29 lipca 2020

Ulubieńcy kosmetyczni lipiec 2020

Wakacje, wakacje! Słońca mamy pod dostatkiem, mam nadzieję, że odrobinę relaksu i odpoczynku także!  Przed Tobą kilku moich lipcowych ulubieńców, nie ma ich wielu, ale latem moja kosmetyczka bardzo się zmniejsza. Stawiam na nawilżenie i odżywienie skóry, a także na ochronę. Sprawdź czego najchętniej używałam przez ostatnie tygodnie! 

1. CannabiGold, krem nawilżający 
Krem polskiej marki przeznaczony jest do pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry, również tej ze skłonnością do atopii. Bardzo szybko się wchłania, jest lekki i świetnie sprawdza się pod makijaż (sprawdziłam to podczas sesji zdjęciowych!). Przynosi ulgę skórze, niweluje efekt ściągnięcia skóry. Możesz używać go zarówno na dzień i na noc, w zależności od potrzeb nawet kilka razy w ciągu dnia. Na wakacjach używam go po każdej kąpieli w basenie. W formule znajdziesz składniki, które łagodzą, regenerują, zmiękczają i odżywiają. Odpowiedni dla każdego wieku. Całą ofertę marki CannabiGold znajdziesz tutaj

2. Nuori, Perfecting Facial Oil
Ten kosmetyk to mieszanka naturalnych olejków szlachetnych czyli czysty pokarm dla wszystkich rodzajów cer. Łatwo się wchłania, używam go w połączeniu z kremem, aktualnie w ramach pielęgnacji wieczornej. Połączenie olejku z dzikiej róży, wiesiołka, z pestek winogron,  pestek moreli, a do tego witamina E, która zapewnia ochronę antyoksydacyjną. Bardzo go lubię, świetnie odżywia moją suchą cerę. 

3. AA Go Green, oczyszczająca pasta 
Polska marka AA stworzyła wspaniałą linię AA Go Green o której niedawno pisałam na blogu. Jednym z moich ulubieńców stała się oczyszczająca pasta detoksykująca z selerem. Możesz jej używać codziennie albo w zależności od potrzeb. Bardzo gęsty produkt aplikujesz na skórę, dodajesz wody i masujesz. W efekcie skóra jest nawilżona, pozostaje na niej delikatny natłuszczający filtr.  Dla mojej skóry ta pasta okazała się przyjemnym doznaniem. 

4. Caudalie, krem przeciwsłoneczny  
Najważniejszy produkt latem czyli filtry przeciwsłoneczne (pamiętajcie, że filtrów używamy cały rok!). Krem zabezpiecza skórę przed promieniowaniem UVA i UVB, zapewnia maksymalną ochronę, a francuska marka Caudalie jest jedną z moich ulubionych. Produkt jest bogaty w wodę winogronową, a jego lekka i nietłusta konsystencja sprawia, że dość szybko się wchłania. Dobry dla skór suchych, wrażliwych, normalnych. 5. Sisley, Triple oil balm
Bardzo przyjemny balsam do demakijażu i oczyszczania skóry zawierający trzy odżywcze i kojące olejki: babassu, shea i macadamia. Usuwa makijaż, także wodoodporny oraz wszelkie zanieczyszczenia. Wydajny, wystarczy odrobina, aby skóra odzyskała świeżość. Nie wysusza, nie podrażnia, nawilża i przynosi ulgę. 

6. Jo Malone, Earl Grey & Cucumber 
Brytyjska tradycja? Popołudniowa herbatka, ale tym razem z dodatkiem orzeźwiającego ogórka. Bardzo letnia, świeża kompozycja marki Jo Malone jest idealna na gorące, letnie wakacje!  Świeżość została zrównoważona słodkim aromatem wosku pszczelego, wanilii oraz piżma. 

7. Nars, Hot Nights
Jedna z najpiękniejszych palet, jakie ostatnio miałam w użyciu! Nars to Nars, bez dwóch zdań. Hot Nigts to połączenie cieni do powiek oraz pudrów: 4 cienie do powiek oraz rozświetlacz w odcieniu różowego złota, a także matowy bronzer. Pure beauty! Oto siedmiu moich ulubieńców lipca! Czekam na Twoich, jakich kosmetyków używałaś ostatnio najczęściej? Koniecznie daj znać!
Czytaj dalej...

23 lipca 2020

100% #cleanbeauty z Nuori Skincare!

 
Uwielbiam opowiadać Wam o nowych (dla mnie), ciekawych i dobrych markach kosmetycznych! W tym poście chciałabym przybliżyć Nuori - prosto z Danii, z fińską przeszłością  i ze stu procentowo naturalnymi składami.  Mogłabyś zapytać czy istnieje cokolwiek nowego czym można nas jeszcze zaskoczyć, a odpowiedź brzmi: oczywiście, że tak! Czytaj dalej i koniecznie obejrzyj filmik, który jest zapisem rozmowy w dobie pandemii z twórczynią marki Jasmi Bonnen! Filmik czeka na moim kanale na YT: tutaj
 

Stworzona w 2015 marka oparta jest o filozofię świeżo mieszanych produktów do pielęgnacji skóry dając tym samym możliwość stworzenia najbardziej czystych kosmetyków. Jasmi przez wiele lat pracowała da dużego koncernu kosmetycznego i w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że większość kosmetyków posiada ważność ponad trzydzieści miesięcy. Znalazła kilka badań wskazujących, że powszechnie stosowane aktywne składniki zaczynają tracić swoje korzystne właściwości w ciągu kilku miesięcy po zmieszaniu z powodu utleniania. Nie podobało się jej używanie syntetycznych konserwantów oraz innych dodatków dlatego postanowiła stworzyć Nuori
 

Zanim przejdę do recenzji poszczególnych kosmetyków (yeahhh!) zatrzymam się jeszcze przy opakowaniach. Maksymalnie proste, minimalistyczne - takie kocham najbardziej, szklane flakony. Uwierzcie mi, że takie szaty graficzne są dla mnie najpiękniejsze! Produkty Nuori są świeżo mieszane w małych partiach, co 10-12 tygodni, w profesjonalnych zakładach produkcyjnych i niezwłocznie dostarczane do nas, odbiorczyń/odbiorców na całym świecie. W składzie znajdziesz najlepsze aktywne substancje, jakie ma do zaoferowania nauka przyrodnicza, a także 100 % czystość i wolność od syntetycznych dodatków. Opakowania ochronne minimalizują narażenie na powietrze, światło i bakterie przed i podczas użytkowania.  O wiele więcej możesz dowiedzieć się oglądając filmik, który stworzyłyśmy z Jasmi! To dla mnie ogromne wydarzenie ponieważ możliwość spotykania tak kreatywnych ludzi na swojej drodze jest powodem dla którego chcę robić więcej i więcej rzeczy na blogu, dla Ciebie! 

 A teraz najlepsze, moja opowieść o produktach czyli to na, co czekałaś! Zacznijmy od demakijażu, następnie zajmiemy się kremami, a na koniec coś dla ust i dłoni. 

Oczyszczaj i tonizuj 
Vital Foaming Clenaser to zwarta pianka do demakijażu, która pod wpływem wilgotnych dłoni zamienia się w kremowy specyfik. Aplikujemy ją na suchą twarz i rozpieszczamy się krótkim masażem. Fun fact, podczas robienia zdjęć zostawiłam pianową plamę na marmurowym blacie - nie zmieniła swojej objętości przez kilka godzin! Świetnie oczyszcza i nie narusza bariery ochronnej skóry. W składzie między innymi botaniczna gliceryna, która pozwala utrzymać naturalną równowagę nawilżenia skóry, pozostawiając ją gładką, elastyczną i odświeżoną. Vital Unifier to kosmetyk wielozadaniowy, może być tonikiem, esencją albo mgiełką odświeżającą, którą możesz używać w ciągu dnia (ja tak robię!).  Napełnia skórę składnikami nawilżającymi i poprawia działanie stosowanych następnie kosmetyków. Możesz używać jako mgiełkę, również na makijaż. Wewnątrz opakowania np. organiczny aloes i naturalny kwas hialuronowy. Jedyny minus jaki zauważyłam to spray, który rozpryskuje całkiem sporo produktu, warto także pamiętać, aby nie dostał się do oczu ponieważ może powodować pieczenie (sprawdziłam).
 

Nawilżaj i odżywiaj
Perfecting Facial Oil to mieszanka najlepszych olejków podana w bardzo przyjemny dla skóry sposób. Olejek został opracowany, aby zachować naturalny lipidowy balans skóry.  Łatwo się wchłania, nie klei się i lekko, ale bardzo przyjemnie pachnie. Połączenie olejku z dzikiej róży, wiesiołka, pestek winogron, pestek moreli zapewnia dogłębne odżywienie, pomoc w utrzymaniu wilgoci, a dzięki zawartości witaminy E, ochronę antyoksydacyjną. Bardzo lubię stosować go podczas wieczornej rutyny pielęgnacyjnej, przed aplikacją kremu. Używam go kilka razy w tygodniu, w zależności od potrzeb mojej skóry. Mój must have czyli Protect+ Facial Cream! Świetny, lipidowy krem, który ma doskonałą konsystencję i widoczny sposób poprawia jakość skóry. Jest wysoce skoncentrowany, dostarcza silnych dawek lipidów i przeciwutleniaczy, zapewniając nawilżenie oraz odczuwalny komfort - szczególnie przy mojej suchej skórze! W składzie bioaktywne lipidy, pochodzące z masła shea, olej jojoba, botaniczny skwalan, a także oleje ze słodkich migdałów,  owoców dzikiej róży, witamina B3, która wzmacnia osłabioną barierę ochronną skóry. Pamiętaj, aby zadbać również o szyję oraz dekolt!  Dopełnieniem tej części będzie Vital Eye Cream, lekki krem pod oczy.  Pomaga pozbyć się pierwszych oznak starzenia się delikatnej skóry wokół oczu. Kwas hialuronowy, organiczny aloes, kompleks masła shea, witamina C oraz witamina E - tak doskonały koktajl odżywczy sprawia, że skóra jest widocznie odżywiona oraz napojona. Higieniczne opakowanie z pompką pozwala na odpowiednie dozowanie kremu, dla mnie wystarczy po jednej pompce na oko.


Usta i dłonie 
Czyli kosmetyki o których najczęściej zapominam. Vital Hand Cream delikatnie i pięknie pachnie, dobrze odżywia skórę dłoni i wyraźnie poprawia jej stan (przy regularnym stosowaniu).  Zapewnia optymalne nawilżenie, miękkość i gładkość, podobnie jak ustom Lip Treat. Balsam do ust w wygodnym i poręcznym opakowaniu to połączenie olejku ze słodkich migdałów, moreli, masła shea, masła awokado oraz kakaowego, wosku pszczelego. Przyjemny, do stosowania w ramach potrzeby albo zapobiegawczo, fajnie wygląda na ustach solo.
 

Bardzo się cieszę, że miałam możliwość poznać kosmetyki Nuori! Dostałam je od Justyny i Ewy ze sklepu ruah store (dziewczyny mają całą ofertę Nuori!), ale jestem pewna, że zostaną ze mną na długo nawet po zużyciu tych opakowań, które mam.  Wspólnie z Justyną i Anią przygotowałyśmy dla Was bardzo fajną ofertę: przy zakupie dwóch dowolnych produktów Nuori otrzymasz piankę do demakijażu w prezencie! Wystarczy w komentarzu do zamówienia dodać kod agatamanosa, a wszystkie zamówienia z tym dopiskiem dziewczyny będą realizowały właśnie z pianką (do wyczerpania zapasów).
 

Jeśli masz jakiekolwiek pytania odnośnie kosmetyków Nuori możesz zadać je w komentarzu lub napisać do dziewczyn z ruah store, a tymczasem zapraszam do obejrzenia filmiku:


Czytaj dalej...

16 lipca 2020

Zróbcie miejsce na AA Go Green!

Skóra na diecie warzywnej? Przed Wami kosmetyki, które łączą moc warzyw z pielęgnacją, będzie o nich głośno! Marka AA postanowiła wykorzystać moc czterech superwarzyw: selera naciowego, buraka, ogórka oraz dyni. Sprawdziłam wszystkie produkty i jestem pewna, że polubicie je tak samo jak ja!
 

Warzywna supermoc
Marka AA, która znana jest z tworzenia kosmetyków przeznaczonych dla skór wrażliwych oraz skłonnych do alergii postanowiła swoje formuły połączyć ze składnikami naturalnymi. Poprzeczka postawiona bardzo wysoko, a linia do oczyszczania i pielęgnacji skóry AA Go Green dodatkowo jest vegańska i posiada certyfikat Vegan Society oraz certyfikaty Eccocert Cosmos Natural oraz Eccocert Cosmos Organic. Chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny dla mnie aspekt, a mianowicie wykorzystanie polskich, świetnie nam znanych składników jak burak, ogórek, seler czy dynia. Fajnie, że polska marka docenia swoją działalnością produkty pochodzące z naszego kraju.
 

To, co najlepsze pochodzi z natury
Światowe certyfikaty, eko opakowania, a przede wszystkim transparentność składu. Na każdym kartoniku wymienione są wszystkie komponenty, są również przetłumaczone z łaciny na polski, aby konsumentom łatwiej było się odnaleźć w tych informacjach. Zostając przez chwilę przy składnikach, 99% jest pochodzenia naturalnego, a kosmetyki mają bardzo delikatne, niedrażniące zapachy, które według mnie są naprawdę przyjemne. Skóry wrażliwe i alergiczne na pewno to docenią!


Dieta dla skóry 
Uwielbiam tak innowacyjne kosmetyki! Na pewno jesteście ciekawe, które z nich sprawdziły się u mnie i u mojej suchej skóry? Nie będę przedłużała, pora na moją recenzję.
 

Oczyszczająca pasta detox z selerem naciowym 
Znacie mnie i wiecie, że jestem fanką past do twarzy, przetestowałam ich dziesiątki z różnych półek cenowych. Bardzo polubiłam śliwkową pastę peelingującą z linii AA Bio Natural Vegan, ale selerowa ją zdeklasowała.  Świetnie oczyszcza oraz odświeża skórę,  pomaga pozbyć się także makijażu i pozostawia bardzo delikatny film, który dla mojej cery jest przyjemny. W szklanym słoiczku znajduje się 50 ml pasty, możesz używać jej tak często jak potrzebujesz, jest delikatna więc nie musisz mieć żadnych obaw. Jak używać? Niewielką ilość pasty rozetrzyj w zwilżonych dłoniach i delikatnie masuj twarz omijając okolice oczu. Po aplikacji możesz zastosować Nawilżającą esencję tonizującą z ogórkiem, która nawilży, odświeży i przygotuję skórę do dalszych kroków pielęgnacyjnych.
 

Przeciwzmarszczkowy krem detox z selerem/Nawilżający krem z ogórkiem
Wybór należy do Ciebie! Latem wybrałam krem z ogórkiem - jest lekki, świetnie sprawdzi się pod makijaż, a nawilżenie jest nam potrzebne niezależnie od wieku. Dobrym pomysłem może okazać się połączenie tych produktów czyli ogórek na dzień, a seler nocą. 
Obydwa produkty zapewniają skórze odżywienie, nawilżenie oraz codzienny komfort. Ich zapach jest delikatny, podobnie jak konsystencja - momentalnie wchłaniają się  i nie pozostawiają tłustej warstwy.
 

Kojący krem do twarzy i pod oczy z dynią
Trzeci z kremów możesz stosować również pod oczy, a skierowany jest do cer, które potrzebują silnego odżywienia i ukojenia. Możesz połączyć go z Regenerującym Serum dyniowym, aplikując przed zastosowaniem kremu. Olej z pestek dyni to jeden z najcenniejszych ekstraktów roślinnych. Jest bogaty w kwasy tłuszczowe, karoten, minerały dzięki czemu przywróci skórze komfort, elastyczność oraz gładkość.  Złagodzi podrażnienia i zapewni optymalne nawilżenie.
 

Energetyzujący krem-maska z burakiem 
To właśnie tej maseczki używam na zdjęciach, które możesz zobaczyć. Możesz stosować ją zamiast kremu na noc, pozostawiając na całą noc. Drugą opcją jest aplikacja grubszej warstwy i pozostawienie na 15-20 minut. W przypadku mojej, suchej skóry po 10 minutach właściwie cała się wchłania. Efekt? Wspaniale miękka, odżywiona skóra, od razu widać różnicę! Mój tip: możesz połączyć maskę z serum olejowym dla wzmocnienia efektu! Nałóż dwie -trzy krople serum, a następnie potraktuj skórę maseczką. To nie wszystko, ekstrakt z buraka został wykorzystany również w Energetyzującej wodzie micelarnej. Przyjemna, delikatna, dobrze doczyszcza skórę i pomaga pozbyć się resztek makijażu.
 

Które produkty wybrać najpierw? 
Od pierwszego użycia bardzo polubiłam Oczyszczającą pastę detox, krem-maskę z buraka, a także lekki Nawilżający krem z ogórkiem. Jestem pewna, że świetnym rozwiązaniem będzie Regenerujące serum olejowe - zadba o odżywienie niezależnie od pory roku! Jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej o linii AA Go Green, zajrzyj na stronę marki: AA Go Green. Mam nadzieję, że uda Ci się sprawdzić na sobie produkty,  daj koniecznie znać, co o nich myślisz! Niech zielona moc będzie z Tobą!

Post powstał w ramach współpracy z marką AA.
Czytaj dalej...

14 lipca 2020

Chanel Haute Couture jesień zima 2020/21

Inspiracja? Bardzo bliska mojemu sercu. Virginie Viard opowiada: "Myślałam o punkowej księżniczce wychodzącej z "Le Palace" o świcie. W sukience z tafty, burzą włosów, piórami i dużą ilością biżuterii. Ta kolekcja jest bardziej inspirowana Karlem Lagerfeldem niż Gabrielle Chanel. Karl poszedłby do "Le Palace", towarzyszyłyby mu bardzo wyrafinowane i wystrojone kobiety, które byłyby również bardzo ekscentryczne".
 

Sylwetki, a także zdjęcia, które możesz zobaczyć poniżej są wyjątkowe. Są dla mnie trochę jak z własnych marzeń. Naturalne fryzury, piękne i przyciągające uwagę makijaże, rockowe sukienki w połączeniu z nieco niegrzeczną księżniczką.  Błysk, odrobinę bogactwa i buntu. 
 



zdjęcia: Mikael Jansson 
Czytaj dalej...

8 lipca 2020

Lata 90: kosmetyki, gazety i waniliowe dezodoranty.

Wspaniałe lata 90! Nasze mamy pachniały podobnie, prawie każda z nastolatek była posiadaczką brwi o grubości nici dentystycznej, chłopaki nosili spodnie lenary,  a wszyscy podrygiwali do Gangsta's Paradise, Coolio (ok, niektórzy też do Coco Jumbo). Oglądaliśmy Beverly Hills 90210, Dzień za dniem oraz Domek na prerii podczas niedzielnego obiadu. Był też Bill Cosby Show,  o którym powinno się zapomnieć. A Bravo Girl z cotygodniowym fotostory? Cholera, jakie to było emocjonujące!
Zatrzymam się w tym miejscu, chwilę później telekomunikacja polska udostępniła neostradę (pamiętam, że założenie tyle lat temu kosztowało tysiąc złotych!), a przecież chciałam przypomnieć Wam czasy sprzed internetu!




Najważniejsze były perfumy, a raczej bijące rekordy popularności w tamtych czasach dezodoranty. W szczególności te arcysłodkie jak na przykład Impuls Spice Girls albo Impulse waniliowy - to było coś, czego się nie zapomina! Jakby okleić się warstwą różowych pianek do jedzenia albo pływać w landrynkach. Doskonale pamiętam wszystkie zapachy marki Avon, a zamawianie kosmetyków z katalogów było tak ważnym wydarzeniem, że z ekscytacji nie mogłam zasnąć. Oczywiście, że byłam konsultantką Avon i to mając 12, może 13 lat. Nic nie zarabiałam bo wszystkim dawałam rabaty, ale dla mnie najważniejsze były kosmetyki i możliwość ich zamówienia. Drapieżne Prowl, lekkie Inscadessence, lepkie Far Away, Perceive, letnie Sunny Skies - miałam wszystkie i używałam bez zahamowań.

Makijaż był w zasadzie minimalistyczny. Moje brwi także. Jeśli napiszę, że miały grubość zapałki, nie przesadzę. Do tego niebieski cień do powiek. Czasami szłam także w perłę, również na ustach. Wyśmienite, ogromne palety Ruby Rose, wypełnione cieniami do powiek we wszystkich kolorach tęczy to było marzenie każdej dziewczyny. Oczywiście, że je spełniłam. Na rzęsy wędrowała zwykle odżywka Constance Carroll, która sprawiała, że rzęsy były nieco niedbale sklejone. Chyba ktoś tu wyprzedzał trendy, co?  

Moja skóra w tamtym czasie to temat rzeka. Pielęgnacja była przypadkowa, ale na maksa podobał mi się owocowy zapach kremów Hydrafresh. Bardziej nawet tego zielonego do mieszanej skóry, której nie miałam, ale jakie to wtedy miało znaczenie! Podkład musiał być kryjący, a że dostępna wówczas marka Ruby Rose produkowała coś na kształt Double Wear x tysiąc bardziej  to wyobraźcie sobie proszę jak wyglądałam. Haha, jak wyglądały także moje koleżanki bo przecież używałyśmy go wszystkie! Na koniec kilka gramów pudru Yardley, błyszczyk do ust z kulką od Constance Carroll i klasa sama w sobie. Pytasz o brwi? Jakie brwi! Przecież miałam je idealnie wyskubane! Usta, jak już wspomniałam szły zazwyczaj w lekką perłę lub spływał z nich błyszczyk (efekt lustra, girls!). To i tak lepiej niż moja siostra, która preferowała brąz. Kilka lat później uznałam, że moim signature look będzie czarna  kredka na linii wodnej oraz pod nią. Uwielbiałam, gdy stawała się nieco rozmyta, nieregularna. Nie pamiętam nazwy marki, ale kupowałam ją za jakieś dwa złote - krótkie, żółte. Tutaj zahaczam już o buntownicze czasy, gdy chodziłam w glanach i ciągnących się za mną swetrach. Wiem, że jesteś ciekawa - brwi nadal miałam takie same. 

Nie mogłabym zapomnieć o Bravo, Bravo Girl, Popcornie oraz Dziewczynie. Rodzice nie pozwalali nam ich czytać więc kupowałyśmy po kryjomu, a później razem z siostrą oddawałyśmy lub wyrzucałyśmy. Pamiętam, że szybko zaprzestałyśmy radości czytania bo zbuntowane dziewczyny nie czytały czegoś takiego, phi. 

Pora na Ciebie, zdradź swoje perełki kosmetyczne z lat 90 i tajemnicę Twojego ówczesnego wyglądu! 




Czytaj dalej...

6 lipca 2020

Ulubieńcy kosmetyczni czerwiec 2020

Lato! Wszystko wydaje się być fajniejsze, gdy za oknem dużo słońca, prawda? Przy okazji przypominam o filtrach! Co prawda nie ma ich w moim zestawieniu, ale są oczywiście w ciągłym użyciu i stanowią podstawę mojej pielęgnacji. Zostawiam link do wpisu z tamtego roku o dobrych filtrach: Jaki filtr przeciwsłoneczny wybrać? - jeśli jesteś w trakcie poszukiwań, koniecznie przeczytaj! A tymczasem moi letni ulubieńcy...

1. Hermes, L'Ombre des Merveilles
Ukochany ostatnio zapach! Lekki, orzeźwiający jak mrożona herbata.  Kadzidło, czarna herbata, bób tonka zamknięte w minimalistycznym flakonie to idealna propozycja na gorące, upalne dni. Warto je poznać, ze mną zostaną na długo!

2. Sisley, Phyto-Hydra Teint
Najnowszy produkt pielęgnacyjno-makijażowy francuskiej marki Sisley. Kosmetyk jest dostępny w dwóch odcieniach, ja używam numeru jeden. Pięknie wyrównuje koloryt, rozświetla, a jednocześnie nawilża i odżywia skórę. Jest trwały, nie zapycha porów (jest niekomedogenny), stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie.

3. a.florence, Anti Polution Cleansing Oil
Ta marka to moje odkrycie 2020 roku! Anti-Pollution Cleansing Oil to olejek do demakijażu twarzy i oczu, który świetnie sprawdzi się jako pierwszy etap oczyszczania. Dzięki zawartości olejów z marakui i otrębów ryżowych skutecznie rozpuszcza makijaż. Formuła została wzbogacona o naturalny ekstrakt z papai zmiękczający skórę oraz antyoksydanty takie jak astaksantyna koenzym Q10. Olejek nie zawiera kompozycji zapachowych. Jest wegański, a podczas jego produkcji nie ucierpiały żadne zwierzęta. Bardzo lubię!

4. Chanel. Rouge Coco Flash
Uwielbiam pomadki z linii Rouge Coco Flash - nawilżają usta, nie zbierają się w załamaniach, są napigmentowane i trwałe. Odcień, który ostatnio noszę najczęściej to 144 - soczysta czerwień, nieco wiśniowa,  bardzo świetlista. 

5. Cerave, Balsam do ciała
Nawilżający balsam do skóry suchej i bardzo suchej został opracowany we współpracy z dermatologami. Posiada bogatą formułę wspierającą odbudowę bariery ochronnej skóry twarzy i ciałaZawieraja 3 kluczowe ceramidy i kwas hialuronowy, jest odpowiedni dla dorosłych i dzieci od 3 roku życia. Bezzapachowy, hipoalergiczny i niekomedogenny. Używam go wspólnie z moimi córkami i jesteśmy bardzo zadowolone. Zauważyłam, że ten krem jest w stanie poradzić sobie i złagodzić okołomieszkowe rogowacenie zlokalizowane na ramionach.

6. Nars, Orgasm
Jeden z moich ukochanych kosmetyków kolorowych! Róż do policzków w odcieniu Orgasm nie bez powodu stał się bestsellerem. Pięknie wygląda na policzkach, nadaje kolor, a jednocześnie rozświetla. Jeśli kiedykolwiek będziesz miała możliwość wypróbować Orgasm, zrób to koniecznie!

7. IT cosmetics, Bye Bye Pores 
Transparentny puder dzięki, któremu. uzyskasz matowe wykończenie. Opracowany we współpracy z chirurgami plastycznymi, ma za zadanie zniwelować widoczne pory i niedoskonałości. Sprawia, że skóra jest gładka, nie świeci się, jest świetny do poprawek w ciągu dnia. Uniwersalny odcień dopasuje się do każdej karnacji. Z IT cosmetics lubię także CC Cream oraz korektor pod oczy. 

8. tołpa, Hydrativ nawilżający krem-maska na noc
Produkt polskiej marki tołpa, który możesz stosować codziennie jako element pielęgnacji lub jako kurację np. codziennie przez kilka dni, aby odżywić i maksymalnie nawilżyć skórę.  Dedykowany jest skórze suchej, odwodnionej, a także wrażliwej. Krem-maskę aplikujesz wieczorem, po demakijażu i zostawiasz na całą noc. Rano skóra jest odżywiona, nawilżona i w dobrej kondycji.

9. Yves Rocher, Monoi de Tahiti
Moja ukochana letnia seria kosmetyków do pielęgnacji ciała! Kupuję ją od wielu, wielu lat - conajmniej od dwudziestu! Każde moje wakacje rozpoczynają się od  zapachu Monoi de Tahiti,  jest jak rajska wyspa. Idealnie wyważony, lekko słodki, z nutą kokosową, jest wyśmienity!

10. bareMinerals,  Glow Highlighter
Rozświetlacz marki bareMinerals to moje odkrycie! Jest miękki, świetnie rozprowadza się na skórze i piekielnie dobrze rozświetla wybrane partie skóry. Używam go na policzki oraz usta, czasami omiotę pędzlem całą twarz. Świetny produkt, który ma duże szanse stać się również Twoim ulubieńcem!

11. MAC Cosmetics, cień do powiek
Pojedynczy cień do powiek w odcieniu Shroom to genialny kolor, który pasuje do każdego makijażu i każdej stylizacji. Sprawdzi się solo jak i element bardziej skomplikowanego makijażu. Trwały, rozświetla powiekę i super wygląda jako baza w połączeniu z brązową kredką przy linii wodnej i wytuszowanymi rzęsami. 





Oto aż 11 moich ulubieńców czerwca! Czekam na Twoich, jakich kosmetyków używałaś ostatnio najczęściej? Koniecznie daj znać! 
Czytaj dalej...

3 lipca 2020

O kosmetykach, które trwale nawilżą Twoją skórę: tołpa, hydrativ.


W temacie suchej skóry jestem ekspertką. Od lat, niezmiennie. Sprawdziłam na
sobie mnóstwo produktów, przeczytałam wiele artykułów. Wiem, że wybranie
odpowiednich specyfików czyli takich, które będą dopasowane do nas może
okazać się trudne. W tym poście wspólnie z marką tołpa przychodzimy z
odsieczą! Opowiemy o tym, co najważniejsze czyli nawilżaniu oraz pokażemy
kosmetyki, które efektywnie wspomogą skórę suchą, odwodnioną, a także
wrażliwą. Post jest wynikiem mojej co najmniej kilkutygodniowej znajomości z
kosmetykami hydrativ, przetestowałam je w naprawdę różnych warunkach!
Markę tołpa natomiast znam od lat, kupowałam ich produkty za kieszonkowe.


Wracając jednak do najważniejszej kwestii:
Jak nawilżać?
Od środka!
Mój odwieczny problem, który odziedziczyłam po mojej mamie. Nie odczuwam
pragnienia w zasadzie w ogóle, a co za tym idzie piję bardzo mało wody. Jak się
domyślasz, dla mojej suchej skóry to katastrofa. Od jakiegoś czasu zmuszam się
i staram pilnować - robię domowe lemoniady bez cukru, przelewam wodę w
mniejsze buteleczki, cała rodzina przypomina mi “ile dzisiaj wypiłaś?”.
Uwierz mi, że da się do tego przyzwyczaić i nauczyć swój organizm picia wody,
ja ciągle z tym walczę i jest coraz lepiej. Niestety samo picie wody nie
wystarczy. Pamiętaj, że nasz organizm, z wiekiem, w naturalny sposób traci
nawilżenie, a jego poziomu nie możesz uzupełnimy tylko przez picie wody.
Komórki, które nie są odpowiednio nawodnione, z czasem ulegają degradacji, a
to skutkuje przyspieszeniem procesów starzenia się organizmu.
W przypadku skóry będzie to między innymi pojawienie się linii, zmarszczek,
utrata elastyczności. Możemy wspomagać się dietą, zwróć uwagę na kwasy
tłuszczowe 3 i 6, przeciwutleniacze. Źródłem tych substancji są: warzywa,
owoce, kasze, ryby i owoce morza, oliwa z oliwek, orzechy oraz pestki.


Na zewnątrz!
Czyli kosmetyki. Nawilżać musimy każdy rodzaj skóry. Wbrew powszechnej
opinii skóra odwodniona to nie to samo, co skóra sucha. Odwodnionej brakuje
nawilżenia, a suchej natłuszczenia i nawilżenia. tołpa stworzyła dermokosmetyki, które przede wszystkim hamują ucieczkę wody ze skóry.
Ale uwaga, nie zawsze byłam tak mądra w tych kwestiach. Pamiętam, że gdy
chodziłam do podstawówki/początku liceum żadna z moich koleżanek nie miała
pojęcia o pielęgnacji, ja także. Miałyśmy po jednym pryszczu, a wybierałyśmy
maksymalnie wysuszające kosmetyki - maści z apteki, olejek herbaciany
najlepiej na całą twarz, krem do cery tłustej bo przecież zaczynamy dojrzewać.
Ani ja ani moje koleżanki nie używałyśmy nawilżających produktów bo po prostu
nikt nam nie powiedział, że to, co serwujemy swojej skórze jest złe. Trochę zgroza, prawda?
 

Od tamtego czasu minęło wiele lat, a ja bez wahania mogę odpowiedzieć na
pytanie: Jaki jest sekret zdrowej skóry? Biorąc pod uwagę również stan mojej skóry, który widzicie na zdjęciach. Ujawniam tajemnicę: Oczyszczanie, nawilżanie, stosowanie filtrów. Trzy proste kroki, które powinny stać się bezapelacyjnym minimum. W tym poście zajmiemy się nawilżaniem, a
dokładniej linią dermokosmetyków hydrativ. Poniżej przedstawiamy trzy bazowe kosmetyki, które przyniosą ukojenie skórze.

Po pierwsze, krem.
Nawilżający krem-żel łagodzący to lekki, dzienny kosmetyk, który zwiększa
nawilżenie o 20%, działa przez całą dobę oraz ogranicza ucieczkę wody z
naskórka o 17%. W ciągu kilku dni poprawia elastyczność skóry, a w ciągu kilku
minut uzupełnia nawilżenie i zatrzymuje je w głębi skóry. Co więcej, odbudowuje
naturalną barierę ochronną, eliminuje uczucie szorstkości, a także miejscowe
przesuszenia. Łagodzi, poprawia komfort, wspomaga regenerację
mikrouszkodzeń, a także chroni przed negatywnym wpływem czynników
zewnętrznych. Zawiera torf, kompleks z kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, ekstrakt z szałwii muszkatołowej oraz roślinną glicerynę, która działa nawilżająco, a w kosmetykach pełni także funkcję promotora przenikania, czyli ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Bardzo przyjemny, szybko wchłaniający się krem w moich ulubionych aluminiowych tubach, dostępny jest również w wersji bogatej.
 

Po drugie, booster.
Głęboko nawilżające serum-booster, które aplikujesz pod krem dzienny lub nocny. Zwiększa nawilżenie o 65%, podobnie jak kremy nawilża przez 24 godziny, przywraca odpowiednie pH. Booster ma płynną, lekką konsystencję, która wnika głęboko w skórę oraz silnie nawilża. W przypadku bardzo suchej
skóry polecałabym stosowanie dwa razy dziennie, aby zapobiegać utracie
nawilżenia przez całą dobę. Pamiętaj, że Twoja skóra najlepiej wie, czego jej
potrzeba. Być może stosowanie dwa razy dziennie boostera nie będzie
konieczne, musisz to sprawdzić! Produkt szybko się wchłania, łagodzi
podrażnienia i przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Efekt po aplikacji?
Odświeżona, gładka, odżywiona skóra.


Po trzecie, krem-maska.
Nawilżający krem-maska odprężający na noc, który poprawia elastyczność skóry już w ciągu kilku dni, a jednocześnie świetnie nawilża. Krem-maska wnika w skórę i z każdą godziną stopniowo uzupełnia poziom nawilżenia. Używałam go sumiennie i widziałam dużą różnicę w komforcie skóry. Odbudowuje naturalną barierę ochronną, aby skóra w ciągu dnia mogła skuteczniej bronić się przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Zapewnia intensywne nawilżenie przez 24 godziny, nawadniając skórę i chroniąc przed utratą wody. Bardzo przyjemna konsystencja, a formuła nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy.


Ok, dodam jeszcze po czwarte ponieważ jest to kosmetyk, który stale kupuję i
używam prawie podczas każdej podróży. A więc:
Po czwarte, nawilżająca maska-kompres na twarz, szyję i pod oczy
Wygodna maska w saszetce, która wystarczy na dwa użycia i można ją zabrać ze
sobą wszędzie. To właśnie ją mam na twarzy na zdjęciach. Kremowa, przyjemna
w aplikacji, moja skóra wypija ją w kilka minut. W składzie znajdziesz między
innymi kompleks kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, kompleks
naturalnych węglowodanów, fucogel, odżywcze i regenerujące: olej macadamia,
olej jojoba, masło shea, torf tołpa.®.
Przyjemnie nawilża, odżywia i sprawia, że skóra jest po prostu zadowolona. W  linii hydrativ znajdziesz jeszcze Maskę-peeling nawilżającą (dostępna w saszetkach, to właśnie ją mam na zdjęciach), płyn micelarny  oraz krem pod oczy


Co z mitami? 
Oto trzy najbardziej popularne w które absolutnie nie powinnaś wierzyć!

Mit 1. Tylko skóra sucha potrzebuje nawilżenia.
Absolutnie nie, każdy rodzaj skóry potrzebuje nawilżenia! Często zdarza się, że skóra tłusta, trądzikowa jest nadmiernie przesuszona. Skóra odwodniona z kolei w związku z brakiem odpowiedniego nawilżenia szybciej się starzeje, jest bardziej podatna na szkodliwe czynniki zewnętrzne, może próbować bronić się poprzez nadprodukcję sebum. Niezależnie więc od rodzaju naszej skóry, nawilżenie jest niezmiernie ważne. 

Mit 2. Picie dużych ilości wody wystarczy, aby mieć nawilżoną skórę. 
Wspominałam o tym kilka akapitów wyżej: samo picie wody nie wystarczy.Każdy organizm, z wiekiem, w naturalny sposób traci nawilżenie, a jego poziomu nie możesz uzupełnimy tylko wodą. Bardzo ważna jest także dieta oraz odpowiednio dobrane produkty kosmetyczne. 

Mit 3. Skóra sucha i odwodniona to ta sama skóra. 
Skóra sucha to stan, który jest wynikiem niedoboru naturalnych elementów nawilżających, które wiążą wodę w zewnętrznej warstwie naskórka. W wyniku tego, skóra traci zbyt dużo wody, co może powodować uczucie ściągnięcia, a >także powstawanie zmarszczek. Odwodnienie skóry jest natomiast stanem przejściowym, może być efektem np. ekspozycji na czynniki wewnętrzne lub zewnętrzne. Odwodnieniu może ulec każdy typ skóry, oczywiście bez względu na wiek. 

Dbaj o siebie, o swoją skórę i pamiętaj o nawilżaniu niezależnie od pory roku! Bardzo szybko zobaczysz efekty, które na pewno Ci się spodobają. Gdybyś miała pytania o linię hydrativ, chętnie porozmawiam!

Post powstał we współpracy z marką tołpa. 
Czytaj dalej...