16 sierpnia 2018

Beauty Heroes.

Nie ufaj kobiecie, która pokazuje swoje ulubione kosmetyki w czystych i nowych opakowaniach. Jeśli są ulubione to najprawdopodobniej przemieszczają się razem z Tobą, podróżują, są wciąż otwierane i zamykane. Bez przerwy. Postanowiłam pokazać Ci moich ulubieńców, niezbyt dobrze wyglądają, ale są ze mną niemal każdego dnia. Ograniczyłam się tylko do kilku, ale jest ich więcej!

Zaczynamy od pomadek! Po pierwsze Chanel, która jest w stanie niemalże agonalnym. Nie wiem nawet jaki to kolor bo naklejka odpadła, a w czasie sesji upadła na beton i roztrzaskała się na dole. Szanuję ją jak żadną inną i jest to jedna z dwóch pomadek, których bym nie pożyczyła. Druga to Sisley w odcieniu Portofino - we wrześniu będzie w perfumeriach, ale moja już wygląda jak nadgryziona zębem czasu.

Cień do powiek w kremie Tom Ford Beauty, który jest idealny do nakładania palcem i robi cały makijaż. Turbo trwały, pięknie mieniący się i mega wydajny, wystarczy go naprawdę mikro ilość do zrobienia makijażu. Obok cienia jest kredka do brwi Bobbi Brown (Perfectly Defined Long-Wear Brow Pencil) w odcieniu Taupe i właściwie już w prawie ostatniej fazie użytkowania. Sięgam po nią prawie codziennie!


Znowu Sisley i magiczny korektor pod oczy o ogromnej pojemności jak na korektory czyli 15 ml. Cudownie wtapia się w skórę, nie wchodzi w zmarszczki i jest bardzo trwały. Phyto Cernes Eclat również delikatnie rozświetla, a ja go mam w odcieniu numer 1. Brązowa kredka do powiek - bardzo wytrzymała i w pięknym czekoladowym odcieniu to niezniszczalny Marc Jacobs - Matte Highliner w kolorze Brow(nie). I na koniec, moja miłość!

Paleta Tom Ford Beauty z Winter Soleil Color Collection. Gdyby jej się coś stało, rozpłakałabym się. Dostępna w limitowanej edycji, mój odcień to Violet Argenté - połączenie żywych kolorów i rozświetlających cieni, od lawendowych po różowozłote cienie do powiek, formuła rozświetlająca w różanym odcieniu i fiołkowy róż do policzków. Usunęłabym z niej ten fiolet i zastąpiła na przykład złotem, ale nie będę się czepiać ponieważ jest naprawdę świetna. Róży używam na policzki albo na powieki - w tej pierwszej opcji tworzę sobie tak soczyste policzki, że naprawdę wiele osób myśli, że na dworze jest tak mroźno! Pierwszy raz spotkałam się z tak idealnie oszukanym, mroźnym rumieńcem. Możesz używać róży pojedynczo i wyglądają świetnie, a połączone ze sobą dają naprawdę dobry efekt. Nie chcę w niej żadnej dziury z użytkowania!

Teraz kolej na Ciebie! Zrób posta Beauty Heroes jeśli prowadzisz bloga albo Instagram (i daj mi znać!), a jeśli nie koniecznie zostaw komentarz z info o Twoich Beauty Heroes!
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz