27 lipca 2016

O dyktaturze bycia super.

W chwili, gdy zaczęłam czytać tekst poniżej wiedziałam, że napiszę o nim na blogu.
"To nie będzie post o narzekaniu. To będzie post proszę Państwa o dyktaturze bycia super. Bo my uwielbiamy kolorową prasę. Daje odpocząć i popatrzeć w ładne rzeczy. Poczytać dobre historie. Coś sobie upatrzeć z sezonu jesień/zima 2016. Ale czasem wpuszcza w maliny. A te maliny są z bycia super. Ale żeby nie przeciągać: kumplujemy się z mnóstwem przedsiębiorczych dziewczyn. Parę miesięcy temu rozmawiałam ze znajomą, właścicielką dużej firmy. Pytała mnie, czy też mi się zdarza wyciągnąć brudne rajstopy z kosza na bieliznę, powąchać i (jeśli pozytywnie przejdą test nosa) wciągnąć w pośpiechu na tyłek. W rajstopach nie chodzę ale owszem- uprawiam ten sport. Kwiaty mi usychają na balkonie, kto jechał naszym samochodem ten sam wie i nie będę się zagłębiać w szczegóły. Urszula mówi, że szczęśliwym ten, kto przed latem miał czas nabyć sandały. W zawodowych kuluarach rozmawia się o dzieciach wychowywanych przez nianie, o nieleczonych chorobach i jedzeniu batonów na śniadanie, obiad i kolację. Ale nie przeczytają Państwo o tym w prasie. W historiach o radości pracy nie ma wzmianek o pękniętym paznokciu który haczy skarpetkę od tygodnia bo po 10 godzinach pracy pędzi się do domu żeby pobyć z synem ile wlezie a potem zasypia się razem z nim (w ubraniu i okularach, na podłodze tuż obok małego, drewnianego łóżka). O próbach (zakończonych mniejszym lub większym powodzeniem) udawania, że umiemy być na raz rodzicami i prowadzić biznes. O siedzeniu na plaży w koszulce bo włos pod pachą i w ogóle wstyd opowiadać. O spóźnieniach na środowe pikniki integracyjne w przedszkolu i o zawijaniu mankietu kiedy odkrywamy, że od trzech dni nosimy się z plamą. O to nie pytają dziennikarze. Bo brud, pośpiech i nieumyte włosy nie są czymś o czym ktokolwiek chce czytać i do czego ktokolwiek ma ochotę się przyznawać. Lepiej o tym nie wspominać, nie narażać się na hejt i oceny bo to przecież nie są jakieś tam nieumyte włosy- to nasze nieumyte włosy. A więc czytają Państwo historie sukcesów, radości i piękna. Ale nie dajcie się wpędzić w poczucie, że skoro u Was też czasem plama to coś musi być nie tak. Miejmy z tyłu głowy, że nie ma ludzi całkiem super. I, że nie da się w życiu zrobić wszystkiego na raz z upiętym kokiem i gromadką dopieszczonych dzieci u boku. Nie ma pełnego macierzyństwa i pracy na 100%, nie ma pogoni za sukcesem i korzystania z życia na maksa. Nie ma pracy po 16 godzin na dobę, rodziny i dobrze rozdzielonych rzęs. No nie ma. A jak ktoś mówi, że ma to ściemnia. I koniec. Nie mamy presji na bycie super. Wystarczy nam w zupełności bycie trochę w porządku;)"


       Opublikowały go na swoim Fb dziewczyny z Ministerstwa Dobrego Mydła (do przeczytania tutaj), a zareagowały na niego setki dziewczyn. Mnie zainspirował i jeszcze szerzej otworzył oczy na pewien problem, który doprowadza mnie do szału. Oszukiwanie siebie, innych i kreowanie się na kogoś kim się nie jest. Brzmi znajomo? To, że prowadzę bloga i poznaję dużo osób pozwala mi obserwować przekrój osobowości o którym marzyłby niejeden psychoterapeuta. Widzę jak ludzie się zmieniają, jak pragną sukcesu, ile są w stanie zrobić żenujących rzeczy, aby być w centrum zainteresowania. Wyrzekają się siebie na poczet bycia w aktualnych trendach. Fizycznie boli mnie to jak bardzo chcemy być jednakowe, pastelowe, słodkie i bez charakteru. Boli mnie, że fajne dziewczyny, które miały kiedyś coś do powiedzenia stają się jednymi z milionów, są nijakie, wycięte z szablonu. Nie można mieć idealnych brwi, idealnych ust, idealnych powiek, kształtów, stóp, paznokci, cery - można mieć swoje. Swoje czyli najlepsze z możliwych. Karmią nas wizjami bycia idealnymi - w każdym elemencie swojego życia. Mają porządek, zawsze są w pogotowiu z makijażem, włosem i paznokciem, nie istnieje w ich wirtualnym świecie strup na kolanie, rozstęp na piersi, przebarwienie na policzku (edit 2020: czasy się zmieniły! Te rzeczy istnieją, ale pojawią się niejako w "podziemiu").

       Nie wierzcie dziewczyny w te idealne światy z obrazków, nie miejcie wyrzutów sumienia, gdy u Was jest inaczej niż wszędzie. Nie przejmujcie się tym i nie próbujcie być takie same.

        Bycie super jest nudne. Bycie milionową kopią jest nudne. I powtórzę za dziewczynami ...nie dajcie się wpędzić w poczucie, że skoro u nas jest czasami inaczej to coś musi być nie tak. Nie jest! Bądźmy tak super jak my tego chcemy i jak tego potrzebujemy.

Teraz kolej na Ciebie, chciałabym poznać Twoje zdanie o dyktaturze bycia super!
Czytaj dalej...

3 komentarze:

  1. Tak tak tak Agatko - nawet nie wiesz jak bardzo się z Tobą zgadzam i sama w jednym ze swoich motywacyjnych poniedziałkow pisałam jak bardzo jesteśmy mamieni tworami... Właśnie tymi wykreowanymi na pięknych zdjęciach - drogie marki, luksusowe kosmetyki, owsianki z chia i te wszystkie lanserskie gadżety... Ile w tym prawdy jest wiemy najlepiej bo same tworzymy treści i wiemy co ludzie lubia oglądać. Uczulam wszystkich swoich czytelników żeby dostrzegli w innych człowieka - błędy, uczucia, emocje czy potarganego kucyka na zdjęciu. To jest prawda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba juz jestem stara Agu i nie mam takich problemów :)))
    Blogi, insta, FB to forma kreacji i lepszej wersji nas samych.Kiedś szło sie do studia fotograficznego, gdzie ustawiano ludzi w sztuczne pozy i malowano munidła, dziś mamy społecznościowki, ale nic sie w gruncie nie zmienilo .

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz przypomina mi sie sprawa księżnej Kate!:) "Gazetki'' huczały o tym, jakie to ma zaniedbane stopy. Zwykle suche skórki, od chodzenia boso, ale ponoć księżnej tak nie wypa :) Tak samo wymaganie od blogerek, by miały idealną cerę - mnie chętniej czyta się takie blogi, gdzie dziewczyny pokazują swoją walkę z trądzikiem, niż wpisy osób, które nigdy trądziku nie miały a zachwalają produkt na taką właśnie dolegliwość. Trochę ostatnio trzeba filtrować co się czyta i gdzie.

    OdpowiedzUsuń