11 listopada 2019

Tydzień Zapachów: Etat Libre d'Orange Spice Must Flow, 500 Years.

Hell yeahh! Kolejny Tydzień Zapachów przed nami! Chcę Ci opowiedzieć o tylu pięknych zapachach, o nowościach, wyjątkowych kompozycjach, które być może i mam nadzieję, że wprawią w zaskoczenie. Przygotowałam kilka recenzji i mam nadzieję, że będziecie przez ten tydzień ze mną! Przystanek numer jeden to Francja i marka Etat Libre d'Orange, która stworzyła ostatnio kilka nowych zapachów, a ja dzisiaj opowiem o dwóch.

Zwróć uwagę na flakony, do tej pory Etat Libre d'Oranger kreowało proste, minimalistyczne opakowania - wszystkie były takie same. Tym razem bryła pozostaje niezmieniona, a dodatkiem są piękne aplikacje. Spice Must Flow to hołd dla kultu kupiectwa. Z niego wyewoluowało to, co najpiękniejsze - wymiana między braćmi i siostrami. Przyprawy, jedwabie, mistycyzm, wspomnienie niezwykłych ludzi, którzy byli posłańcami. Taki właśnie ma być Spice Must Flow - posłańcem światła walczącym z ciemnością i ignorancją.

Kompozycja stworzona z przepysznych składników zapachowych, łączy w sobie mistyczne nuty kardamonu, imbiru, róży tureckiej i kadzidła. Ideał jesienny, zimowy, doskonale połączy się z ciepłym ciałem, rozgrzanym przez swetry, szaliki, golfy. Absolutnie przyjemny, otulający, z wyczuwalną pikanterią imbiru i kardamonu, lekką dusznością kadzidła i wytrawnością tureckiej róży. Gładko układa się na skórze, momentami wyczuwalna jest rześkość, która sprawia, że kompozycja nie jest przytłaczająca. Obydwie kompozycje są według mnie bardzo ciekawe, wyróżniają się zarówno flakonami jak i składnikami.

A co z 500 Years? Etat Libre d'Orange oddaje hołd ludzkości we wszystkich jej formach, o ile ta stara się wnosić swój wkład w Perspektywę - renesansową koncepcję trzech wymiarów w sztuce, która pozwoliła na stworzenie bardziej realistycznych i głębszych przekazów. Tę perspektywę można interpretować jako wykraczającą poza ramy obrazu.

500 Years podobnie jak Spice Must Flow opowiada historię. Pięćset lat temu kupcy skonfrontowali się z dwoma cenionymi zakonami: Czerwonym (kapłanami) i Czarnym (żołnierzami). Stworzyli trzecią ścieżkę, oczyszczoną z nakazów, do rozprzestrzeniania w świecie Sztuki i Perfum. Etat Libre d’Orange oddaje cześć synom i córkom Renesansu, oferując szlak sojuszu dla ich skóry. Pomyślmy o Lucyferze - z łaciny Lux (światło) i Ferre (trzymać) - niosącym światło, niczym Wenus, gdy pojawia się jako Gwiazda Zaranna. Pół tysiąclecia na własnej skórze, a na niej majestatyczne wspomnienie róży, moc przypraw i poczucie czegoś cennego. To historia ludzkości zamknięta w perfumach. W tej historii znajdziesz kardamon, różę turecką, szafran, kakao, oud, drzewo bursztynowe i bergamotę. 500 Years są cieplejsze, słodsze niż Spice Must Flow. Natomiast dokładnie tak samo gładko lgną do skóry i pozostają kilka milimetrów nad nią, otulone ciepłem.

Nie wybiorę jednego zapachu. Noszę je razem, łączę albo rozdzielam na nadgarstki. Jest jeszcze coś, trzeci element - zapach Experimentum Crucis, który mam nadzieję, że niebawem poznam. Tym razem do dyspozycji mamy tylko jedną pojemność - 100 ml i dostępność w niszowych perfumeriach. Uważam, że te zapachy są jednymi z ciekawszych premier tego roku. Podobnie jak również tegoroczna nowość marki - She Was An Anomaly (dostępna w Sephora) - "Te perfumy to wynik czegoś zupełnie nieoczekiwanego Bawiłam się z Carto (narzędzie sztucznej inteligencji) powierzając mu ukochane i znane materie. Carto zasugerował przedawkowanie dwóch składników, a ja zajęłam się resztą"- Daniela Andrier kreatorka perfum. Wzbudzające ciekawość, prawda?

Jeśli będziecie miały/mieli możliwość poznajcie nowe zapachy Etat Libre d'Orange i dajcie znać, co o nich myślicie! Jestem bardzo ciekawa!

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz