26 września 2018

Tydzień Zapachów: Carat, Cartier.

Po pierwsze - piękny, prosty, wyjątkowy flakon, który idealnie został dopasowany do zawartości. Po drugie - wnętrze. Cartier postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Carat to jedna z najciekawszych kwiatowych kompozycji ostatnich lat! Mamy więc tutaj naręcza kwiatów i chłód lodu pod postacią przezroczystego flakonu.

Siedem kwiatów, które prężą się w kompozycji to fiołek, hiacynt,ylang ylang, żonkil, wiciokrzew, tulipan, lilia. Bardzo harmonijny, gładko układający się na skórze Carat jest zapowiedzią cudownej, wczesnej wiosny (u nas premiera z końcem lata, ale to skojarzenie z wczesną wiosną może okazać się tylko i wyłącznie wyrazem mojej tęsknoty za ulubioną porą roku). Wyobrażam sobie swoją skórę skropioną kwiatami jeszcze nieco chodnym porankiem. Świetlisty, przyjemny, zaskakujący swoim bogactwem. Potrafi poprawić nastrój, ale także rozleniwić zmysły i otulić sobą. Carat jest czymś niespodziewanym, jest niespodzianką pośród ostatnich przesłodzonych do granic możliwości i nijakich premier.

Carat jest zdecydowanie skierowany do tych z Was, które lubią lekkie, wytrawne i kwiatowe kompozycje. Na próżno poszukiwać tutaj drapieżności, ostrych zdecydowanych nut - całość jest bardzo płynna i doskonale wyważona. Na wstępie wspomniałam o lekkim chłodzie, nie bój się go - jest bardzo przyjemny i bezkonfliktowy. Podsumowując - Carat jest ciekawy, bogaty i hojny w kwiatowe doznania!

Jutro kolejny zapachowy post! Koniecznie zajrzyj!
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz