2 maja 2019

Chanel Rouge Coco Flash.

Pomadek nigdy dość. Tym bardziej jeśli są komfortowe, nawilżają i wyglądają świeżo przez długi czas. Do tej wyliczanki mogłabym jeszcze dodać piękny design oraz duży wybór kolorów. Poznaj Rouge Coco Flash, moją ostatnio ulubioną wersję pomadek marki Chanel.


Rouge Coco Flash ukazuje swoje prawdziwe kolory pod przezroczystą nasadką, to świetne rozwiązanie biorąc pod uwagę, że zazwyczaj szminki Chanel są szczelnie ukryte. Dzięki delikatnej, rozpływającej się i nawilżającej formule łatwo nałożyć ją na usta jednym pociągnięciem. Po zetknięciu z wargami formuła przeobraża się w błyszczący olejek, zapewniając uczucie przyjemnego komfortu. Momentalnie zapewnia intensywny i błyszczący efekt, który zawdzięczamy cienko rozprowadzonej warstwie i kompozycji lśniących olejków, które wybrano ze względu na ich zdolność odbijania światła. Naprawdę wystarczą dwa pociągnięcia sztyftem, aby wydobyć kolor!

W składzie szminek znajdziesz między innymi kompleks Hydraboost, zawierający woski naturalnego pochodzenia (z mimozy, jojoby i słonecznika), który nawilża i odżywia usta zapewniając uczucie komfortu. Intensywny połysk zawdzięczany olejkom wyselekcjonowanym ze względu na ich zdolność odbijania światła, a wysokie nasycenie pigmentami zapewnia wibrujące, błyszczące i olśniewające kolory. Rouge Coco Flash dostępna jest w dwudziestu czterech kolorach, na zdjęciach poniżej możesz zobaczyć kilka z nich. Dodatkowo w gamie znajdziesz trzy odcienie Rouge Coco Flash Top Coat czyli trzy Top Coaty, które mogą rozświetlać, ocieplać lub intensyfikować pomadkę.



Nie jest sekretem, że kocham proste makijaże, a te pomadki doskonale pomagają mi w ich tworzeniu. Są genialnie napigmentowane, a przy tym bez problemu rozprowadzają się na ustach. Nie zasychają, nie pozostają pomiędzy skórkami, ścierają się z warg równomiernie. Przyznaję, że od razu stały się ulubieńcami bo i wszystkie wersje Rouge Coco szybko się nimi stawały. Wybierając Rouge Coco Flash odchodzę na moment od ukochanej opcji wklepywania pomadek opuszkiem palców. Tutaj aplikuję wprost z opakowania na wargi i naprawdę podoba mi się ten lekki, nienachalny błysk. Musicie wiedzieć, że taki właśnie jest - w żadnym razie nie przypomina błyszczyków czy oklejających sztyftów.

Ostatnio najchętniej sięgam po odcień 92 Amour - piękna, wibrująca, a jednocześnie zgaszona karminowa czerwień. Totalnie francuska i pasująca mi na co dzień, każdego dnia! Na moim Instagramie oraz na Insta Stories możesz podglądać, jak wyglądają pomadki w akcji, na moich ustach! Zapraszam na @agatamanosa.

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz