13 stycznia 2020

Lisa Eldrige Velvet Ribbon True Velvet Lipstick Colour.

Królowa jest tylko jedna i jest nią niewątpliwie Lisa Eldrige. Urodzona w 1974 Brytyjka jest jedną z największych gwiazd międzynarodowej sceny makijażu. Jej styl, umiejętności, ona sama - te trzy czynniki tworzą postać nietuzinkową i jedyną w swoim rodzaju. Wiedziałam, że w chwili, gdy zdecyduje się stworzyć swoje produkty kosmetyczne zrobi małą rewolucję. Oczywiście tak się stało, a ja popadłam w dobrze Ci znany stan polegający na szybszym biciu serca i sprawdzeniu konta bankowego. Przy okazji dodam, że rzadko zdarza mi się kupować nowe kosmetyki, korzystam z tego, co mam, a na nowości nie choruję.

Wracając do pomadek Lisy. Velvet Ribbon True Velvet Lipstick Colour to małe dzieło sztuki. Wszystko jest piękne, począwszy od kartonika, a kończąc na kolorze. Minimalistyczne, białe pudełeczko, w wewnątrz niego złote opakowanie - eleganckie i takie, które "czujesz w dłoni". Na początku nie chciałam wybierać czerwieni, ale odcień, który bardzo mi się podobał został wyprzedany, zdecydowałam się zatem na Velvet Ribbon.

Bardzo żywa, uniwersalna, klasyczna czerwień z neutralnymi, niebieskimi tonami. Velvet Ribbon jest seksowna, kremowa, a na ustach tworzy nawilżający mat z lekkim połyskiem. Nie musisz martwić się, że szminka będzie płaskim matem. Kolor jest długotrwały, nie wysycha na ustach, najpiękniej wygląda nałożona precyzyjnie - robi za cały makijaż. Aplikowałam ją także opuszkiem i efekt był piękny. Velvet Ribbon fajnie rozjaśnia twarz, moim zdaniem będzie pasowała każdej kobiecie. Wyjątkowe tłoczenie na szmince wygląda jak atłas, ahhh na maksa mi się podoba!

W ofercie Lisy jest kilkanaście odcieni, dość szybko się wyprzedają więc trzeba polować i czekać. Zupełnie nie generuje to dla mnie problemu, na kolejny kolor poczekam tyle, ile będzie trzeba. A jakie jest moje zdanie o pomadkach? Uważam, że to jedne z najpiękniejszych i najładniejszych pomadek, jakie mam w swojej kolekcji. Oprócz wyglądu oczywiście mam także na myśli jakość - ta jest doskonała. Bardzo przyjemna formuła, która gładko sunie po ustach i przy tym kolorze wymaga nieco wprawy - tak jak wspominałam czerwień wygląda genialnie, gdy usta są nią dokładnie wyrysowane i wypełnione. Przy takich kolorach trzeba troszkę się napracować, aby uzyskać fajny efekt. Mój odcień możesz obejrzeć na stronie Listy tutaj: Velvet Ribbon. Ah, jeszcze ważna kwestia - wszystkie kosmetyki Lisy Eldrige są cruelty free.

Na ustach mam pomadkę w odcieniu Velvet Ribbon i minimalną ilość makijażu, niczego więcej nie potrzeba prawda?

Czytaj dalej...

AMNMAG 12/19.

Pierwszy raz w Nowym Roku! Mam nadzieję, że początek 2o2o już był u Was dobry, a będzie jeszcze lepszy. Pierwszy raz od kilku lat nie stworzyłam żadnej listy, planów i postanowień. Chciałabym zrealizować kilka projektów, które wymyśliłam sobie jakiś czas temu, ale dam sobie na to czas, trochę luzu. Marzę o podróżach, zobaczyć inne miejsca, poznać ludzi. Najważniejsze jednak to zadbanie o siebie. Być może to sprawa wieku i mijających lat, ale nigdy wcześniej nie byłam tak pewna tego, że czas siebie ukochać. W końcu dać trochę dobroci swojemu ciału i sprawić, że będzie się dobrze czuło. Znaleźć jakiś rodzaj sportu, który będzie mi się podobał i motywował, ograniczyć niezdrowe produkty w swojej diecie, zawsze to samo, prawda? Wychodzi na to, że chyba jednak mam jakieś postanowienia mimo iż nie są zapisane na kartce. I są całkiem sporych rozmiarów, trzymajcie kciuki, żebym wytrwała! A jak u Ciebie wyglądają noworoczne plany? ♥

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

3 stycznia 2020

Tom Ford Research.

Dla tych z Was, które uwielbiają powiew luksusu i wybierają takie produkty do pielęgnacji skóry przygotowałam wyjątkowy post. Innowacyjna pielęgnacja, za którą kryją się innowacyjne odkrycia zaprezentowane na konferencji prestiżowej Amerykańskiej Akademii Dermatologicznej (American Academy of Dermatology) i są obecnie przygotowywane do publikacji w czasopiśmie naukowym. Przed Wami (...werble!) linia Tom Ford Research.

Towarzyszyła mi wizja połączenia przełomowych osiągnięć naukowych w dziedzinie dermatologii z autentycznym luksusem oraz stworzenia kosmetyków do pielęgnacji skóry bez względu na rodzaj skóry i płeć. Oto dlaczego założyłem Tom Ford Research. W ścisłej współpracy z zespołem naukowców tworzymy coś wyjątkowego – coś, czego efektów nie sposób nie zauważyć.” – Tom Ford

Badacze TF wyodrębnili trzy kluczowe składniki zawierające kofeinę i zbadali ich potencjał w zakresie wspomagania naturalnej energii skóry. W następstwie przeprowadzonych badań powstała seria Tom Ford Research, która zawiera wysokie stężenie peruwiańskiego białego kakao, kofeiny oraz Gyokuro, które uzupełniając się wzajemnie, wspierają zdrowie i energię skóry.

Zacznijmy od kakao, powstało ono 1000 lat temu w wyniku skrzyżowania dwóch gatunków rośliny. Z uwagi na delikatność i trudniejszy niż w przypadku innych rodzajów kakao proces uprawy, peruwiańskie białe kakao jest niezwykle rzadką i unikalną odmianą (obecnie stanowi zaledwie 0,5% światowej produkcji kakao) zawierającą również polifenole, których wysoka zawartość pomaga ziarnom utrzymać potencjał w zakresie ochrony skóry przed oddziaływaniem wolnych rodników. Drugim składnikiem linii jest kofeina, która co prawda nie jest spektakularnym odkryciem ponieważ znamy ją od wielu lat, ale w połączeniu z pozostałą dwójką tworzy bardzo interesujący koncept. Kofeina zwiększa naturalną energię skóry i wspiera jej nawilżanie. Last but not least, Gyokuro - o której pierwszy raz usłyszałam właśnie w kontekście tej linii. Gyokuro (zawierająca kofeinę) to wyspecjalizowana, wysoko cenioną odmiana japońskiej zielonej herbaty. W przeciwieństwie do innych odmian zielonej herbaty Gyokuro rośnie w cieniu, nie zaś w słońcu, co skutkuje wyższym stężeniem niektórych związków chemicznych np. aminokwasu teaniny. Badania in vitro przeprowadzone przez zespół Toma Forda udowodniły, że Gyokuro działa na skórę kojąco i zapewnia jej ochronę przeciw utlenianiu.

W linii znajdziesz dwa produkty, serum oraz krem do twarzy. Serum Research Serum Concentrate jest skoncentrowane, dzięki czemu błyskawicznie odmienia wygląd zmęczonej skóry, pomagając jej wchłaniać i zatrzymywać wilgoć. Widoczność porów, linii i zmarszczek ulega zmniejszeniu, a zdrowy blask i sprężystość powracają. Oprócz składników o których pisałam wyżej, w produkcie znajdują się między innymi kwas glikolowy, kwas masłowy oraz peptydy, które są odpowiedzialne za redukcję widoczności linii, a także zmarszczek. Tom Ford Research Creme Concentrate to opatrunek dla odwodnionej i przesuszonej skóry. Silnie nawilżająca, bogata formuła kremu jest lekka i niemalże niewyczuwalna. Krem wnika w skórę, nasycając ją blaskiem i rozpromieniając, pięknie rozświetla cerę i współpracuje z podkładami. W składzie oprócz białego kakao, kofeiny oraz Gyokuro odnajdziemy kwas hialuronowy, peptydy wygładzające skórę i ograniczające widoczność drobnych linii i zmarszczek. Formuły nie zawierają alkoholu, parabenów, zminimalizowano w niej także obecność potencjalnych alergenów. Krem przeznaczony jest do skóry suchej, odwodnionej, nie powinny używać go kobiety ze skórami tłustymi ponieważ przez obecność olei i maseł może potencjalnie zatykać pory.

Przyznaję, że od chwili w której zobaczyłam zapowiedzi tej linii bardzo chciałam ją wypróbować. Obawiałam się nawet, że może nie dotrzeć do Polski, ale oto jest! Bardzo luksusowa, w minimalistycznych i pięknych opakowaniach, o bardzo przyjemnej teksturze i sprawiająca ogromną przyjemność podczas aplikacji - taka właśnie jest pielęgnacja Tom Ford. Efekty? Widoczne. Produkty poprawiają jakość skóry, dogłębnie ją odżywiają i nawilżają, sprawiają, że linie są mniej widoczne i stają się wypełnione. Bardzo, bardzo przyjemny krem i serum, czekam na więcej!

Czytaj dalej...