20 grudnia 2017

Bottega Veneta Eau de Velours.


Zacznę od zachwytów mimo, że tego nie robię. Nie będę siliła się na barwne i kwieciste wprowadzenia ponieważ tym razem moja opinia jest następująca: Bottega Veneta Eau de Velours to jeden z zapachów mojego życia. W stu procentach uzupełniamy się nawzajem, jesteśmy związkiem idealnym.


Sięgając po minimalistyczny flakon, ozdobiony tasiemką nie sądziłam, że zakocham się w nim. W sieci opisywane były jako śliwkowe, ja natomiast śliwki w nich nie wyczuwam. Dla mnie są lekko dymne i kadzidlane, czego pewnie inni nie wyczuwają. Na szczęście nie jest też arcysłodka lub nawet słodka - jest wyjątkowa. Nieco przypomina pierwowzór, ale ma w sobie coś bardziej głębokiego, coś przylegającego do skóry. W bazie mleczne akordy stają się odrobinę pudrowe, są otulające i nieco zbuntowane.


Zapach jest zupełnie nie mainstreamowy, jest ukłonem w stronę bardziej niszowych zapachów. Na mojej skórze są trwałe do mniej więcej pięciu, sześciu godzin. To, w jaki sposób osadza się na szalach czy płaszczu to jakiś kosmos! Jest ciepło, miękko, wyjątkowo i inaczej. Bardzo cieszę się, że trafiłam na Eau de Velours ponieważ dla mnie stały się jednym z ukochanych zapachów i umieszczam je w pierwszej piątce. Mogłabym zachwycać się nimi godzinami i opowiadać o nich bez końca. Najlepszym dowodem jest fakt iż mój 50 ml flakon jest już w połowie pusty.


W nucie głowy odnajdziesz bergamotkę i różowy pieprz, w sercu jaśmin, różę, przyprawy oraz śliwkę. Bazą staje się paczula oraz skóra. Całość jest totalnie dopracowana, łącznie z flakonem oraz kartonikiem. Wszystko zaczęło się w 2011, gdy BV wylansowała premierowy zapach. Dominujący akord skórzany - tajemniczy, kobiecy, wzbogacony delikatnymi nutami cytrusowymi podbił rynek. Bottega Veneta wprowadziła swoistą rewolucję w sektorze luksusowych perfum, tym samym uosabiając perfekcjonizm i indywidualizm.

Eau de Velours jest moim odkryciem tego roku!
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz