4 maja 2019

Kiré Skin - polska pielęgnacja inspirowana Azją.

"Kirei Hada" oznacza po japońsku “piękna skóra”. To właśnie od nieskazitelnej, porcelanowej cery Japonek pochodzi nazwa nowej, polskiej marki Kiré Skin. Dlaczego? Twórczynie marki, Ania i My wierzą, że każda z nas zasługuje, by czuć się pięknie w swojej skórze! Jestem tego samego zdania od lat więc dzisiaj opowiem Ci o produktach Kiré Skin.

Kosmetyki i kamienne rollery zostały stworzone do codziennej pielęgnacji i oczyszczania wszystkich rodzajów cery, nawet tej wrażliwej i humorzastej. Dziewczyny skupiły się przede wszystkim na odpowiednim oczyszczeniu i przygotowaniu skóry do zabiegów pielęgnacyjnych. To właśnie usunięcie zanieczyszczeń i przywrócenie równowagi pH pozwala zapobiegać większości problemów z cerą. W butelkach i słoikach zamknęły wyjątkowe naturalne składniki z całego świata, a tworząc receptury inspirowały się zasadami koreańskiej pielęgnacji.

W składach znajdziesz między innymi drzewo herbaciane, zieloną herbatę, kwiat Ylang Ylang, sfermentowany korzeń żeń - szeń, kwiat jaśminu, soczyste jabłko, olej z nasion papai, meadowfoam, rozmaryn, szałwię, olej jojoba i całe mnóstwo witamin. Kosmetyki produkowane są w Polsce, przeszły testy dermatologiczne, a cały proces ich kreacji podlegał kontroli jakości Unii Europejskiej. Nie są testowane na zwierzętach.

Kiré Skin to cztery kosmetyki oraz kamienne rollery. Przetestowałam je wszystkie, używałam osobno, a także jako cały rytuał. Po pierwsze, Olejek Oczyszczający Zielona Herbata & Meadowfoam (78 zł/200ml)o bardzo lekkiej, wręcz niewyczuwalnie olejkowej konsystencji. Używałam go dwa razy dziennie, do wieczornej i dziennej pielęgnacji. Bardzo delikatny, dobrze rozpuszczający makijaż i przygotowujący skórę do dalszej pielęgnacji. Niewiarygodnie wydajny - wystarczy odrobina, aby pozbyć się zanieczyszczeń. Nie odczuwałam żadnego ściągnięcia po użyciu czy obniżenia nawilżenia.
Drugim krokiem jest Kryształowy Peeling Do Twarzy Zioła & Jabłko (59 zł/100g), który jest zdecydowanie moim ulubionym produktem i uzależniłam się od niego. Wiele razy pisałam o mojej miłości do peelingów, past, scrubów - nic się nie zmieniło w tej kwestii, a może nawet obsesja się pogłębiła. Ten peeling kocham. Jest delikatny, świetnie oczyszcza, odświeża i pozostawia skórę gładką i w świetnym stanie. Mogłabym używać codziennie, ale ograniczam się z czystej przyzwoitości do dwóch razy w tygodniu. W recepturze znajdziesz regenerujący i wygładzający olej z nasion słonecznika, przeciwzapalną szałwię, wyciąg ze skórki słodkiej pomarańczy, masło shea, nawilżający olejek z nasion makadamii. Całość delikatnie pachnie jabłkiem, lawendą, jaśminem, skórką limonki i zielona herbatą. Podobnie jak inne kosmetyki, jest bardzo wydajny - myślę, że wystarczy na trzy miesiące regularnego używania. W chwili, gdy piszę o peelingu, mam ochotę zrobić sobie na niego przerwę. Tak właśnie działa.

Punkt trzeci to Tonik Korzeń Żeń Szeń & Kwiat Ylang Ylang(58 zł/200 ml). W buteleczce kryje się regenerujący i opóźniający procesy starzenia żeń - szeń, odżywczy aloes, działający antyoksydacyjnie ekstrakt z kory wierzby białej, odświeżającą zieloną herbatę, przeciwzapalny olejek kolendrowy czy odbudowujący naturalną barierę ochronną olej sojowy. Najlepiej aplikować na skórę za pomocą dłoni, bez użycia płatków kosmetycznych. Możesz nałożyć kilka warstw, aby napoić skórę i dostarczyć jej odżywczych składników. Ja właśnie tak robię z tonikami i/lub esencjami, a efekty są naprawdę fajne. Ten tonik skutecznie przywraca właściwe pH skóry oraz dba o jej odpowiednie nawilżenie.
Ostatnim kosmetykiem jest Serum Fermentowany Korzeń Czerwonego Żeń Szenia & Nasiona Papai (78 zł/30 ml). W delikatnej formule znajdziesz opóźniający procesy starzenia ekstrakt z korzenia sfermentowanego żeń-szenia koreańskiego, wygładzający olej z nasion papai, regenerujący i redukujący zmarszczki wyciąg z fenomenalnej algi Laminaria. To nie wszystko, jest jeszcze miejsce dla odżywczego olejku ze słodkich migdałów, poprawiającego elastyczność skóry olejku różanego, nawilżającego oleju słonecznikowego, olejku jojoba, regenerującego olejku lawendowego. Dziewczyny tworząc serum sięgnęły po unikalne i wysoce skuteczne, niespotykane w Polsce, sfermentowane składniki. Powstałe w procesie fermentacji aktywne składniki przyczyniają się do wytwarzania niezwykle dobroczynnych bakterii, które oszałamiająco pozytywnie wpływają na regenerację skóry i odbudowę jej struktury. Serum jest bardzo przyjemne, lekkie i szybko wchłaniające się. Skóra po aplikacji czuje się naprawdę dobrze i odwdzięcza się ładnym wyglądem i poczuciem nawilżenia i odżywienia. Wydajne, w ładnym minimalistycznym opakowaniu (jak wszystkie produkty!). Czekam na powstanie kremu do twarzy, który zwieńczy cały rytuał.

W ofercie Kiré Skin znajdziecie także rollery do twarzy. Dwie wersje: szary jaspisowy oraz różowy kwarcowy. Służą do codziennego masażu i rozpieszczania siebie. Ja lubię używać np. podczas aplikacji masek, serum czy olejków. Nie zawsze udaje mi się robić to codziennie, ale kilka razy w tygodniu jest moich. Rollery kosztują 81 zł i kupuje się je na całe życie. Moja rada? Mniejszym wałeczkiem wtłaczać rano krem pod oczy - zimny kamień świetnie pomaga likwidować obrzęki po wypiciu butelki wina dzień wcześniej.

Podsumowując, kolejna fajna marka pojawiła się na naszym rynku proponując bardzo fajne jakościowo kosmetyki. Przetestowałam wszystkie produkty i werdykt jest jeden: warto na nie zwrócić uwagę! Jeśli miałybyś ochotę je przetestować, Ania i My przygotowały dla Ciebie 15% kod zniżkowy "agatamanosa", ważny w sklepie Kiré Skin bezterminowo. Yeah!

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz