8 kwietnia 2020

Sposoby na relaks w czasach zarazy.

Jak zrelaksować się w domu? Trzy tygodnie temu, gdy zaczęła się kwarantanna miałam zdecydowanie więcej pomysłów w tej kwestii, a także zapału. Po chwilowej euforii, że w domu przez tak długi czas może być ekstra nadeszło zmęczenie i napięcie. Muszę tutaj podkreślić, że bardzo przestrzegamy zaleceń i wychodzimy z mieszkania tylko po zakupy. Zajęcia w szkole, w przedszkolu, praca, dom, animowanie dzieciom czasu, gotowanie - te wszystkie aktywności powodują, że wieczorem czuję się totalnie bez sił. W jednej chwili stałam się nauczycielką, pełnoetatową kucharką, animatorką, a przy okazji muszę nadal wykonywać pracę, którą wykonywałam do tej pory codziennie. Nie odbierajcie tego jako narzekanie, każda z nas znalazła się w podobnej sytuacji i każdej z nas jest ciężko. Pierwotnym zamysłem tego posta miało być zorganizowanie domowego spa, ale w tej chwili uważam, że to tylko miły dodatek. W moim przypadku okazało się, że leżenie w wannie nie wystarczy. Co sprawia, że czuję się lepiej?

1. Kontakt z ludźmi
Za pomocą telefonu, kamerki internetowej, balkonu, tarasu czy czegokolwiek bezpiecznego. Po kilkunastu dniach w zamknięciu, okazuje się, że to jest właśnie coś, czego mi najbardziej brakuje. Ludzie z którymi mogę porozmawiać, wymienić uśmiechy, poznać, oglądać na ulicach. Codziennie rozmawiam z rodziną, o dziwo przyznaję, że przez lockdown niektóre relacje zdecydowanie się poprawiły!

2. Natura
Nie spodziewałam się, że można odczuwać fizyczny ból spowodowany niemożliwością rozłożenia się na kocu w parku, z rodziną. Codziennie za oknem widzę coraz więcej zielonych listków i ciężko jest mi uwierzyć, że coś mnie omija. Wiosna to moja ulubiona pora roku, czuję, że coś straciłam. Na pocieszenie i odstresowanie (grzebanie w ziemi naprawdę mnie relaksuje!) zaczęłam przesadzać rośliny, sadzić kwiatki na balkon, pierwszy raz w życiu będziemy hodować pomidorki koktajlowe. Te super małe aktywności, z pozoru wydające się błahymi trzymają mnie jako tako w pionie. Znalazłam w sieci ogłoszenia o hurtowej sprzedaży kwiatów ciętych. Zamówiłam lilie i tulipany w cenach conajmniej o połowę niższych niż na straganach czy w kwiaciarniach.

3. Ćwiczenia
Wróciłam do jogi. Po kilkunastu dniach nic nie robienia ciężko było mi wstać z łóżka. Przed kwarantanną prawie każdego dnia pokonywałam pieszo około 10 kilometrów, aktualnie - tyle, co nic. Postanowiłam poświęcić 30 - 40 minut dziennie na jogę z Adrienne, możesz znaleźć jej kanał na You Tube. Czuję się lepiej.

4. Suplementy
Pilnuję ich bo wiem, że warto zadbać o swój organizm tym bardziej, że jakiś czas temu zauważyłam zmiany w jakości paznokci czy włosów więc zdecydowałam się na przyjmowanie biotyny ( jest nazywana inaczej witaminą H lub witaminą B7, ma ona ścisły związek z budową i działaniem skóry oraz włosów i paznokci. Badania potwierdzają, że u osób, które przyjmują biotynę w postaci suplementu, paznokcie są twardsze i mniej się kruszą, włosy stają się bardziej gęste). Dodatkowo suplementy, które mam wymagają rozpuszczenia w wodzie więc muszę pić. To dla mnie mega ważne ponieważ właściwie nie odczuwam pragnienia i jestem wiecznie odwodniona. Staram się pilnować i mam na to czas.

5. Przyjemność
Sprawianie sobie raz na jakiś czas przyjemności, szczególnie w czasie w którym się znajdujemy jest bardzo, bardzo ważne! U mnie działają kąpiele z ulubionymi kosmetykami (peelingi, maseczki, balsamy do ciała), wieczór filmowy z winem, joga, zrobienie manicure, zajmowanie się kwiatami. Musisz znaleźć coś dla siebie, co sprawi, że będzie Ci po prostu dobrze i miło.

Co więcej? Nie mam żadnej recepty. Jedyne, co mogę napisać to to, że wierzę, że będzie dobrze i że w miarę szybko powrócimy do naszej normalności. Jeśli masz chwilę zajrzyj na blog Marysi nostressbeauty, która wspólnie z siostrą mieszkająca na Bali stworzyły tekst o planach, ich spojrzeniu na aktualną sytuację, zostawiam link tutaj.

foto: pinterest
Czytaj dalej...

3 kwietnia 2020

Ulubieńcy kosmetyczni marzec 2020.

Pora na ulubieńców miesiąca! Wybrałam kilka kosmetyków pielęgnacyjnych i makijażowych aczkolwiek tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. W ostatnich tygodniach robię rzadko makijaż, zapewne tak jak i większość z Was. Niemniej jednak testowałam kilka nowych produktów i tak na przykład wśród ulubieńców znalazło się mleczko do makijażu Clarins. Zapraszam do czytania! Pamiętajcie, aby podzielić się w komentarzu swoimi ulubionymi kosmetykami w ostatnim czasie!

1. Drunk Elephnat, C-Firma Serum

Serum z witaminą C czyli C-Firma Serum. Dość mocne serum na dzień, pełne niezbędnych składników odżywczych. Zawiera 15-procentowy roztwór silnego kompleksu antyoksydacyjnego, kwasów l-askorbinowych oraz witaminę C i E. Znakomicie wyrównuje koloryt skóry, nadaje jej jędrność i elastyczność. Można stosować na dzień i na noc. Właśnie skończyłam swoje opakowanie i zastanawiam się nad zakupem kolejnego.

2. Miya, My Skin Hero

Ahhhh! O tym, że kocham wszystkie peelingi do ciała (prawie te wszystkie, piszę przecież o tych najlepszych) pisałam wiele razy. Żółty scrub od Miya Cosmetics jest jednym z fajniejszych! Oczyszcza, wygładza i uelastycznia skórę, pozostawiając ją przyjemną w dotyku. Produkt all-in-one do twarzy, dekoltu, dłoni i ciała, na bazie naturalnych, skutecznych składników aktywnych, takich jak: drobinki z bambusa, orzechów makadamia, ryżowe, kryształki cukru, olejki buriti, arganowy, makadamia, ze słodkich migdałów i ze skórki pomarańczy, witamina E. Od niedawna możecie kupić go w nowym, eko opakowaniu.

3. Sesderma, C-VIT Nawilżający krem do twarzy

Bardzo lubię! Wykorzystałam już dwa opakowanie, w duecie z serum. Bardzo przyjemny krem do twarzy to ratunek dla zmęczonej, matowej i pozbawionej energii skóry. Zapobiega i leczy skutki fotostarzenia, przywraca cerze witalność, jędrność, elastyczność i piękny koloryt. Lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej, nieprzyjemnej warstwy. W duecie z serum tworzy świetną, wiosenną pielęgnację, która sprawi, że skóra będzie wyglądała naprawdę dobrze.

4. NeoNail, French Pink Medium

Ten lakier jest jednym z najpiękniejszych różowych lakierów, jakie mam w wersji klasycznej. Trwały, z bardzo wygodnym, dość szerokim pędzelkiem. Aplikuję dwie warstwy, na to bazę (również NeoNail) i mój manicure jest gotowy na 4-5 dni.

5. Samarite, Supreme Balm

Kończę moje drugie opakowanie. Jest bardzo dobry, nie zawiera wody, błyskawicznie zespaja się ze skórą i świetnie nawilża. Bardzo wydajny (ok. 3 ml pozwala pokryć całe ciało!). Jego działanie jest długotrwałe, więc nie musisz stosować go codziennie, a do tego pięknie pachnie. Jestem fanką!

6. Davines, Nounou

Odżywczy szampon wzmacniający włosy jest przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych w wyniku zabiegów takich jak farbowanie, rozjaśnianie, trwała lub prostowanie. Kosmetyk bazuje na ekstrakcie z pomidorów z farmy pana Di Latte z Włoch. Jest bogaty w substancje odżywcze i proteiny, ma silne działanie regenerujące i przeciwutleniające w związku z obecnością witaminy C. Zauważyłam, że włosy po wysuszeniu są podniesione u nasady, bardzo przyjemne w dotyku i wygląda jakbym miała ich na głowie zdecydowanie więcej niż w rzeczywistości. Bardzo lubię i używam w duecie z olejkiem More In Oil Non Oil.

7. Chanel, Chance eau Fraiche

Zapach wiosny. Jedyny i właściwy! Musująca, kwiatowa kompozycja w której przeplatają się energetyczny świeży cytron, aksamitny jaśmin i rozedrgana nuta drewna tekowego. Bardzo świeże, poprawiające nastrój i słoneczne.

8. Clarins, Milky Boost

Mleczko do makijażu Milky Boost czyli lekki podkład o zapachu brzoskwini. Wyjątkowa formuła, która dzięki technologii mikro kapsułek podczas aplikacji na skórę zmienia kolor z białego na beżowy. W ofercie pięć odcieni, dla mojej skóry najlepszy jest numer 1 lub 2, w zależności od pory roku. Efekt po zastosowaniu to wyrównany koloryt, świeża skóra i przyjemny glow.

9. Purtie, mydła

Specjalnie zastosowałam liczbę mnogą ponieważ wszystkie mydła polskiej marki Purite, które miałam okazję stosować były bardzo dobre! Nawilżają, pięknie pachną i wyglądają, zawierają naturalne składniki. Moje aktualnie ulubione to kawa z cynamonem, węgiel aktywny drzewny i dyniowe. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Purite, czeka tam mnóstwo fajnych kosmetyków!

Dziewczyny, czekam na Waszych ulubieńców!

Czytaj dalej...

31 marca 2020

Pomysły na pomalowanie paznokci.

O moim zamiłowaniu do wzorków na paznokciach wiecie od lat. Te, które uwielbiam najbardziej to te najprostsze, które wyglądają jak pociągnięcia pędzlem. Kocham neony, kolory, dużo srebra, złota i brokatu. Wszystkie moje paznokcie możesz obejrzeć na Instagramie agatamanosa, w wyróżnionych relacjach Nails. W związku z aktualną sytuacją i tym, że musimy przebywać cały czas w domu postanowiłam pokazać Ci kilka inspiracji manicure. Są proste, możesz spróbować wykonać je sama, kupując kilka pędzelków, brokatów i lakierów. Ostatnio wzorki robię lakierami klasycznymi (mam całą kolekcję NeoNail więc z niej korzystam, odcienie możesz zobaczyć w tym wpisie: NeoNail Moments - kolekcja klasycznych lakierów do paznokci). Bawię się, próbuję, robię to z moimi córkami - może to jakiś sposób na uwolnienie myśli? Zachęcam Cię do spróbowania, nie będziemy mogły korzystać z usług manicurzystek jeszcze pewnie przez długi czas więc inspirujmy się wspólnie!

Róbcie swój mani i wrzucajcie zdjęcia na Instagram, bardzo czekam na Twoje pomysły! Wszystkie będę udostępniać!

Jeśli potrzebujecie informacji, jak zdjąć hybrydę w domu lub jak wzmocnić swoje paznokcie - przeczytajcie ten post: Jak bezpiecznie zdjąć hybrydę w domu?

Czytaj dalej...

29 marca 2020

Chanel Eyes Collection 2020.

Ten sezon niewątpliwie będzie należał do eyelinerów! Kolorowe, wyraziste, doskonałe jako główny element makijażu - wystarczy dopełnić wytuszowanymi rzęsami oraz delikatną pomadką na ustach. Jako prawdziwa miłośniczka kociej kreski na powiece (przez cały rok!) pokażę Ci dzisiaj nowości Chanel z kolekcji Eyes Collection 2020.

To właśnie nowe eyelinery Le Liner de Chanel stanowią gwiazdę kolekcji Chanel Eyes Collection 2020. Co je wyróżnia? Przede wszystkim elastyczna i precyzyjna końcówka, która pozwala namalować intensywną linię, a także stworzyć graficzny efekt. Są trwałe i wodoodporne oraz dostępne w aż siedmiu odcieniach, u mnie możesz obejrzeć cztery z nich: czarny Noir Profond, burgundowy Rouge Noir, połyskujące srebro Gris Argent oraz złocisty brąz Bronze Doré. Na moje powieki w pierwszej kolejności trafił odcień Rouge Noir, to dla mnie odcień, który kojarzy się z marką Chanel - lubię go także jako lakier do paznokci, cień do powiek czy pomadkę.

Eyelinery szybko zastygają i trwają właściwie przez cały dzień na powiece. Z racji ich wodoodporności warto wykonywać demakijaż olejkowym płynem, który delikatnie rozpuści produkt. Le Liner de Chanel docenią te z Was, które lubią eyelinery w pędzelkach i eksperymentować z kolorami chociaż oczywiście te są klasyczne. Ja najchętniej wypróbowałabym jeszcze odcień Bleu Cobalt - kobaltowy, winylowy i przyciągający spojrzenia.

W kolekcji znajdziesz także nowy tusz do rzęs - Le Volume Stretch de Chanel . Formuła maskary, połączona ze szczoteczką wydrukowaną w 3D (jest całkiem pustą w środku!) kryje i rozciąga rzęsy w nieskończoność. Włoski szczoteczki tworzą spiralkę z wypustkami, które chwytają, nawijają i wydłużają rzęsy. Formuła z estrami jojoby tworzy na rzęsach elastyczną powłokę, przypominającą lateks, i wydłuża rzęsy w widoczny sposób. Pozwala uzyskać niezrównany efekt szerzej otwartych oczu oraz precyzyjnie stopniować objętość rzęs - możesz dokładać nawet kilka warstw!

Wszystkie produkty z kolekcji (również paletki do brwi, których nie miałam okazji jeszcze sprawdzić) znajdziesz w sklepie online Chanel. Najbardziej podoba mi się odcień eyelinera Rouge Noir, ale tak jak wspominałam to jeden z moich ulubionych, chanelowych kolorów w ogóle. Czerń z kroplą wykwintnej czerwieni, czerń z wyraźnym pazurem. Warto przyjrzeć się bliżej tuzowi do rzęs, kształt szczoteczki jest wyjątkowy i naprawdę pozwala na uzyskanie pięknego efektu! Dwa lata temu pisałam i pokazywałam na blogu pierwszą mascarę 3D stworzoną przez Chanel, dla przypomnienia post: Le Volume Révolution de Chanel.

Czytaj dalej...

26 marca 2020

Najlepsze i najgorsze kremy pod oczy!

Wiem, że każda z nas ma swoje preferencje odnośnie kosmetyków do pielęgnacji dlatego zdecydowałam się stworzyć post w którym umieszczę kilka produktów z jednej kategorii. Padło na kremy pod oczy ponieważ to one moim zdaniem stanowią problem pielęgnacyjny - jest ich bardzo dużo na rynku i nie zawsze wiemy po który sięgnąć. Na zdjęciach zobaczycie siedem kremów jednak w tekście wymienię ich więcej. Nie miałam fizycznie produktu fizycznie, a chciałabym bardzo o nich wspomnieć. Na końcu wpisu opowiem o specyfikach, które totalnie nie sprawdziły się u mnie. To co, zaczynamy!

Zwykle używam dwóch różnych kremów pod oczy: lekki i szybko wchłaniający się na dzień oraz gęsty, treściwy i mocny odżywiający na noc.

Rano sięgam lub sięgałam po:
- Chanel, Hydra Beauty Micro Gel Yeux
Wyjątkowo lekki, przejrzysty żel do pielęgnacji o silnym działaniu nawilżającym. Kosmetyk zwalcza opuchnięcia, cienie i drobne linie, powstałe na skutek odwodnienia. Niespotykana dotąd formuła zawiera wyjątkowo nawilżający ekstrakt kamelii, zabezpieczony w czystej postaci we wnętrzu niezwykle delikatnych mikrokropelek. Świeży, przeciwdziałający zmęczeniu kompleks oddziałuje skutecznie na opuchnięcia i cienie. Lekka i świeża jak woda, a zarazem komfortowa niczym emulsja, formuła żelu stapia się ze skórą. Łączyłam go z kremem do twarzy oraz serum, linia Hydra Beauty jest świetna! 15 ml/257 zł

- Sesderma, Samay Krem kontur oczu przeciwstarzeniowy
Najnowsza linia pielęgnacyjna marki Sesderma przeznaczona dla skóry wrażliwej. Lekka emulsja przeciwstarzeniowa zwalcza cienie i zmarszczki wokół oczu, a jednocześnie zapewnia wysoką skuteczność i tolerancję. Składniki aktywne zostały skomponowane, aby nawilżać, łagodzić i chronić barierę skórną, a oprócz tego zwalczać oznaki starzenia, zapewniając skuteczność i optymalną tolerancję przez skórę wrażliwą i delikatną. Bakuchiol ma potwierdzone działanie przeciwstarzeniowe bez podrażnień, w składzie oprócz roślinnego retinolu znajdziesz olejek migdałowy, masło Karité, alantoina, Bioecolia®, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z nagietka, Tephrosia purpurea. 15 ml/ok.80 - 100 zł

- Drunk Elephant, C Tango Multivitamin Eye Cream
Marka, której jeszcze oficjalnie nie ma w Polsce, ale mam nadzieję, że niebawem się pojawi! Rozjaśniający krem pod oczy z witaminą C, który rozjaśnia uporczywe cienie pod oczami, napina delikatną skórę, fajnie nawilżyć i delikatnie redukuje zmarszczki. Jest przyjemny w aplikacji i wbrew pozorom wcale nie jest taki lekki (czasami używam go także na noc). Wydajny, w higienicznym opakowaniu, cruelty free. Regularnie stosowany rzeczywiście napina skórę pod oczami, aczkolwiek ja potrzebuję jeszcze większego nawilżenia i odżywienia dlatego też sięgam po niego zazwyczaj rano, a wieczorem nakładam bombę odżywczą. 15 ml/ok. 350 zł w zależności od kursu walut.

- Sensum Mare, Algoeye
Kosmetyk polskiej marki to zaawansowany i bogaty krem pod oczy o działaniu przeciwzmarszczkowym. Składniki aktywne w Algoeye to między innymi: olej z avocado, olej jojoba, wyciąg z paproci, algi, zielony kawior, niskocząsteczkowy kwas hialuronowy, witamina B3, woda z lodowca norweskiego, kofeina, corneosticker (tworzy po aplikacji „drugą skórę”, działając jak aktywny opatrunek, odnawia i poprawia wygląd skóry, wygładza, rozjaśnia), Aldavine™5X (składnik składający się z kalibrowanego związku unikalnych polisacharydów uzyskiwanych z glonów, redukuje cienie pod oczami). Uf! Dużo tego! Świetnie się wchłania, doskonale odżywia i jest mega wydajny. Warto poznać markę ponieważ inne produkty są równie dobre. Ja bardzo lubię krem do twarzy Algorich. 15ml/129 zł


W wieczornej pielęgnacji bardzo dobrze sprawdzają się u mnie:
- Kiehl's, Creamy Eye Treatment with Avocado
Bestseller marki, którego zużyłam na pewno ze trzy opakowania! Ma kremową, nawilżającą formułę na bazie olejku z awokado. Musisz pamiętać, aby przed aplikacją rozgrzać go w dłoniach, inaczej jego konsystencja będzie tępa i nieprzyjemna. Często traktowałam go jako pewnego rodzaju maskę pod oczy, nakładałam grubszą warstwę i kładłam się spać. Rano moje spojrzenie było bardziej niż czarujące :) Niezwykle skuteczne składniki naturalne zapewniają delikatnej skórze wokół oczu codzienne nawilżanie, warto poznać! 14 g/129 zł

- Estée Lauder, Advanced Night Repair Eye Supercharged Complex Synchronized Recovery
Dobry produkt o działaniu prewencyjnym (podobnie jak serum ANR) do stosowania właściwie i na dzień i na noc. Lekki, szybko się wchłania, odżywia i jest wydajny. Moim zdaniem aplikowany na noc zmniejsza zasinienia, wzmacnia skórę i utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Co więcej? 10-krotnie skoncentrowana technologia regeneracyjna pomaga zwalczać nadmierną pigmentację skóry, które przyczynia się do powstawania cieni pod oczami. Skoncentrowane, kojące połączenie trzech silnych ekstraktów z alg przynosi ulgę delikatnej skórze okolic oczu. Warto polować na zestawy promocyjne! 15 ml/270 zł

- Chanel, Sublimage La Crème Yeux
Mój mercedes kosmetyczny. Linia Sublimage jest najbardziej luksusową linią pielęgnacyjną marki Chanel, a krem pod oczy świetnym, odżywczym kosmetykiem. Działa na kilku poziomach: kontur oka jest intensywnie nawilżony i błyskawicznie zabezpieczony, skóra wygląda promiennie i zdrowo, wyraźnie gładsza i lepiej napięta. Cienie i opuchnięcia stają się mniej widoczne, skóra ma wyrównany koloryt. Stosuję na noc, wklepuję delikatnie i czasami robię automasaż. Krem jest bardzo wydajny, wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby skóra odczuła bogactwo składników. 15 g/768 zł

- D'alchemy, Age‑Delay Eye Concentrate
Jeden z moich ulubionych kremów pod oczy, zużyłam trzy słoiczki. Koncentrat pod oczy niwelujący oznaki starzenia jest rekomendowany dla skóry dojrzałej, suchej, wiotkiej, wrażliwej - moja skóra nie jest dojrzała, ale potrzebuje odżywienia i mocnego nawilżenia. Bardzo bogaty i kremowy koncentrat zawiera kompleks z alg morskich, stanowiący skuteczną barierę przed agresorami z otoczenia. Preparat działa przeciwstarzeniowo, wyraźnie spłycając zmarszczki i redukując ich widoczność. Relaksuje wrażliwą skórę wokół oczu, redukuje objawy zmęczenia i stresu, zmniejsza cienie i opuchliznę pod oczami. Skóra wokół oczu staje się ukojona i wypoczęta, uwielbiam go! 15 ml/160 zł

- Bobbi Brown, Extra Eye Repair
Bogaty krem pod oczy, który wspaniale odżywia i pozwala na uzyskanie komfortu i ciągłego nawilżenia. Wysoce skoncentrowany krem zawiera w składzie peptydy, naturalne olejki roślinne i substancje nawilżające ożywia okolice oczu, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek oraz redukuje cienie i "worki" pod oczami. Przetestowany dermatologicznie i oftalmologicznie. Naprawdę wydajny! Dzięki niemu skóra wokół moich oczu była widocznie ukojona. Warto na niego polować (i na całą linię pielęgnacyjną Bobbi Brown) podczas promocji np. w Douglasie - tam marka jest na wyłączność! 15 ml/319 zł



- Sisley, Black Rose Eye Contour Fluid
Krem francuskiej marki Sisley to nowość, dosłownie chwilę temu pojawił się w perfumeriach! Testuję go od niedawna dlatego też na większą recenzję musisz poczekać jeszcze jakiś czas. Dlaczego znajduje się w zestawieniu? Bo uwielbiam linię Black Rose i każdy produkt znajdujący się w niej jest moim ulubieńcem. Pierwsze wrażenia po kilkunastu użyciach to przede wszystkim wspaniały komfort oraz odżywienie. Wygładza, rewitalizuje oraz rozświetla, niweluje widoczność zasinień. Ma formę różowej emulsji, która w trakcie aplikacji zamienia się w świeży żel, który idealnie wtapia się w skórę. Chłodny, ceramiczny aplikator natychmiastowo orzeźwia skórę i pozwala na masaż okolic oczu. Formuła nie zawiera olejków eterycznych, zapach produktu jest wynikiem obecności wody Róży Majowej. 14 ml/520 zł

Po zachwytach przyszła pora na zawody. Nie nazywam kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły bublami bo jest to dość krzywdzące określenie. To, że nie zdały egzaminu u mnie, nie oznacza, że u Ciebie będzie dokładnie tak samo! Pierwszy z zawodów to Omorovicza, Reviving Eye Cream. Regenerujący krem, który redukuje opuchliznę i cienie pod oczami, który kosztuje aż 470 zł /15 ml i nie zrobił nic, co mogłabym zauważyć. Być może ma jakieś tajemne moce o których nie mam pojęcia natomiast po zużyciu połowy buteleczki równie dobrze mogłabym napisać, że nie używałam niczego. Nie skreślam natomiast marki ponieważ bardzo chcę wypróbować ich bestsellerową mgiełkę Queen of Hungary Mist. Numer dwa to francuska marka Marilou Bio i ich Arganowe serum pod oczy. Wchłania się szybko, ale nie zauważyłam żadnego efektu nawilżenia. Jedyne, co niestety odnotowałam to pieczenie oczu i zachodzenie mgłą. Nie kupiłabym ponownie, zdecydowanie nie. Muszę jednak dodać, że z tej marki uwielbiam róż do policzków i bardzo delikatny peeling do twarzy. Niestety nie sprawdziły się u mnie również kremy polskich marek: Flos-lek, Nacomi czy Vianek, pomimo najszczerszych chęci. Myślę, że w głównej mierze przez to, że w kremach szukam dobrych składników aktywnych, które mają udowodnione działanie.

Czekam na Twoje typy: najlepszy i najgorszy krem pod oczy, którego używałaś?! Koniecznie daj znać!

Czytaj dalej...

23 marca 2020

Makijaż: Clarins, kolekcja Milk Shake.

Pierwszy dzień wiosny mamy już za sobą więc pora zainspirować się nowymi, makijażowymi kolekcjami! Brzoskwinie, lekkie czerwienie i róże, delikatny błysk to w skrócie Milk Shake - propozycja makijażu prosto z Francji, od marki Clarins.

Totalną nowością jest mleczko do makijażu czyli bardzo lekka formuła mająca na celu odżywić skórę i wyrównać koloryt. Produkt zawiera mikroperełki, które w kontakcie ze skórą zmieniają kolor z białego na beżowy, a także kompleks Anti-Pollution chroniący skórę przed negatywnym wpływem zanieczyszczeń. Bardzo wygodny w użyciu kosmetyk, który zapewnia promienny, świeży wygląd, minimalizuje oznaki zmęczenia na twarzy. Możesz spodziewać się przepysznego, mleczno - brzoskwiniowego zapachu! Co więcej, pojemność to 50 ml, a buteleczka nadaje się w całości do recyklingu. Mleczko Milky Boost dostępne jest w pięciu odcieniach. Dla mojej cery numer 01 idealny byłby na zimę i wczesną wiosnę, 02 natomiast latem i jesienią.

Usta? Lip Milky Mousse to kremowy mus do ust, dostępny aż w sześciu odcieniach! Pokochałam go od razu ponieważ można wtłaczać go palcem w wargi i uzyskać mój ulubiony efekt czyli usta wyglądające jakbym przed chwilą jadła soczyste owoce. Musy opakowane są w wygodne tubki zakończone gąbeczkowym aplikatorem. Mają dużą pojemność, aż 15 ml i zawierają ekstrakt z brzoskwini, który zapewnia miękkość i odżywienie, a także kompleks Anti-Pollution pomagający chronić usta przed negatywnym wpływem zanieczyszczeń.

Uzupełnieniem kolekcji są dwa, limitowane róże do policzków w przepięknych, wiosennych kolorach! Róż do policzków Joli Blush dostępny w odcieniach: Cheeky Peachy oraz Cheeky Pinky. Pierwszy z nich to soczysta brzoskwinia, drugi to miks brzoskwini z kroplą różu. Bardzo wygodne w aplikacji, nie ścierają się i dobrze blendują. W makijażu, który możesz zobaczyć na zdjęciach użyłam różu Cheeky Pinky na policzkach oraz na powiekach. Ślicznie ożywił skórę i nadał jej odświeżającego rumieńca. Bardzo mi się podoba!


Poniżej produkty z kolekcji Milk Shake na mnie. Mleczko Milky Boost w odcieniu 01, mus do ust Lip Milky Mousse 05 Milky Rosewood, róż do policzków Joli Blush Cheeky Pinky. Na róż zaaplikowałam odrobinę rozświetlacza, różu użyłam także jako cienia do powiek.

Czujesz wiosnę? Według mnie kolekcja Milk Shake jest naprawdę świetną propozycją na coraz cieplejsze dni, pełne słońca. Który z produktów najchętniej przetestowałabyś?

Ceny: Róż do policzków Joli Blush 155 zł, Mus do ust Lip Milky Mousse 99 zł, Mleczko do makijażu Milky Boost 159 zł.
Czytaj dalej...

21 marca 2020

Jak bezpiecznie zdjąć hybrydę w domu?

Na pewno nie zębami, aczkolwiek ja uskuteczniałam wiele razy taką metodę. Po takim zabiegu nie mogłam patrzeć na swoje paznokcie, a co dopiero robić coś przy ich użyciu - pozadzierane, suche, cienkie jak papier. Jeśli zastanawiasz się nad tym jak zrobić to bezpiecznie, mam małą ściągawkę. Kasia z Zakładu Lakierniczego wraz ze swoją przyjaciółką Wandzią przygotowały krótki filmik, a ja przy okazji zebrałam garść tipów jak odżywić płytkę i sprawić, że paznokcie będą w lepszym stanie.


1. Zdezynfekuj ręce.
2. Za pomocą pilnika spiłuj lakier hybrydowy, rób to delikatnie i powoli, jeśli poczujesz ciepło przestań na chwilę - musisz uważać, aby nie spiłować za bardzo płytki!
3. Przygotuj waciki, aceton/zmywacz do paznokci z acetonem/folię aluminiową/pilniczek/drewniany patyczek lub coś delikatnego, czym będziesz mogła pozbyć się resztek hybrydy.
4. Nasącz waciki acetonem, przyłóż do paznokcia i owiń folią aluminiową tak, aby wacik przylegał do płytki.
5. Odczekaj ok. 10 minut, im dłużej czekasz tym łatwiej hybryda będzie odchodziła od paznokcia.
6. Po kolei otwieraj każdy paznokieć i delikatnie zdejmuj hybrydę, jeśli będzie taka potrzeba możesz przedłużyć czas zawinięcia paznokcia w folię. Do zdejmowania możesz użyć drewnianego patyczka lub czegokolwiek (czystego!), co pozwoli Ci zdjąć pozostałości.
7. Opiłuj paznokcie, umyj ręce mydłem i nawilż paznokcie odżywką albo olejkiem!

Jak sprawić przyjemność paznokciom? Czytaj dalej!

- Zerwałam hybrydę sama w domu, paznokcie wyglądają jak po tygodniowej pracy na budowie. Co zrobić?
Przede wszystkim delikatnie wyrównać płytkę za pomocą gąbeczki albo pilniczka, musisz pozbyć się zadziorków! Najlepszym ratunkiem dla zniszczonych paznokci będzie wcieranie olejków , to świetnie nawilży płytkę. Domowy sposób? Oliwa z oliwek wymieszana z odrobiną soku z cytryny, który rozjaśni płytkę. Warto pomyśleć nad suplementacją i działać od środka łykając tabletki z biotyną (dopisek Agaty: mi bardzo dobrze robił Biotebal, pisałam o nim sto lat temu: Biotebal 5 - relacja po miesiącu kuracji).

- Czym w warunkach domowych nawilżyć płytkę?
Jak wyżej, oliwa z oliwek i cytryna są ekstra i naprawdę działają, a będąc w domu możesz robić kilka razy w ciągu dnia takie wcierki.

- Nigdy nie wycinałam sama skórek, zawsze robiła to manicurzystka, co zrobić żeby nie zaczęły narastać?
Zająć się nimi po dłuższej kąpieli, kiedy staną się miękkie. Osuszyć delikatnie ręcznikiem i odsunąć za pomocą drewnianego patyczka. Możesz również najpierw zaaplikować oliwkę, a później odsunąć delikatnie (dopisek Agaty: ja właśnie tak robię! Sama nigdy nie wycinam bo obawiam się, że wytnę całą dłoń więc idę w bezpieczne rozwiązania: nawilżyć i odsunąć!).

- Przymusowy czas na regenerację paznokci, czym je podrasować, aby były zdrowe i twarde?
Teraz, gdy myjemy ręce dużo częściej i dezynfekujemy je co chwilę, warto zrobić im raz na jakiś czas odżywczy peeling. Możesz wykorzystać fusy po kawie albo kawę z kapsułek, dodaj kroplę oliwki albo olejku i gotowe. Odżywiaj je wcierkami z oliwy, stosuj odżywki, a przebywając teraz w domu skróć je maksymalnie, aby dać im czas na regenerację.

☆☆☆ Jeśli nie znacie jeszcze Kasi i jej Zakładu Lakierniczego - polecam nadrobić: @kasiakasiaef ☆☆☆
Czytaj dalej...

19 marca 2020

Cztery zielone marki, które musisz poznać!

Ten post przygotowywałam dla Ciebie od jakiegoś czasu. Wszystkie produkty marek, które pokazuję dzisiaj, miałam okazję poznać i przetestować na własnej skórze. I to jest również powód dla którego zajęło mi to kilka tygodni. Wybrałam olejki i sera do twarzy, uznałam, że aktualnie nasze skóry najbardziej właśnie takiej pielęgnacji potrzebują! Nawilżenia, odżywienia, rozświetlenia, a przede wszystkim relaksu i uwolnienia od stresu (za to odpowiadają między innymi kompozycje zapachowe!).

Mydlarnia 4 Szpaki, Serum do twarzy
Znam ją od dawna, a pierwszymi kosmetykami w których się zakochałam były mydła oraz peeling do ciała o zapachu słonej lawendy. Serum, o którym chciałam opowiedzieć zawiera oleje awokado, jojoba, arganowy, z pestek winogron oraz migdałów, macerat aloesowy i skwalan, witamina C oraz witaminę E. W buteleczce możesz zobaczyć pływające pączki róży i kwiat koniczyny. Koniczyna sprawia, że skóra staje się bardziej napięta i ukojona - przyznaję, że nie miałam pojęcia o takich właściwościach trawnikowej roślinki. Serum najlepiej sprawdza się jako specyfik, którym potraktujesz swoją skórę wieczorem, przed snem. Fajnie ujędrnia, poprawia jakość skóry, uspokaja, nawilża i przyspiesza gojenie ran. Bardzo wydajne, wygodne w użyciu i minimalistyczne. Dla mojej suchej skóry wystarczające jest stosowanie jako tygodniowa, dwutygodniowa kuracja - po takim czasie widać różnicę w cerze. Serum kosztuje 62 zł/30 ml.

Bless Me, Serum rozświetlające St.Oil
Markę poznałam dzięki mojej przyjaciółce - Magdzie. Zachwalała, rozpływała się, aż w chwili słabości wyciągnęła swoją zapasową buteleczkę i powiedziała "mam dla Ciebie prezent". Wiedziała, co robi - bardzo je polubiłam! Kilka tygodni później miałam możliwość poznać twórczynię marki, Anetę, która zaczarowała mnie swoim produktem. Serum rozświetlające to w chwili obecnej jedyny produkt Bless Me, ale ma naprawdę wiele zastosowań! Bardzo delikatna, bogata w naturalne olejki konsystencja bardzo szybko wnika w skórę nie pozostawiając na niej tłustej warstwy (to ogromny plus, ja nie znoszę kosmetyków, które przez dziesiątki minut zostają na skórze). St.Oil może być stosowane niezależnie od rodzaju cery czy wieku. Jest w 100 % naturalne, powstało na bazie składników z hodowli organicznych, jest wegańskie, nie testowane na zwierzętach, bezglutenowe, bez konserwantów. Na zdjęciach możesz zobaczyć, że w buteleczce jest całkiem sporo złotka. Bardzo fajnie sprawdza się jako dodatek do podkładu (jedna kropla!), fluid staje się lżejszy, subtelniejszy, a skóra wygląda świeżo i naturalnie, pięknie odbija światło! Serum rozświetlające St.Oil kosztuje 147 zł/30 ml.

SLAAP , Moon Drops Wielozadaniowe serum olejowe na noc
Historia naszej znajomości zaczęła się propozycją wypróbowania serum. Zgodziłam się bo po pierwsze bardzo cieszę się, gdy mogę wspierać polskie marki kosmetyczne, a po drugie uwielbiam olejki. Sprawdziłam na sobie działanie serum olejkowego Moon Drops i moje odczucia są pozytywne! Produkt jest przeznaczony do stosowania na noc, głęboko odżywia skórę i sprawia, że rano jest w bardzo dobrym stanie. "Bogata formuła cennych olejów, przeciwutleniaczy, kwasów omega 3 i 6 oraz witamin w połączeniu ze specjalną kompozycją naturalnych olejków eterycznych stanowi Twojego wiernego, nocnego sprzymierzeńca. Wszystko po to, by wspomóc Twoją skórę w intensywnej regeneracji i byś obudziła się piękna, wypoczęta i gotowa do działania!" W składzie znajdziesz aż 98,75% składników naturalnych, są to między innymi: nienasycone kwasy tłuszczowe, kwasy omega 3 i 6, skwalan, olej ze słodkich migdałów, olej z awokado, olej z pestek winogron, olej z krokosza barwierskiego, olej z pestek śliwek, olej jojoba, tokoferol (witamina E), kompleks LycoMega (z zawartością oleju z pestek pomidorów, oleju żurawinowego, oleju słonecznikowego i likopenu), retinol (witamina A), olejek z drzewa sandałowego, olejek z trawy cytrynowej i olejek z begramotki. Na bogato, prawda? To nie wszystko! Szybko się wchłania i pięknie pachnie. Na stronie SLAAP możesz pobrać darmowy e-book o zdrowym śnie, a także pobrać aplikację mobilną SLAAP z dźwiękami, które pomogą Ci zasnąć. W ofercie znajdziesz jeszcze jedwabne poszewki na poduszkę, opaski oraz rollery.

Lavido, Replenishing Facial Serum
Lavido jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na izraelskim rynku! Specjalizuje się w tworzeniu naturalnych i organicznych kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała o działaniu terapeutycznym, których skuteczność działania została potwierdzona w badaniach klinicznych. Firma rozpoczynała swoją działalność jako mały rodzinny biznes, w ciągu kilku lat stała się największą firmą w Izraelu, która specjalizuje się w tworzeniu organicznych, naturalnych produktów do pielęgnacji skóry. Kosmetyk, który wypróbowałam (i nadal to robię!) to Replenishing Facial Serum czyli Odmładzające serum do twarzy. Ma za zadanie wygładzić, nawilżyć, przywrócić dobrostan. Zawiera 19 organicznych olejków i ekstraktów roślinnych, w tym olejek z pestek granatu, mirtu cytrynowego i olejek mandarynkowy. Bardzo przyjemne w aplikacji, szybko się wchłania i doskonale odżywia. Do stosowania zarówno na dzień jak i na noc, można dodać kroplę do kremu albo podkładu. Jest bardzo wydajne, wystarczy niewielka ilość, aby sprawić skórze (i sobie także) przyjemność! Serum jest przeznaczone dla skóry suchej, dojrzałej, ale również normalnej. Kosztuje 239 zł/30 ml.

Każda z marek, które przedstawiłam we wpisie jest według mnie warta bliższego poznania. Możecie je spotkać i obejrzeć w sklepach z naturalnymi produktami (4 szpaki mają swoją stacjonarną Mydlarnię), a także na różnego rodzaju targach oraz oczywiście poczytać na stronach internetowych. Miałaś okazję poznać którąś z marek? Daj znać!


Czytaj dalej...

16 marca 2020

NeoNail Moments - kolekcja klasycznych lakierów do paznokci.

Na premierę lakierów klasycznych NeoNail czekałam od dawna i przyznaję się, że używałam ich przedpremierowo już od ponad miesiąca. Nie mogłam ich jeszcze pokazać, ale miałam czas, aby dokładnie przetestować. Dwadzieścia cztery nowe odcienie, w tym jeden przezroczysty top/baza. W kolekcji Moments znajdziesz odcienie nude, róże, czerwienie, poprzez soczyste zielenie, niebieskie, kończąc na żółtym. Wygodne pędzelki, płynna (ale nie lejąca się!) konsystencja, wyraziste kolory i dobra trwałość to cechy charakterystyczne nowych lakierów. Pokażę Ci wszystkie!


Beżowa klasyka, wibrujący czerwony albo soczysty różowy? Możesz zmieniać manicure, w zależności od potrzeb, od nastroju, w domowym zaciszu. Marka opracowała zaawansowaną technologię, która tworzy mniej zwartą, doskonale przylegającą warstwę, przepuszczającą powietrze i parę wodną. Opatentowany, podwójny plastyfikator tworzy bardziej elastyczną warstwę odporną na uderzenia. To idealny produkt dla wymagających - lakier do paznokci zapewnia do ok. 80 % krycia już przy pierwszej warstwie. Co więcej? Błyskawiczne schnięcie, oddychająca formuła, łatwa aplikacja.





Biorąc pod uwagę czas w jakim się teraz znajdujemy namawiam do spróbowania swoich sił w tworzeniu manicure! Jeśli nie masz zestawu do manicure hybrydowego NeoNail, możesz poćwiczyć z lakierami klasycznymi! Na Instagramie właśnie ruszyła akcja #malujwdomuzenonail, a na kanale YouTube znajdziesz mnóstwo inspiracji manicure.

Teraz pora na mnie i moje pomysły. Przygotowałam dwie wersje prostych stylizacji, które bez problemu możesz wykonać sama w domu. Potrzebne są do nich: lakier do paznokci, pędzelek (możesz kupić specjalne do zdobień) oraz sypki brokat. W wersji z żółtym frenchem (Exotic Banana), po aplikacji lakieru nałożyłam top i na niego wysypałam sypki brokat, po chwili znowu użyłam topu. W opcji ze złotym paseczkiem, turkusem (Summer Mint) i fuksją (Bishops Pink) użyłam pędzelków do stylizacji.


Kolekcja Moments jest już dostępna w sklepie internetowym NeoNail, lakiery są w cenie 17,90/ szt (7,2 ml). Daj znać, która wersja manicure podoba Ci się bardziej? Daj znać!

Czytaj dalej...