22 września 2018

Perfumy Gabrielle Chanel i nowe produkty w linii zapachowej.

Rok 2017 należał do Gabrielle. Mówiło się, że to najbardziej gorąco premiera tego roku, a z takim ciężarem odpowiedzialności nie może być lekko. Przede wszystkim: dlaczego Gabrielle? Bo tak właśnie na imię miała Chanel. Gabrielle Bonheur Chanel, częściej znana pod swoim pseudonimem Coco. Najnowszy zapach jest hołdem właśnie dla niej. Aromat ma oddawać w pełni to, jaką osobą i kim była Gabrielle - jej pasje, miłości, codzienność, rytuały, inspiracje, pasje. Z jej biografii czy opowieści przekazywanych przez osoby, które miały okazję ją poznać możemy dowiedzieć się, że była kobietą, której droga niemal zawsze prowadziła pod prąd.

Zapach, który jest hołdem? Pierwsze skojarzenie z Gabrielle jakie mam w głowie to światło. I właściwie jedyne. Natomiast wychodząc z założenia, że minimalizm jest najlepszą drogą do sukcesu, moje jedyne skojarzenie w postaci światła jest pełne i zadowalające. Olivier Polge, który stworzył kompozycję ukrył w niej między innymi: ylang-ylang, jaśmin, kwiat pomarańczy, mandarynka, tuberoza z Grasse, a także białe piżmo, drzewo sandałowe, grejpfrut oraz czarną porzeczkę. Gabrielle to ocean kwiatów! Otwiera się bardzo ciepło i przyjemnie, po chwili wyczuwalne jest lekki ochłodzenie. W oddali tlą się wspomniana wyżej mandarynka oraz czarna porzeczka, kwiaty natomiast nadal są aktywne chociaż mniej, są bardziej mgliste. Kojarzy mi się z czymś dobrym, z miłymi wspomnieniami, z sytuacjami o których chcę pamiętać, a jednak nie jestem w stanie sprecyzować z czym dokładnie.



Do wyjątkowej rodziny Gabrielle dołączyły nowe produkty. Po pierwsze, Nawilżające mleczko do ciała, delikatnie perfumowane kwiatowymi nutami zapachu wtapia się w skórę i czyni ją jedwabiście miękką. Zmysłowy gest przedłuża aurę tego słonecznego zapachu. Jest delikatne, lekkie, bardzo przyjemne w aplikacji. Można stosować je jako samodzielny produkt, aby wydobyć czysto kwiatowe nuty zapachu lub używać razem z zapachem, by wzmocnić jego aurę. Wydajne, w pięknym minimalistycznym flakonie.

Po drugie - Pieniący się żel pod prysznic, perfumowany kwiatowymi nutami zapachu, pozostawia na skórze ciała delikatny zapach. Lekka, płynna formuła przeobraża się pod wpływem wody w puszystą pianę. Możesz używać go, aby obudzić się nutami zapachu i w ten sposób rozpocząć rytuał perfumowania. Żel pozostawia na skórze delikatne nuty zapachu, jest dość trwały i dobrze układa się na skórze. W połączeniu z perfumami stworzy całodzienną otulającą mgiełkę. Nie wysusza skóry i nie ściąga jej, wydajny i wizualnie piękny.

Kompozycję tworzy kremowy i otulający egzotyczny jaśmin, migoczący z zielonymi nutami ylang-ylang, następnie wibruje w niej świeży i musujący kwiat pomarańczy, który ukazuje tuberozę z Grasse, uchwyconą w swej najwspanialszej szacie. To połączenie stanie się cudowną jesienną kompozycją, która wprowadzi odrobinę światła i będzie w opozycji do stalowego nieba, którego z całą stanowczością nie znoszę jesienią i zimą w Polsce.

Robiąc zdjęcia do posta, moja Jagoda zobaczyła, że oglądam album o mademoiselle Chanel i przyniosła mi swoja książkę o silnych kobietach. "Zdecydowałam kim chciałam być i taką osobą się stałam".

Znasz Gabrielle? Co myślisz o kompozycji?

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz