogromną przyjemność podczas aplikacji - taka właśnie jest pielęgnacja Tom Ford. Efekty? Widoczne. Produkty poprawiają jakość skóry, dogłębnie ją odżywiają i nawilżają, sprawiają, że linie są mniej widoczne i stają się wypełnione. Bardzo, bardzo przyjemny krem i serum, czekam na więcej!

Czytaj dalej...