29 kwietnia 2020

Jak szybko działają i co robią składniki aktywne w kosmetykach?

Jeśli nie czujesz się na siłach wybierać kosmetyki ze składnikami aktywnymi, przychodzę z odsieczą! Wiem, że jest ich dużo i być może nie zawsze jasne jest, co dokładnie robią, prawda? Postanowiłam zrobić małą ściągawkę! Pomoże Ci ona skupić się na tym, czego potrzebuje Twoja skóra i dowiedzieć się, który składnik możesz włączyć do swojej pielęgnacji (uważałabym z nadlentkiem benzoilu ponieważ może uwrażliwiać skórę na działanie słońca, a także wysuszać). Pamiętaj, aby decydując się na konkretny składnik aktywny dowiedzieć się o nim czegoś więcej: jakie ma działanie, czy są przeciwwskazania, z jakimi innymi składnikami go nie łączyć.



Czego nie łączyć ze sobą?

- przeciwutleniacze (witamina C, retinol, karotenoidy, wyciągi z ziół np. nagietka, czystka, jagód acai, wina, zielonej herbaty etc.) z utleniaczami (nadtlenek benzoilu, nadboran sodu, nadtlenek wodoru) - przykładem może być nadtlenek benzoilu stosowany w preparatach na trądzik, który sprawi, że witamina C w serum będzie nieaktywna. Podobnie z wyciągami np. z olejku z drzewa herbacianego, które w połączeniu z nadtlenkiem benzoilu właśnie zmniejszą swoją aktywność

- maści z tlenkiem cynku z kwasami (tlenek cynku wchodzi w reakcję z kwasami i neutralizuje ich działanie, podobnie jest w przypadku witaminy C i retinolem)

- hydrokortyzon (maść sterydowa na wysypki alergiczne) z witaminą C - może zwiększać ryzyko wysypki)

- witamina C + niacynamid - tutaj zdania są bardzo podzielone. Niacynamid, to witamina B3 stymulująca produkcję ceramidów, które są odpowiedzialne za uszczelnianie bariery naskórka, przyspiesza gojenie się ran i zmian potrądzikowych. Wiele osób uważa, że witamina C i B3 nie powinny iść w parze jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Łączenie witaminy C z niacynamidem, może mieć dwa skutki: po pierwsze z uwagi na różne wartości pH, niacynamid może zneutralizować działanie witaminy C. Po drugie, w reakcji witaminy C z niacynamidem, może powstać kwas nikotynowy (niacyna), który powoduje swędzenie, pieczenie i zaczerwienienie skóry (zdarza się to bardzo rzadko, ale warto mieć na uwadze).

Biorąc pod uwagę te informacje, możesz łączyć ze sobą witaminę C z witaminą A, retinoidy z kwasami AHA (jeśli skóra nie protestuje, nie ma powodów do obaw!). Co więcej? Jeśli masz wątpliwości odnośnie składników aktywnych i ich stosowania, warto zwrócić się po poradę np. do dermatolożki/dermatologa.

Czytaj dalej...

25 kwietnia 2020

Recenzja nowości makijażowych marki Givenchy. Które wybrać?

Jakiś czas temu na Instagramie pokazywałam kilka nowych palet, które czekają w kolejce do przetestowania, pytałam także od której zacząć testy. Paleta francuskiej marki Givenchy podobała się dziewczynom tak bardzo, że postanowiłam sprawdzić ją najszybciej. Przy okazji pokażę kilka innych kosmetyków Givenchy, których aktualnie używam.

Le 9 de Givenchy to nowa paleta, która dostępna jest w pięciu wersjach kolorystycznych, moja to Le 9.03. Głębokie brązy, fiolety wzbogacone o połyskliwe drobinki, a także matowy róż i skrząca biel - łączy brązowe odcienie z bardziej śmiałymi różem i fuksją, kolorami zapożyczonymi bezpośrednio z kreacji widocznych na tegorocznych wybiegach pokazów mody Domu Givenchy. Le 9 De Givenchy została zaprojektowana przez Nicolasa Degennes, dyrektora artystycznego Makijażu i Koloru Domu Givenchy. Zaprojektowane w pięciu uzupełniających się harmoniach kolorystycznych, z których każda zawiera zarówno cienie w tonacji nude, jak i odważne, intensywne kolory. Każda paleta oferuje dziewięć odcieni i cztery wykończenia: matowe, satynowe, brokatowe oraz metaliczne, zapewniając nieskończony wybór stylizacji. Bardzo przyjemna w użytkowaniu, aplikacja jest łatwa, a cienie łączą się ze sobą bezkonfliktowo. Muszę przyznać, że fuksja najpiękniej wygląda solo! Cienie utrzymują się na powiece cały dzień, ja nie używam baz do powiek i nawet w takiej sytuacji były wciąż na swoim miejscu. Bardzo chętnie wypróbowałabym jeszcze Le 9.05 - z cudownym burgundem i kilkoma ciekawymi brązami. Myślę, że jeśli wybierzesz odpowiednią wersję palety, bez problemu wykonasz nią makijaż na każdą okazję.

Robiąc makijaż pomyślałam, że sięgnę po podkład Photo'Perfexion, który ma za zadanie odtworzyć efekt idealnej cery osiągnięty za pomocą cyfrowego retuszu. Co prawda aż takiego efektu na mojej cerze nie zauważyłam, ale mimo to lubię go. Cera po aplikacji jest wygładzona, rozświetlona z satynowym wykończeniem. Dość dobrze kryje, ja miałam do przykrycia kilka czerwonych miejsc i poradził sobie z tym bardzo dobrze. Ten podkład jest w ofercie Givenchy już od jakiegoś czasu. Jest przeznaczony do każdego rodzaju cery, posiada SPF 20 PA+++.

Jeśli nigdy nie miałaś okazji używać pomadek/balsamów/błyszczyków marki Givenchy to Le Rose Perfecto Liquid Balm jest świetnym pomysłem na początek znajomości. Pomadka – balsam z innowacyjną płynną formułą, która intensywnie pielęgnuje oraz gwarantuje piękny kolor. Odżywia, wygładza i ujędrnia usta. Co ważne nie skleja warg i jest bardzo komfortowa w noszeniu. Nie wysusza warg, a wręcz delikatnie je pielęgnuje, a kolor równomiernie schodzi z nich. Mój odcień to numer 25, Free Red czyli połączenie maliny z wiśnią. Produkt jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, a kolor, który posiadam wygląda pięknie. Mam nadzieję, że widać go dobrze na zdjęciu! Nakładałam go na usta za pomocą aplikatora, wprost z buteleczki i bezproblemowo.

Na deser zostawiłam dla Ciebie coś, co lubimy najbardziej czyli rozświetlacze! Teint Couture Shimmer Powder, rozświetlający puder do twarzy, który pozostawia na skórze delikatny perłowy woal i pozwala uzyskać transparentne, jedwabiste wykończenie. Miękka, jedwabista i łatwa w aplikacji formuła umożliwia równomierne krycie. Skóra jest wygładzona, lekko rozświetlona i wygląda bardzo świeżo. Dostępny jest w dwóch odcieniach, różowy odcień jest idealny do jasnej i średniej karnacji a złoty do średniej i ciemniejszej karnacji - u mnie na zdjęciach wersja jaśniejsza.

Na koniec zostawiam makijaż wykonany produktami Givenchy, jeśli któryś z nich Cię zainteresował i masz jakiekolwiek pytania - czekam w komentarzach! Na powiekach mam cień, który znajduje się w środku, w lewej kolumnie palety, a w kącikach dodałam odrobinę rozświetlacza.


Czytaj dalej...

24 kwietnia 2020

Sprawdziłam 9 nowych zapachów Yves Rocher! Który wybrałam?

Aż dziewięć, zupełnie nowych i wyjątkowych kompozycji zapachowych zamkniętych w minimalistycznych, szklanych flakonach. Francuska marka Yves Rocher postanowiła stworzyć zapachy inspirowane podróżami, a każdy z nich opowiada inną historię. Wśród dziewięciu zapachów znalazłam kilku swoich ulubieńców, warto natomiast poznać całą kolekcję One Collection (we Francji La Collection) ponieważ kryje w sobie wiele niespodzianek.

Kolekcja jest wyjątkowa, to naprawdę są zapachy, które mogłyby predysponować do wyższej półki lub niektóre do zapachów niszowych. Przyznaję, że byłam absolutnie zaskoczona ich trwałością, składnikami oraz oczywiście samym odbiorem na ciele !

Garden Party to ukłon w stronę róży, tym razem damasceńskiej o delikatnym, nieco słodkim aromacie. Inspiracją dla tej kompozycji były wiosenne bukiety towarzyszące sezonowym imprezom. Marie Salamagne ujęła swoją wizję w lekkie, świetliste wspomnienie, pięknie układające się na skórze. Solidnej dawce róży towarzyszy świeża mięta, dzięki takiemu połączeniu Garden Party staje się wielowymiarową i rześką propozycją.

Plein Soleil czyli coś słodkiego ze wschodnim rodowodem. Kompozycja czterech nut zapachowych: olejek z indyjskich kwiatów tuberozy, mój ukochany kardamon, słodki aromat kwiatów Ylang Ylang, a na deser ekstrakt z drzewa sandałowego. Bujna, nieco musująca, po jakimś czasie bardzo cielesna kompozycja nie przypomina żadnej innej z oferty marki.

Woda perfumowana Yves Rocher pozwoli Ci podarować sobie samej odrobinę beztroski i egzotyki. Zapach skomponowała Amandine Clerc-Marie, która skomponowała zapach Tropicale Tentation postawiła na egzotykę i poczucie beztroski, a jej inspiracją była obfitość kolorów i pełnia życia tropikalnej dżungli. We flakonie pobrzmiewa kwiat osmantusa. Pochodzący z Chin, przyciąga niezwykle intensywnym zapachem, który jest różnie opisywany: niektórzy twierdzą, że przypomina jaśmin, inni, że ma w sobie coś jabłkowego. Amandine jednak uznała, że najbardziej jest bliski moreli. Obok wyciągu z kwiatów osmantusa znajdziesz orzeźwiającą nutę skórki pomarańczy. Ten duet sprawia, że Tropicale Tentation gwarantuje świeży i intensywnie owocowy zapach.

Gorące pozdrowienia z Włoch czyli Sel d'Azur. Bardzo świeże połączenie cytrusów, gorzkiego grejpfruta oraz balsamicznych tonów drzewa cedrowego. Marie Salamagne, która jest odpowiedzialna za kompozycję, podczas pracy nad Sel d'Azur wracała wspomnieniami do nadmorskiej miejscowości Amalfi w południowych Włoszech – sosnowych lasów, słonego, morskiego powietrza oraz spadających do wody klifów. W szklanej butelce zamknęła więc odświeżające i energetyzujące aromaty, które są marzeniem o tym, czego teraz nam tak brakuje. Ah, pomiędzy grejpfrutem, a olejkiem z drzewa cedrowego znalazło się jeszcze miejsce dla olejku z wetywerii.

Fabrice Pellegrin, twórca kolejnej kompozycji - Matin Blanc, chciał złożyć hołd wobec stylu życia w południowej Francji, gdzie się wychował. Połączenie słodkiego aromatu kwiatu pomarańczy, orzeźwiającego neroli oraz świeżej bergamotkowej nuty - intensywność poszczególnych składników jest bardzo wyważona, a całość kojąca i bardzo przyjemna. Matin Blanc może stać się idealną propozycją na wiosenne i letnie, ciepłe wieczory. Dla mnie subtelny i ciepły.

Nouveau Genre to mój faworyt. Niebanalna, głęboka i piekielnie aromatyczna kompozycja. Aromat paczuli prosto z barwnej Indonezji, bób tonka z Ameryki Południowej zwieńczone białym piżmem. Uwodzicielskie, bardzo trwałe i charyzmatyczne! Bardzo intrygujące i zaskakujące. Po pierwszych testach może wydawać się, że są stworzone na jesienno - zimowy okres, ale uwierz mi, że wczesną wiosną również można je pokochać!

Płynnie przechodzimy do Autour de Minuit, ahhh totalnie seksowny i uwodzicielski! Kompozycja została stworzona w w oparciu o pomysł Amandine ClercMarie – wybitnej kreatorki zapachów. Jej produkcją zajęli się natomiast pracownicy fabryk Yves Rocher w Bretanii. Wyobraźcie sobie tylko: Irys z Chin – subtelny, pudrowo-kremowy aromat, przypominający nieco fiołki do tego wetyweria z Indii z nieco ziemisty, drzewno-dymnym i słodki aromatem (ten składnik jest także naturalnym utrwalaczem woni całej kompozycji zapachowej). To nie wszystko, dla orzeźwienia mandarynka z Włoch oraz odurzająca paczula z Indonezji. Musicie je poznać, Autour de Minuit są wyjątkowe!

Kolejnym moim ulubionym zapachem z kolekcji jest Cuir de Nuit stworzone przez Amandine Clerc-Marie. W pierwszej chwili wydają się upajające i absolutnie przepełnione słodyczą, to zasługa olejku z wanilii. Po chwili będziesz mogła wyczuć aromat brazylijskiej kawy, który działa pobudzająco na nasze zmysły. Całości dopełnia intrygująco gorzka nuta kakao, pozyskiwanego z Wybrzeża Kości Słoniowej. Zwieńczeniem Cuir de Nuit jest delikatnie różany aromat różowego pieprzu, który rośnie na wyspie Mauritius. Perfumy Cuir de Nuit są pikantne, uzależniająca i pyszne!

Sable Fauve to kwintesencja dzikiej podróży. Marie Salamagne w tym flakonie umieściła orientalny wschód: jego tajemniczą aurę, wyjątkowe smaki i zniewalające zapachy. Po kolei: tonkowiec wonny, którego łupiny z zewnątrz są czarne i pomarszczone, a w środku gładkie, brązowe. Ze względu na wysoką zawartość kumaryny mają silny, słodki zapach. Następnie labdanum czyli żywica otrzymywana z niektórych gatunków roślin należących do rodzaju czystek. Jest lepka, miękka, ciemnobrązowa lub czarna, o gorzkim smaku i balsamicznym zapachu. Na koniec żywica benzoesowa, która pozyskiwana jest z naciętych pni drzew z rodzaju styrak. Zarówno samo drzewo, jak i dym z jego spalania ma intensywną, przyjemną woń, przypominającą nieco wanilię. Bardzo trwałe, ciekawie układające się na skórze, energetyczne, a jednocześnie rozleniwiające.

Gdybym miała trzy zapachy z dziewięciu dostępnych? Sable Fauve, Cuir de Nuit, Nouveau Genre (i jeszcze Autour de Minuit!) - wybrałam głębokie, bardzo aromatyczne i trwałe. Bardzo zachwalam linię, ale to nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek współpracą - uważam, że w takiej cenie (regularna 229 zł/100 ml) jakość, którą oferuje marka Yves Rocher jest po prostu na wysokim poziomie. Uwierzcie, że to nie są kolejne, rozwodnione zapachy, po których nie ma śladu w kilka chwil po użyciu. Zajrzyjcie sprawdzić je w butiku Yves Rocher i dajcie znać co o nich myślicie, dobrze?

Każdy zapach ma taki sam flakon oraz korek, są one przeznaczone do ponownego przetworzenia. Jeśli używasz już jakiś czas któregoś z zapachów, może zdarzyć się, że kolor w buteleczce nieco zmieni kolor. Nie wpłynie to jednak w żadnym stopniu na właściwości zapachowe.

Czytaj dalej...

17 kwietnia 2020

Zawsze bądź sobą! NeoNail i kolekcja Dreamy Shades.

Niedawno marka NeoNail pokazała swoimi Klientkami kampanię Zawsze bądź sobą. Chcę Wam o niej opowiedzieć ponieważ od dawna współpracuję i wspieram NeoNail, a temat kampanii jest mi bardzo bliski. Co prawda w chwili obecnej mnie nie dotyczy ponieważ przez lata doszłam do punktu w którym zwyczajnie nie reaguję na komentarze dotyczące mojej osoby. Wiem natomiast, że wiele z Was jest jeszcze w jakimś punkcie tej drogi. Wiele razy słyszałam, że jestem inna, zbyt wyrazista, za mocna, za silna i za dobra. Setki razy się zastanawiałam nad tym, obiecywałam, że już nigdy nie powtórzę swojego błędu, że postaram się być inna. Zawsze kończyło się podobnie.

Lata później pogodziłam się ze sobą i w końcu zrozumiałam, że ja to ja. Nie muszę spełniać wyobrażeń innych ludzi, ludzi na których przecież mi nie zależy. Jestem sobą, namawiam do tego inne kobiety i głęboko wierzę, że każda z nas jest w stanie znaleźć się na końcu tej drogi. Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście za mądre, za naturalne, za wyraziste, za twarde, za kolorowe! Cokolwiek wybierzesz, jest dobrze :) Odsyłam Was do filmiku Ewy Red Lipstick Monster, która fantastycznie opowiada o swoich doświadczeniach w tym temacie, znajdziecie go tutaj .


Wraz z kampanią Zawsze bądź sobą pojawiła się także nowa kolekcja lakierów hybrydowych. Dreamy Shades to jedenaście lakierów (w tym jeden dostępny dla Klubowiczek poprzez aplikację), których kolory są kwintesencją wiosny. Przepiękne, nieco bardziej nasycone kolorem pastele, bardzo energetyczne i tętniące życiem! Każdy z odcieni kojarzy się z wiosną, a ja nie mogłam zdecydować się na jeden więc... użyłam wszystkich!

Simple Happiness - wcześnie dojrzewająca malina (odcień dostępny dla Klubowiczek poprzez aplikację NeoNail!)
Delightful Feeling - rozmyta lawenda
Morning Whisper - delikatny, jasny brąz
Gentle Breeze - orzeźwiający błękit
Serenity Touch - morski turkus
Soul Harmony - pistacja
First Rays - słoneczny żółty
Energy Burst - energetyczna pomarańcza
Bloomy Mood - przepiękny połączenie pomarańczy z różem
Flirty Blink - delikatny róż
Essential Time - ciepły beż

Moja propozycja to pastelowe kropeczki! Wykonasz je bez problemu i super szybko za pomocą sondy do zdobień, którą kupisz w sklepie internetowym NeoNail (13 zł, link tutaj). Używam jej bardzo często, ma dwie, różnej wielkości końcówki. Jeśli szukacie inspiracji zajrzyjcie na Instagram, pod #malujwdomuzneonail - znajdziesz mnóstwo pięknych, prostych pomysłów na wykonanie manicure w domu!

Który z lakierów z wiosennej kolekcji Dreamy Shades podoba Ci się najbardziej?

Czytaj dalej...

AMNMAG 03/20.

Nie liczę już, który dzień spędziłam w domu, razem z dziećmi i z Tomkiem. Na początku kwarantanny nawet się cieszyłam, później przyszły ataki paniki, następnie tęsknota za rodziną i normalnością, którą do tej pory znałam. Nie nauczyłam się nowych języków, nie schudłam, nie stałam się ekspertką od czegoś tam, ale nie stałam w miejscu! Dużo czasu spędzam z dziewczynkami i pomimo mojej niechęci do odrabiania matematyki cieszę się, że mamy dla siebie te momenty. Gramy w karty, ja gotuję jak szalona i śmieszą mnie memy, że po kwarantannie wszyscy będziemy kulkami. Tęsknię za wyjazdami. Wiem, że gdyby nie koronawirus miałabym już kupione bilety do Włoch i planowała wakacje. Nie planuję nic, uczę się myśleć o byciu tu i teraz, nie zajmować się rzeczami na które nie mam aktualnie żadnego wpływu. Gdyby nie ta sytuacja codziennie byłabym zajęta i byłabym w biegu, nie miałabym czasu na wiele rzeczy, ale mimo wszystko czuję, że moja wolność jest bardzo ograniczona. Nie mogę się doczekać aż to minie i wszyscy wrócimy do swoich spraw. Mam nadzieję, że będziemy zdrowe i nasi bliscy również. Trzymamy się razem dziewczyny, będzie dobrze! ♥

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

14 kwietnia 2020

Czym oczyszczać twarz? 6 kosmetyków, których aktualnie używam!

Oczyszczanie to podstawa zdrowej skóry. Tego stwierdzenia nie możemy kwestionować, doskonale o tym wiecie. Tylko dobrze oczyszczona skóra jest w stanie przyjąć kolejne kroki pielęgnacji czyli serum, krem, krem pod oczy. Mówiąc prościej: nawet krem za 1000 zł nie zmieni stanu Twojej cery jeśli będzie niedosatecznie oczyszczona. Czego aktualnie używam jako pierwszego kroku pielęgnacyjnego?
Oto moja lista:

Chanel, L'Huile
Bardzo delikatny i przyjemny w użyciu olejek, który skutecznie usuwa makijaż, nawet trwałe i wodoodporne formuły, zachowując przy tym równowagę skóry (nie stosuję go do demakijażu oczu). W kontakcie z wodą olejek zmienia się w piankę, wystarczy jedno/dwa naciśnięcia pompki, aby pozbyć się resztek makijażu z całej twarzy. W składzie znajdziesz niebieska mikroalgę, która chroni komórki przed mikrourazami ( powodowane przez substancje zanieczyszczające środowisko) oraz ekstrakt z morskiego solirodu oddziałujący na skórę nawilżająco i wzmacniająco. Bardzo go lubię, to już moje drugie opakowanie. Po aplikacji, delikatnym masażu i zmyciu wodą - skóra jest w bardzo dobrej kondycji. Cena 176 zł/ 150 ml.

SVR, Sensifine Baume Demaquillant
Używam tego produktu od niedawna, ale już widzę w nim duży potencjał. Szczególnie polecam go tym z Was, które mają wrażliwe lub bardzo wrażliwe skóry, skłonne do atopii czy reaktywności. Specyfik przypominający wazelinę po zetknięciu z wodą zamienia się w przyjemną emulsję. Minimalistyczna formuła zawiera jedynie 9 składników zapewniających delikatne, ale skuteczne oczyszczenie skóry. Dobrze rozprowadza się na skórze, rozpuszcza makijaż wodoodporny i dogłębnie oczyszcza. Po spłukaniu wodą na skórze pozostaje ochronny, nietłusty film, który zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie. Bardzo go lubię! Cena ok.50 zł/ 100 ml.

Sensum Mare, Algopure żel do mycia twarzy
Polska marka wprowadziła do swojej oferty dwie nowości, jedną z nich jest właśnie delikatny żel do mycia twarzy z kompleksem 5 alg morskich i wodą z lodowca norweskiego. Bardzo delikatny produkt, który skutecznie oczyszcza skórę twarzy. Usuwa nadmiar sebum oraz zanieczyszczenia, zmywa resztki makijażu, pozostawia skórę oczyszczoną i dobrze przygotowaną do kolejnych kroków pielęgnacyjnych. Formuła żelu działa na skórę łagodząco i kojąco, nie powodując efektu ściągnięcia. W przypadku makijażu wodoodpornego warto wcześniej rozpuścić go olejkiem, a następnie użyć żelu. Cena 49 zł/ 150 ml.

Sisley, Radiance Foaming Cream
Najnowsza pianka do demakijażu i oczyszczania twarzy od francuskiej marki Sisley. Puszysty kosmetyk łączy w sobie skuteczność produktu do demakijażu i działanie pielęgnacyjne. Podczas aplikacji na skórę delikatna i gładka, pieniąca się konsystencja zamienia się w przyjemny i lekki krem. Świetnie radzi sobie z demakijażem, jest bardzo przyjemna w codziennym użytkowaniu, a także wydajna. W składzie znajdziesz między innymi ekstrakt z piwonii nadający skórze miękkość i poczucie komfortu, ekstrakt z grejpfruta wygładzający strukturę skóry oraz ekstrakt z Ginko biloba pomagający zachować promienny wygląd. Cena 425 zł/ 125 ml.

Dermaquest, C Infusion Cleanser
C Infusion Cleanser to pierwszy produkt amerykańskiej marki Dermaquest, którego używałam. Podczas aplikacji jego żelowa forma zmienia się w piankę, która dokładnie usuwa wszystkie zanieczyszczenia i pozostawia skórę odświeżoną. Kosmetyk wzmacnia procesy naprawcze skóry, zwłaszcza po ekspozycji na słońce oraz po inwazyjnych zabiegach estetycznych. W formule zastosowano czystą lipofilową witaminę C [1%], kwas alfa-liponowy [1%] i prowitaminę B5 [5%], aby przeciwdziałać oznakom starzenia się skóry, uszczelniać naczynia krwionośne i działać łagodząco. Polecany jest szczególnie osobom ze skórą wrażliwą, suchą, naczynkową i skłonną do rumienia. Można używać do demakijażu oczu, ale ja nie próbowałam tego robić ponieważ makijaż oczu zmywam zawsze dwufazowym płynem. Cena 160 zł/ 177 ml.

ALPHA-H, Balancing Cleanser
Ten kosmetyk już właściwie jest na wykończeniu, pozostało mi go może na 5 aplikacji. Nawilżający i nie pieniący się kremowy cleanser, który jest idealny dla skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Jego formuła 3-w-1 usuwa pozostałości makijażu, tonuje i balansuje naturalny poziom pH skóry. Zawartość aloesu i witaminy E neutralizuje działanie wolnych rodników i pozostawia skórę idealnie oczyszczoną, miękką i wygładzoną bez uczucia ściągnięcia i suchości. Moje opakowanie jest z pompką, ale z tego, co widziałam na stronie polskiej Sephory jest w nowej szacie graficznej. Cena 119 zł/ 185 ml.

Wszystkie z wymienionych przeze mnie kosmetyków bardzo dobrze sprawdziły się w przypadku skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Oczywiście wcześniej używałam wielu innych produktów do oczyszczania skóry, w tym poście pokazuję te, które aktualnie mam w swojej łazience i po które sięgam z przyjemnością. Jestem bardzo ciekawa Twoich aktualnie ulubionych produktów do oczyszczania skóry?

Czytaj dalej...

8 kwietnia 2020

Sposoby na relaks w czasach zarazy.

Jak zrelaksować się w domu? Trzy tygodnie temu, gdy zaczęła się kwarantanna miałam zdecydowanie więcej pomysłów w tej kwestii, a także zapału. Po chwilowej euforii, że w domu przez tak długi czas może być ekstra nadeszło zmęczenie i napięcie. Muszę tutaj podkreślić, że bardzo przestrzegamy zaleceń i wychodzimy z mieszkania tylko po zakupy. Zajęcia w szkole, w przedszkolu, praca, dom, animowanie dzieciom czasu, gotowanie - te wszystkie aktywności powodują, że wieczorem czuję się totalnie bez sił. W jednej chwili stałam się nauczycielką, pełnoetatową kucharką, animatorką, a przy okazji muszę nadal wykonywać pracę, którą wykonywałam do tej pory codziennie. Nie odbierajcie tego jako narzekanie, każda z nas znalazła się w podobnej sytuacji i każdej z nas jest ciężko. Pierwotnym zamysłem tego posta miało być zorganizowanie domowego spa, ale w tej chwili uważam, że to tylko miły dodatek. W moim przypadku okazało się, że leżenie w wannie nie wystarczy. Co sprawia, że czuję się lepiej?

1. Kontakt z ludźmi
Za pomocą telefonu, kamerki internetowej, balkonu, tarasu czy czegokolwiek bezpiecznego. Po kilkunastu dniach w zamknięciu, okazuje się, że to jest właśnie coś, czego mi najbardziej brakuje. Ludzie z którymi mogę porozmawiać, wymienić uśmiechy, poznać, oglądać na ulicach. Codziennie rozmawiam z rodziną, o dziwo przyznaję, że przez lockdown niektóre relacje zdecydowanie się poprawiły!

2. Natura
Nie spodziewałam się, że można odczuwać fizyczny ból spowodowany niemożliwością rozłożenia się na kocu w parku, z rodziną. Codziennie za oknem widzę coraz więcej zielonych listków i ciężko jest mi uwierzyć, że coś mnie omija. Wiosna to moja ulubiona pora roku, czuję, że coś straciłam. Na pocieszenie i odstresowanie (grzebanie w ziemi naprawdę mnie relaksuje!) zaczęłam przesadzać rośliny, sadzić kwiatki na balkon, pierwszy raz w życiu będziemy hodować pomidorki koktajlowe. Te super małe aktywności, z pozoru wydające się błahymi trzymają mnie jako tako w pionie. Znalazłam w sieci ogłoszenia o hurtowej sprzedaży kwiatów ciętych. Zamówiłam lilie i tulipany w cenach conajmniej o połowę niższych niż na straganach czy w kwiaciarniach.

3. Ćwiczenia
Wróciłam do jogi. Po kilkunastu dniach nic nie robienia ciężko było mi wstać z łóżka. Przed kwarantanną prawie każdego dnia pokonywałam pieszo około 10 kilometrów, aktualnie - tyle, co nic. Postanowiłam poświęcić 30 - 40 minut dziennie na jogę z Adrienne, możesz znaleźć jej kanał na You Tube. Czuję się lepiej.

4. Suplementy
Pilnuję ich bo wiem, że warto zadbać o swój organizm tym bardziej, że jakiś czas temu zauważyłam zmiany w jakości paznokci czy włosów więc zdecydowałam się na przyjmowanie biotyny ( jest nazywana inaczej witaminą H lub witaminą B7, ma ona ścisły związek z budową i działaniem skóry oraz włosów i paznokci. Badania potwierdzają, że u osób, które przyjmują biotynę w postaci suplementu, paznokcie są twardsze i mniej się kruszą, włosy stają się bardziej gęste). Dodatkowo suplementy, które mam wymagają rozpuszczenia w wodzie więc muszę pić. To dla mnie mega ważne ponieważ właściwie nie odczuwam pragnienia i jestem wiecznie odwodniona. Staram się pilnować i mam na to czas.

5. Przyjemność
Sprawianie sobie raz na jakiś czas przyjemności, szczególnie w czasie w którym się znajdujemy jest bardzo, bardzo ważne! U mnie działają kąpiele z ulubionymi kosmetykami (peelingi, maseczki, balsamy do ciała), wieczór filmowy z winem, joga, zrobienie manicure, zajmowanie się kwiatami. Musisz znaleźć coś dla siebie, co sprawi, że będzie Ci po prostu dobrze i miło.

Co więcej? Nie mam żadnej recepty. Jedyne, co mogę napisać to to, że wierzę, że będzie dobrze i że w miarę szybko powrócimy do naszej normalności. Jeśli masz chwilę zajrzyj na blog Marysi nostressbeauty, która wspólnie z siostrą mieszkająca na Bali stworzyły tekst o planach, ich spojrzeniu na aktualną sytuację, zostawiam link tutaj.

foto: pinterest
Czytaj dalej...

3 kwietnia 2020

Ulubieńcy kosmetyczni marzec 2020.

Pora na ulubieńców miesiąca! Wybrałam kilka kosmetyków pielęgnacyjnych i makijażowych aczkolwiek tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. W ostatnich tygodniach robię rzadko makijaż, zapewne tak jak i większość z Was. Niemniej jednak testowałam kilka nowych produktów i tak na przykład wśród ulubieńców znalazło się mleczko do makijażu Clarins. Zapraszam do czytania! Pamiętajcie, aby podzielić się w komentarzu swoimi ulubionymi kosmetykami w ostatnim czasie!

1. Drunk Elephnat, C-Firma Serum

Serum z witaminą C czyli C-Firma Serum. Dość mocne serum na dzień, pełne niezbędnych składników odżywczych. Zawiera 15-procentowy roztwór silnego kompleksu antyoksydacyjnego, kwasów l-askorbinowych oraz witaminę C i E. Znakomicie wyrównuje koloryt skóry, nadaje jej jędrność i elastyczność. Można stosować na dzień i na noc. Właśnie skończyłam swoje opakowanie i zastanawiam się nad zakupem kolejnego.

2. Miya, My Skin Hero

Ahhhh! O tym, że kocham wszystkie peelingi do ciała (prawie te wszystkie, piszę przecież o tych najlepszych) pisałam wiele razy. Żółty scrub od Miya Cosmetics jest jednym z fajniejszych! Oczyszcza, wygładza i uelastycznia skórę, pozostawiając ją przyjemną w dotyku. Produkt all-in-one do twarzy, dekoltu, dłoni i ciała, na bazie naturalnych, skutecznych składników aktywnych, takich jak: drobinki z bambusa, orzechów makadamia, ryżowe, kryształki cukru, olejki buriti, arganowy, makadamia, ze słodkich migdałów i ze skórki pomarańczy, witamina E. Od niedawna możecie kupić go w nowym, eko opakowaniu.

3. Sesderma, C-VIT Nawilżający krem do twarzy

Bardzo lubię! Wykorzystałam już dwa opakowanie, w duecie z serum. Bardzo przyjemny krem do twarzy to ratunek dla zmęczonej, matowej i pozbawionej energii skóry. Zapobiega i leczy skutki fotostarzenia, przywraca cerze witalność, jędrność, elastyczność i piękny koloryt. Lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej, nieprzyjemnej warstwy. W duecie z serum tworzy świetną, wiosenną pielęgnację, która sprawi, że skóra będzie wyglądała naprawdę dobrze.

4. NeoNail, French Pink Medium

Ten lakier jest jednym z najpiękniejszych różowych lakierów, jakie mam w wersji klasycznej. Trwały, z bardzo wygodnym, dość szerokim pędzelkiem. Aplikuję dwie warstwy, na to bazę (również NeoNail) i mój manicure jest gotowy na 4-5 dni.

5. Samarite, Supreme Balm

Kończę moje drugie opakowanie. Jest bardzo dobry, nie zawiera wody, błyskawicznie zespaja się ze skórą i świetnie nawilża. Bardzo wydajny (ok. 3 ml pozwala pokryć całe ciało!). Jego działanie jest długotrwałe, więc nie musisz stosować go codziennie, a do tego pięknie pachnie. Jestem fanką!

6. Davines, Nounou

Odżywczy szampon wzmacniający włosy jest przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych w wyniku zabiegów takich jak farbowanie, rozjaśnianie, trwała lub prostowanie. Kosmetyk bazuje na ekstrakcie z pomidorów z farmy pana Di Latte z Włoch. Jest bogaty w substancje odżywcze i proteiny, ma silne działanie regenerujące i przeciwutleniające w związku z obecnością witaminy C. Zauważyłam, że włosy po wysuszeniu są podniesione u nasady, bardzo przyjemne w dotyku i wygląda jakbym miała ich na głowie zdecydowanie więcej niż w rzeczywistości. Bardzo lubię i używam w duecie z olejkiem More In Oil Non Oil.

7. Chanel, Chance eau Fraiche

Zapach wiosny. Jedyny i właściwy! Musująca, kwiatowa kompozycja w której przeplatają się energetyczny świeży cytron, aksamitny jaśmin i rozedrgana nuta drewna tekowego. Bardzo świeże, poprawiające nastrój i słoneczne.

8. Clarins, Milky Boost

Mleczko do makijażu Milky Boost czyli lekki podkład o zapachu brzoskwini. Wyjątkowa formuła, która dzięki technologii mikro kapsułek podczas aplikacji na skórę zmienia kolor z białego na beżowy. W ofercie pięć odcieni, dla mojej skóry najlepszy jest numer 1 lub 2, w zależności od pory roku. Efekt po zastosowaniu to wyrównany koloryt, świeża skóra i przyjemny glow.

9. Purtie, mydła

Specjalnie zastosowałam liczbę mnogą ponieważ wszystkie mydła polskiej marki Purite, które miałam okazję stosować były bardzo dobre! Nawilżają, pięknie pachną i wyglądają, zawierają naturalne składniki. Moje aktualnie ulubione to kawa z cynamonem, węgiel aktywny drzewny i dyniowe. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Purite, czeka tam mnóstwo fajnych kosmetyków!

Dziewczyny, czekam na Waszych ulubieńców!

Czytaj dalej...