27 marca 2019

Hermès Un Jardin sur la Lagune.

Każda premiera, każdy nowy zapach Hermès to ogromne wydarzenie w perfumeryjnym świecie. W chwili, gdy światło dzienne ujrzały informacje o Un Jardin sur la Lagune, wiedziałam, że będzie to numer jeden do sprawdzenia. Jakiś czas później okazało się, że będę obecna na premierze zapachu w Warszawie więc miałam możliwość poznać je wcześniej niż się spodziewałam. Dzisiaj zabiorę Cię w bardzo apetyczną podróż!


"Un Jardin sur la Lagune, wymarzony ogród pełen szelestów i czarownych wibracji. Woda toaletowa kwiatowa o drzewnej woni." Rozumiecie? Szelesty, wibracje, jest czarownie, jest ogród. Dla mnie jedno zdanie wystarczy, aby wzbudzić ciekawość, która nie da mi spokoju. Christine Nagel, twórczyni perfum Hermès opowiada o nich: "Ten ogród pojawił się w moich snach. Skomponowałam perfumy utkane z tych wspomnień, splatając zapachy drzew i kwiatów, o jakich śniłam, a także przyrody, która się nadal z tych perfum wyłania” Jeśli znacie poprzednie wersje ogródków Hermès to zacznę tylko jednym stwierdzeniem: te są inne.

Ciepłe, dokładnie tak jak wskazuje kolor flakonu i opakowania. Nieco rozgrzewające, mgliście słodkie, przyjemnie otulające. Zdecydowanie różnią się, jak już wspomniałam od swoich poprzedników, ale przecież każdy ogród jest inny, prawda? Trochę magnolii, ciepłe drewno, całość kremowa i spokojna. Un Jardin sur la Lagune są jak bardzo ciepłe, wiosenne wieczory w naszym kraju (podkreślam to mocno bo mieszkając np. we Włoszech czy Hiszpanii użyłabym na pewno innego stwierdzenia) - nieco duszno, ale jednak z pewną dozą świeżości.

Poprzednie wersje były bardziej trawiaste, zielone, świeże - tutaj na próżno szukać takich doznań. Takich nie ma, ale dostaniemy równie ciekawe i piękne! W pomarańczowo - brązowym flakonie ukryta jest magnolia, pittosporum (inaczej pospornica japońska, występuje jako krzew w Azji. Często służy jako żywopłot, posiada ciemnozielone liście, o skórzastym wyglądzie), lilia, nuty morskie oraz nuty drzewne. Un Jardin sur la Lagune spodobają się dziewczynom, które kochają wiosnę, ale w bardziej przytulnej, zmysłowej odsłonie, pozbawionej ostrych i świeżych nut. Jestem przekonana, że nowy ogródek spełni oczekiwania także wybrednych nosów.

Un Jardin sur la Lagune cudownie układają się na skórze, są bardzo kształtne i pozbawione ostrości. Od momentu premiery otaczam się nimi w jeszcze nieco zimne (ok, przestanę udawać - w marcu nie ma u nas jeszcze "nieco zimnych" poranków, są na maksa zimne) poranki i uwielbiam wwąchiwać się w moją skórę. Jest ciepła, ale wyłania się gdzieś z oddali nadzieja na piasek i szum morza.

Czy znasz ogródki marki Hermès? który jest Twoim ulubionym?

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz