28 sierpnia 2018

Chanel CC Cream Super Active Complete Correction.

Chwilowe zatrzymanie akcji serca spowodowała informacja o wycofaniu Chanel CC Cream. Na pewno wiesz jak to jest, gdy dowiadujesz się, że Twoja ulubiona rzecz zniknie, a w tym przypadku chodzi o jeden z moich ukochanych podkładów. Jestem mu wierna od lat i nigdy się na nim nie zawiodłam. Okazało się, że CC Cream zniknął z perfumerii z zupełnie innej przyczyny - Chanel zdecydowało się na ulepszenie składu, uf!

Do perfumerii trafiła nowa odsłona CC Cream - dostajemy jeszcze więcej właściwości nawilżających, zmienioną konsystencję na lżejszą i bardziej delikatną. Czym różni się od poprzedniej wersji? CC Cream Super Active Complete Correction to przede wszystkim wyrównanie kolorytu, silne właściwości pielęgnacyjne i mój ukochany efekt na skórze czyli piękny, naturalny blask bez użycia rozświetlacza. Za optymalne nawilżenie odpowiada nowa forma kwasu hialuronowego, która reaktywuje naturalne mechanizmy wiążące wodę w skórze i łączy się ze skoncentrowanymi substancjami zmiękczającymi i gliceryną. Cera wygląda pięknie, jest zadbana, odpowiednio odżywiona. Kompleksowo działający CC posiada sporo supermocy: ujednolica, nawilża, koryguje, chroni i potęguje blask skóry. Wg. badań i opinii testerek ujednolica niedoskonałości (przebarwienia, zaczerwienienia) o 39%, nawilża skórę przez 12 godzin oraz koryguje - miesiąc po aplikacji oznaki starzenia są skorygowane, a zmarszczki i drobne linie zredukowane o 20%. I najważniejsze - zabezpieczenie przed zabezpieczona przed szkodliwymi czynnikami środowiska oraz przed promieniowaniem UVA i UVB (SPF 50/PA+++). W mojej opinii możesz przeczytać same zalety, podobnie było z poprzednią wersją, która dziesiątki razy była w ulubieńcach oraz w ulubieńcach roku. CC Cream Super Active Complete Correction jest dla mnie równie doskonały, co poprzednik. Pozostanie w pierwszej piątce najlepszych podkładów nadal!

Nowy CC Cream dostępny jest w sześciu odcieniach: od jasnych B10, B20 i B21, średnich B30, aż do ciemniejszych B40 i B50. Ja w okresie zimowym wybieram 10, a latem 20 lub 21. Wyższe numerki są dla mnie zdecydowanie za ciemne. Na swatchach poniżej możesz zobaczyć najpopularniejsze odcienie: 10, 20, 30.

Oprócz używania go na sobie, aplikuję go także modelkom na sesjach czy przy tworzeniu makijaży. Najlepiej sprawdza się na suchej, mieszanej, wrażliwej skórze. Na tłustej możesz odczuwać zbyt mocne świecenie się, ale jeśli lubisz taki efekt (ja uwielbiam!) to możesz śmiało spróbować. I tak sobie myślę, że na pewno spotkamy się z Chanel CC Cream Super Active Complete Correction w ulubieńcach roku!

Wyżej moja skóra w odcieniu 20, bez pudru i bez rozświetlacza, jest moc prawda?

Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz