12 listopada 2019

Tydzień Zapachów: Le Couvent des Minimes, Tinharé.

Podróż do Grasse

O francuskiej marce Le Couvent des Minimes pisałam na blogu jakiś czas temu, przypominam ten wpis tutaj - dla tych z Was, które być może go przeoczyły. Te zapachy to zupełna nowość na polskim rynku. Rozkoszne francuskie ogrody zamknięte w szklanej butelce zawierające do 98 proc. składników pochodzenia naturalnego i w stu procentach będące wegańskimi. Marka nie jest nowa, ale w 2018 roku dostała nowe życie. Le Couvent des Minimes to Klasztor Minimitów – Braci Najmniejszych (wegan!)założony w 1614 roku na południu Francji, w Mane, w regionie Haute-Provence. W tej chwili znajduje się tam hotel i luksusowe spa (marzenie, aby tam się znaleźć!). Jak się domyślacie otoczenie klasztoru to bezkres pięknie pachnących roślin, które stały się inspiracją do stworzenia zapachów. Zabieram Was w podróż dookoła świata!

Linia Remarquable

To najnowsza linia Le Couvent des Minimes na którą składają się trzy nowe zapachy: Tinharé, Kythnos, Palmarola. Łącznie w linii znajdziesz osiem zapachów, które inspirowane są różnymi wyspami. Dzisiaj opowiem o Tinharé, które wybrałam dla siebie, ale... no właśnie czy naprawdę stworzyliśmy idealny duet? Tinharé to brazylijska wyspa, gdzie czas płynie wolniej, a zapach słodkich roślin niemal stoi w miejscu.

Tinharé

Słodycz soczystej czerwonej mandarynki ustępuje delikatnemu i kobiecemu, waniliowemu sercu. Zmysłowy i uzależniający, nieco ciężki. W pierwszej chwili sprawił, że oszalałam na jego punkcie i nie mogłam przestać o nim myśleć. Wyjątkowy, zagadkowy, nietuzinkowy, ciepły, przyciągający. Niestety po kilkakrotnej aplikacji na skórę nie miałam złudzeń - nie stworzymy w tej chwili związku. Podkreślam, że w tej chwili bo gusta zapachowe zmieniają się podobnie jak nasz organizm. Co się stało? Drzewna wanilia zaczęła mi ciążyć pomimo początkowej miłości. Jej duszność aktualnie jest dla mnie nie do przejścia, ale na skórze mojej przyjaciółki jest przepiękna! Sprawdzałam nadgarstki, śledziłam zmianę na ciele - najpierw odurzające ciepło, następnie minimalne znużenie i ospałość, na koniec ziołowy akcent. Ta wyjątkowa kompozycja została opracowana zgodnie z tradycjami francuskiej Haute Parfumerie, przy użyciu wyłącznie najlepszych cennych składników pierwotnych inspirowanych podróżami botanika Louisa Feuillée. Ja grzecznie zostanę chwilowo przy moich Porto Bello (link do recenzji), a do Tinharé wrócę za jakiś czas.

Tydzień Zapachów to siedem artykułów o kompozycjach, które szczególnie zapadły mi w...nos. Mogłaś poczytać już o:
- Etat Libre d'Orange, Spice Must Flow + 500 Years

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz