29 października 2019

Must have październik '19.

Mam wrażenie, że dosłownie chwilę temu robiłam wakacyjny post z must have, a dzisiaj już...październikowy! Słuchajcie, tym razem wybrałam kilka naprawdę fajnych produktów, z różnych dziedzin. W zestawieniu są rzeczy i marki, które znam, a także takie do których lekko wzdycham. Zobacz, co fajnego wyszukałam!

1. #Polish beauty. Przewodnik piękna dla Polek, Marta Krupińska

Martę znam osobiście i odkąd dowiedziałam się o książce wiedziałam, że będzie wyjątkowa. Dużo wiedzy, świetnych wywiadów i wyjątkowych kobiet. Warto przyjrzeć się bliżej tej książce i może wspomnieć o niej Mikołajowi? ok. 40 zł.

2. Kat von D Beauty, Lolita Por Vida Eyeshadow Palette

Wzdycham do niej i lada chwila zamówię! Widziałam już ją na żywo i jest naprawdę przepiękna. Cienie są świetnej jakości, dobrze napigmentowane i naprawdę trwałe, a kolorystyka cudowna. Będzie moja! 215 zł.

3. Jean Paul Gaultier, La Belle

Ten flakon to dla mnie wspomnienie jednych z pierwszych zapachów. Klasyczna wersja była obiektem moich westchnień i zazdrości - miała je moja starsza siostra. Najnowsza La Belle to słodycz, ciepło, kobiecość. Do stworzenia wyjątkowej kompozycji inspiracją były rajskie ogrody, które przyciągają niezwykłą paletą barw i aromatów. Zmysłowe niuanse wanilii idealnie współgrają ze słodyczą gruszki, dzięki czemu całość otula zmysły frywolną słodyczą. 290 zł/50 ml.

4. Wishbone, Knots Earrings Gold

Piękne są! Uwielbiam kolczyki koła, a te są naprawdę must have.Złote kolczyki Knots w całości wykonane są ze srebra pozłacanego o próbie 925. Kolczyki są srebrne w kolorze złota, a na nich wykonanych jest 7 supełków. 199 zł.

5. Styrylska Design, Taca

Widziałam tace na żywo podczas targów w Warszawie, są bardzo dekoracyjne i dostępne w wielu kolorach. Możesz zobaczyć je tutaj. 199 zł.

6. Charlotte Tilbury, pomadka do ust

Pillow Talk to jeden z najbardziej rozpoznawalnych odcieni pomadek na świecie i bestseller Charlotte Tilbury! Jeśli lubisz nieco zgaszone odcienie różu połączonego z nude - ta szminka będzie dla Ciebie idealna! Kosztuje 28 euro.

7. ikoo, odżywka do włosów

Ikoo to nowa marka dostępna w Polsce, która specjalizuje się w kosmetykach do włosów. Odżywka w formie czepka Thermal Treatment Wrap Color Protect & Repair mask to profesjonalna maska odżywcza w formie czepka do włosów farbowanych. Używałam i jest naprawdę bardzo fajna! 23 zł.

8. Berries & co., pierścionek

Pierścionek Glorious Ring polskiej marki Berries & co jest naprawdę przepiękny! Widziałam go na żywo, mierzyłam i będzie mój na pewno! Dostępny w wersji srebrnej i pozłacanej, wysadzany 21 białymi topazami. Kosztuje 650 zł w wersji pozłacanej.

9. Revlon, lakier do paznokci

W połączeniu z bazą i topem tej marki, lakier wytrzymuje na moich paznokciach prawie tydzień bez większych uszczerbków! Jest to jeden z nielicznych lakierów, który jest tak trwały pomimo wykonywania obowiązków domowych: sprzątania, gotowania itp. Świetna jakość za ok. 20 zł za buteleczkę.

10. Tom Ford, Research Creme Concentrate

Nie mam tego kremu i raczej mieć nie będę, ale kusi! Minimalistyczne opakowanie, a w składzie moc składników odżywczych dla odwodnionej, przesuszonej skóry. Przeznaczony do suchej, bardzo suchej skóry - na tłustej czy mieszanej może się nie sprawdzić! Cenę pominąć? Oj tam, oj tam - jedyne 450 dolarów.

11. Go vegan!

Warto raz na jakiś czas spróbować czegoś innego w życiu, ja od ponad dwóch tygodni uskuteczniam vegańską dietę dzięki której naprawdę czuję się dobrze. Wspomagają mnie w tym dziewczyny z cateringu Juicy Jar (tutaj więcej info), które wkładają całe serce w swoją pracę i serwują przepyszne dania ! Dieta Go vegan! opiera się na produktach takich jak ziarna zbóż, warzywa, rośliny strączkowe, pestki, owoce i orzechy. Jest dietą zbilansowaną według wymogów żywieniowych i wykluczającą gluten pochodzący z najbardziej modyfikowanego zboża, jakim jest pszenica. Dzięki posiłkom możesz pozbyć się tzw. „brzucha pszenicznego” i ataków głodu, zmienić nawyki żywieniowe na zdrowe, dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych i minerałów! Diety dostępne są w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie.

12. Yope, świeca Kadzidło

Nadeszła ukochana pora roku jesieniar. W parze z jesienią idą oczywiście świece, przytulne koce i w moim przypadku - wino. Zatrzymam się na razie przy świec, która naprawdę pięknie pachnie! Kadzidło miesza się z ciepłymi nutami zamszu i maliny, idealna na chłodniejsze wieczory albo przyjemną kąpiel. Świeca Yope kosztuje 99 zł.

Spodobało Ci się coś z mojej listy must have? Daj znać!

Czytaj dalej...

28 października 2019

Lime Crime Venus XL II. Czy naprawdę potrzebna mi kolejna paleta?

Już kiedyś doszłyśmy wspólnie do tego, że każda paleta ma coś, czego nie ma inna. Mogą to być minimalne różnice w kolorze, pigmentacji, trwałości i tak dalej i tak dalej. Ja na przykład mam mnóstwo palet z brązowymi cieniami, ale żaden się nie powtarza i każdy ma w sobie coś, co mi się podoba. Jasne, że brzmi to trochę jak choroba, ale kosmetyki są tak miłym uzależnieniem, że nie ma potrzeby się na tym skupiać. Na pewno natomiast skupię się dzisiaj na pojawieniu się marki Lime Crime w Polsce! To dość duże wydarzenie ponieważ do tej pory miłośniczki beauty miały do wyboru zamawiać Lime Crime online zza granicy lub prosić znajomych i zakupy. Co wyjątkowego jest w tej marce? Bardzo dobra jakość, wszystkie produkty są cruelty free i mają formułę vegańską.

Na pierwszy ogień rzucam paletę Venus XL II, którą od jakiegoś czasu sobie testuję. Osiemnaście cieni do powiek w kolorach różu, pistacjowej zieleni, brązów, złota - zarówno maty jak i błyski. Od razu przyznaję, że odcienie zieleni są dla mnie niezrozumiałe i nie zamierzam ich nosić na swoich powiekach. Zieleń to jeden z ostatnich kolorów, jaki wybiorę w makijażu. Przysięgam. Wszystkie inne kolory podobają mi się i są dobrze napigmentowane. Nie sprawiają problemów przy blendowaniu, łączą się ze sobą bardzo przyjemnie., trwają na powiece przez kilkanaście godzin bez potrzeby poprawek i bez użytej uprzednio bazy.

Moimi ulubionymi cieniami stały się Crown, Thorn, Forbidden, Eve, West, Mystic, Phoenix i jeden jedyny mat - Classical. Niestety nic nie poradzę na moje zamiłowanie do błyskotek. Bardzo lubię je razem łączyć, dokładać nowe warstwy, które fajnie się ze sobą łączą i uzupełniają. Venus XL II może stać się paletą do codziennego użytku i dziennych makijaży - moim zdaniem ich trwałość oraz piękne odcienie to ogromny plus. Kolorystycznie chętnie sprawdzę również wersję Venus XL w której jest sporo róży, czerwieni, głębokich brązów - w czterech wykończeniach.

Na jakie produkty Lime Crime warto jeszcze zwrócić uwagę? Między innymi na delikatne błyszczyki Plushies Soft Focus w kilku kolorach, a także maksymalnie błyszczące cienie o przedłużonej trwałości Diamond Dew. Na zdjęciach poniżej makijaż wykonany błyskotkami Lime Crime!

Marka Lime Crime jest dostępna w Polsce na wyłączność w perfumeriach Douglas. Cena palety Venus XL II to 255 zł/ 18 cieni do powiek. Podoba Ci się?

Czytaj dalej...

26 października 2019

Kosmetyki, które skóra pokocha jesienią! Lirene Superfood for Skin.

Wiele razy prosiłyście mnie o radę odnośnie dobrych kosmetyków w rozsądnej cenie. Oto są! Sprawdziłam składy, działanie, konsystencje, zapachy - jednym słowem wszystko. Przed Wami najnowsza linia polskiej marki Lirene, Superfood for Skin. Inspiracją do stworzenie tej linii stała się natura, która oferuje bogactwo składników odżywczych, witamin i minerałów. Chcąc czerpać z tego, co najlepsze szefowa Laboratorium Naukowego Lirene, Ida Dulińska - Molak wraz z zespołem Ekspertek Laboratorium Naukowego Lirene stworzyły linię pielęgnacyjną Superfood for Skin. Bazuje ona na składnikach aktywnych występujących w przyrodzie, a jednocześnie mających udowodnione działanie odżywcze, silnie nawilżające, odmładzające i poprawiające ogólną kondycję skóry. Autorskie połączenie superskładników: ekstraktów, olejów i wód roślinnych tworzy delikatną, ale jednocześnie skuteczną linię pielęgnacyjną.

W nowej linii znajduje się pięć produktów: trzy kremy do twarzy, żel oczyszczający do mycia twarzy oraz krem - odżywka pod oczy. Opowiem krótko o każdym z nim tak, abyście mogły wybrać kosmetyk niemalże szyty na miarę dla waszej skóry. Zacznę od Żelu oczyszczającego do mycia twarzy, który jest naprawdę bardzo delikatny, ale jednocześnie skuteczny. Ma delikatną formułę, która dokładnie usuwa zanieczyszczenia, nadmiar sebum oraz makijaż, pozostawiając skórę oczyszczoną i odświeżoną. Dzięki zawartości ekstraktów z nasion chia i owoców goji ma także właściwości odżywcze i wygładzające. Po użyciu skóra staje się elastyczna i miękka w dotyku, a jednocześnie dobrze oczyszczona - używałam go wieczorem i nie mam żadnych zastrzeżeń. Wygodne opakowanie z pompką, dozuje dokładnie tyle, ile potrzebujemy - jedno mycie to jedna pompka.

Ciekawym kosmetykiem jest Krem odżywka do oczu zawierający nasiona chia i jagody goji, które znane są z wysokiej zawartości witamin, minerałów, kwasów tłuszczowych i protein oraz należą do najpopularniejszych superfoods na świecie. Zawarte w kremie ekstrakty superfoods działają odżywczo, dostarczając skórze wielu niezbędnych składników. Wspomagają też mikrocyrkulację i odnowę komórkową, dzięki czemu skóra jest zregenerowana i promienna. Przede wszystkim jednak mają działanie antyoksydacyjne, w efekcie czego komórki skóry są zabezpieczone przed działaniem wolnych rodników, a cera jest odżywiona i wygląda młodziej. Krem delikatnie redukuje cienie oraz fajnie odżywia i nawilża. Jest delikatny, nie klei się i po aplikacji można przystąpić do makijażu.

Pora na kremy! Zacznę od mojego ulubionego czyli Przeciwzmarszczkowy krem odżywczy chia. Ma bogatą konsystencję, świetnie się rozprowadza i dogłębnie odżywia chroniąc skórę przed przesuszeniem. Krem został skomponowany w formie koktajlu składników, które doskonale chronią skórę przed przesuszeniem i niekorzystnym wpływem środowiska. Oprócz superfoods w składzie znajdziesz także olej canola - bogaty w witaminę E, działa przeciwzmarszczkowo i łagodząco, masło shea - wygładza skórę, chroni i przywraca równowagę jej warstwie hydrolipidowej, wosk z oliwek - wnika w głąb skóry długotrwale ją nawilżając, a także wyciąg z dyni - regeneruje włókna kolagenu, przywracając skórze elastyczność i napięcie. Krem fajnie poprawia elastyczność, dostarcza skórze długotrwałego nawilżenia i odżywienia. Bardzo polubiłam jego konsystencję, która jest jak kołderka i na pewno sprawdzi się doskonale w okresie jesienno - zimowym! Jest wydajny, wystarczy niewielka ilość, aby rozpieścić skórę.

Kolejnym elementem linii jest Odmładzający krem goji. Unikalna formulacja tego produktu kompleksowo odmładza i regeneruje skórę. W efekcie cera jest wygładzona, jędrna i odzyskuje zdrowy wygląd. W słoiczku znajdziemy ekstrakt z goji - działa antyoksydacyjnie i przeciwzmarszczkowo, wyciąg z dyni - regeneruje włókna kolagenu, przywracając skórze elastyczność i jędrność, witaminę E - wbudowuje się w struktury skóry, pełniąc rolę tarczy przeciwstarzeniowej, a także olej z masłosza - zmiękcza naskórek, jednocześnie chroniąc go przed przesuszeniem. Lżejsza konsystencja, szybko wchłaniająca się, nie pozostawiająca tłustej warstwy. Bardzo przyjemny krem, który w rezultacie sprawia iż skóra jest gładsza i bardziej miękka o poprawionej elastyczności. Świeży i przyjemny zapach!

Ostatni punkt to Lekki krem nawilżający żurawina, który mi najmniej przypadł do gustu, ale w zasadzie tylko dlatego, że ja osobiście nie uznaję lekkich konsystencji. Ten produkt to podstawa pielęgnacji, jego skład ma za zadanie nawodnić, nawilżyć i dostarczyć skórze minerałów oraz witamin. Za takie działania odpowiada zawarty w specyfiku olej awokado - bogaty w witaminy i nienasycone kwasy tłuszczowe doskonale nawilża i natłuszcza skórę, olej ryżowy - nawilża i przywraca naturalną równowagę skóry, witaminy C i E - odmładzają i detoksykują oraz bardzo dobrze znane masło shea - wygładzające skórę, chroniące i przywracające równowagę jej warstwy hydrolipidowej. Dlaczego żurawina? Ponieważ jej owoce zaliczane są do najpopularniejszych Superfoods, dzięki bogactwu wyjątkowo skutecznych składników aktywnych (witamina C!). Zawarta w kremie 100% naturalna woda żurawinowa dostarcza skórze antyoksydanty, minerały i witaminy, wpływając na odpowiedni poziom nawilżenia. Pochodzące z żurawiny flawonoidy działają antyoksydacyjnie, a w połączeniu z odmładzającą witaminą E oraz detoksykującą witaminą C sprawiają, że skóra ma zdrowy koloryt i wygląda promiennie. Ten krem poleciłabym młodym dziewczynom, które zaczynają swoją przygodę z pielęgnacją i dbaniem o siebie.

Myślę, że bardzo fajnym rozwiązaniem będzie potraktowanie lżejszych kremów jako produkty dzienne, a bogatego kremu odżywczego jako np. kremu na noc. Oczywiście ja mogę go stosować i rano i wieczorem, uwielbiam bogate konsystencje! Krem pod oczy wklepuj zarówno rano i jak przy wieczornej pielęgnacji, delikatna skóra wokół oczu potrzebuje bardzo dobrej ochrony i sporej dawki odżywienia. Żel do mycia twarzy sprawdzi się przy demakijażu, ale również jako poranne odświeżenie skóry. Linia Superfood for Skin okazuje się zatem być opcją pełnej pielęgnacji, która zadba o każdy rodzaj skóry i spełni wymagania każdej z nas.

Czytaj dalej...

21 października 2019

Różowa siła! Kevin Murphy linia Angel.

O mojej pielęgnacji włosów opowiadam Wam chyba za mało, a często o nią pytacie. Przez ostatnie lata poznałam wiele różnych marek, linii pielęgnacyjnych do włosów i przyznaję, że kilka z nich naprawdę polubiłam. Niewiele jednak jest takich do których wracam cały czas. Dzisiaj chciałabym pokazać wam właśnie linię i markę do której zawsze wracam i uważam, że jest jedną z najlepszych na rynku!

Kevin Murphy jest jednym z najbardziej szanowanych światowych stylistów, tworzących na potrzeby pokazów mody, magazynów i filmu. Jego kariera trwa już od ponad dwudziestu lat, podczas których zdobył sławę i uznanie, jako mistrz pracujący przy pokazach mody, sesjach i filmach. Stworzył markę KEVIN.MURPHY, a jego produkty zostały specjalnie zaprojektowane, żeby nie obciążać włosów, a jednocześnie być skuteczne, mocne i trwałe. Technologie produktów oparte są wyłącznie na naturalnych składnikach pochodzących z ekologicznych i bezpiecznych dla środowiska upraw. Wszystko po to, aby produkty były najwyższej i co najważniejsze naturalnej jakości.

Moja ulubiona linia to Angel, na swoim koncie mam już kilka opakowań szamponu i odżywki do włosów. Angel.Wash to regenerujący i zwiększający objętość szampon, do włosów cienkich i farbowanych. Zawiera wyciągi z zielonej herbaty, lawendy i dzikiej róży. Bogaty w witaminę C. Dodatkowo w składzie znajdują się proteiny mleka, które kontrolują problematyczne włosy uszkodzone długim zażywaniem leków, farbowaniem, rozjaśnianiem lub częstym prostowaniem. Delikatnie myje, jednocześnie zapobiegając wypłukiwaniu koloru, chroni przed wolnymi rodnikami, hamuje utlenianie UVA, co jest niezbędne do odbudowy zniszczonych włosów. Przepięknie pachnie, żadna inna marka nie stworzyła jeszcze pielęgnacji włosów o tak cudownych zapachach! Do kompletu odżywka czyli Angel.Rinse, która dodaje objętości włosom cienkim i farbowanych. Nawilża dzięki ekstraktom z mango, zawartości masła kakaowego i mandarynkowego olejku eterycznego. W składzie między innymi masło z pestek mango indyjskiego mające właściwości łagodzące i ochronne, ekstrakt z pomelo wspomagający wzrost włosów i regenerację ich komórek. Olejek z kwiatu pelargonii pachnącej nadający włosom naturalny blask i sprawia, że są podatne na modelowanie, a także olejek ze skórki grejpfrutowej redukujący stres, a dzięki właściwościom ściągającym doskonale oczyszcza przetłuszczające się włosy i skórę głowy.

Ten różowy duet jest świetnym rozwiązaniem dla moich nieco suchych, farbowanych i czasami puszących się włosów. Uwielbiam za nawilżenie, wydajność, zapach i efekt gładkości oraz świetlistości. Na zdjęciu możesz zobaczyć trzeci produkt z serii Angel czyli Lotion unoszący włosy u nasady, korzystam z niego jednak dopiero od kilku dni więc za wcześnie na recenzję (uzupełnię ją za jakiś czas). Z recenzją moich włosowych ulubieńców czekałam do października ponieważ to najlepszy miesiąc na wypróbowanie Angel. Dlaczego? Bo marka Kevin Murphy przyłączyła się jak co roku do akcji różowej wstążki i przeznacza część dochodu ze sprzedaży różowej linii na wsparcie kobiet walczących z nowotworem piersi. Jak możesz przyłączyć się do Różowej Siły? Kupując różowe produkty Kevin Murphy! Na stronie hair2go.pl znajdziesz wszystkie produkty biorące udział w aukcji LINK - dodatkowo w październiku kosmetyki mają obniżoną cenę o 10%!

Znasz markę Kevin Murphy? Może masz swój ulubiony produkt do włosów KM?

Czytaj dalej...

10 października 2019

Ulubieńcy kosmetyczni wrzesień'19.

Tym razem ulubieńców jest nieco mniej niż zazwyczaj, ale są to same perełki! O kilku z nich mogłyście już przeczytać w oddzielnych postach lub usłyszeć na Instagramie. Pojawiła się pielęgnacja i nowe marki, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Zapraszam do oglądania, czytania i koniecznie daj znać, co trafiło na listę ulubieńców wrześniowych u Ciebie!

Czytaj dalej...

AMNMAG 09/19.

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, której brakuje w mojej szafie to byłaby nią czerwona sukienka. Mam mnóstwo szminek, cieni, lakierów do paznokci w tym kolorze, ale ani jednego ubrania. Lata temu chodziłam przy okazji większych wydarzeń w czerwonej sukience, ale przyznaję, że pewnie od ponad pięciu nie wcisnęłabym się w nią. Odważna, nieco drapieżna, pewna siebie - to dla mnie synonim little red dress. To trochę jak dla niektórych z Was opcja czerwonej pomadki - dodaje siły, sprawia, że czujesz się ze sobą bardzo dobrze. Ja pomadki zjadam na śniadanie, a o sukience marzę. W tym roku kupię. Będę nosić na codzień, nie od święta bo dojrzałam do tego, żeby nie dzielić rzeczy w takich kategoriach i nie tworzyć sobie w głowie dziwnych podziałów. Fajnie byłoby jeszcze bardziej dojrzeć i nauczyć się traktować każdy dzień jak święto. I tego właśnie życzę każdej z nas! Czerwonej sukienki także.

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

6 października 2019

Sucha skóra to pokocha! Sensum Mare, linia Algorich.

Na blogu często pojawiają się kosmetyki przeznaczone dla suchej i bardzo suchej skóry - tym razem będzie podobnie, ale jeszcze nigdy nie pojawiła się u mnie polska marka, która postawiła na taką ilość składników aktywnych, świetną jakość, przystępne ceny oraz naturę. Sensum Mare, bo właśnie o tej marce i linii Algorich chciałam dzisiaj opowiedzieć budzi we mnie bardzo pozytywne emocje i z ogromną przyjemnością poznawałam ich kosmetyki. Czyta dalej, są naprawdę wyjątkowe!

Morze

Dla powstania Sensum Mare inspiracją okazała się potęga i bogactwo świata morskiego. Dermokosmetyki, które łączą siłę działania składników aktywnych pochodzących prosto z mórz i oceanów. Marka stawia przede wszystkim na dobroczynne dla skóry składniki aktywne, w związku z tym w każdym z produktów znajdziesz ich mnóstwo.

Składniki Aktywne

Składniki aktywne to podstawa produktów Sensum Mare. W każdym produkcie marki jest ich naprawdę dużo! Są to między innymi woda lodowcowa pochodząca z bloków lodu o bardzo niskiej temperaturze z miejsc trudno dostępnych dla ludzi, a więc niezanieczyszczonych. Jest bogata w minerały, świetnie nawilża i oczyszcza. Ekstrakt z alg zawierający witaminę B oraz aminokwasy, stymuluję odnowę komórek naskórka oraz działa jak naturalny retinoid, skutecznie wygładza skórę bez efektów ubocznych. Ponadto niskocząsteczkowy kwas hialuronowy posiadający bardzo silne właściwości wiązania wody. Nawilża skórę, nadaje jej elastyczność, działa liftingująco przywracając jędrność. Obok niego wyciąg z pereł, który jest świetnym źródłem aminokwasów, działa odżywczo, a także nawilżająco, spowalnia procesy starzenia. W składzie jest również zielony kawior, unikalna alga, która dostarcza skórze cennych składników odżywczych. Dalej olej monoi, masło shea, pantenol i kilka innych składników, które odpowiadają za odżywienie skóry, łagodzenie podrażnień.


Algorich

Algorich to linia produktów przeznaczona do suchej i bardzo suchej skóry, której misją jest działanie przeciwzmarszczkowe i silnie odżywiające. Jestem ogromną fanką kremu do twarzy ponieważ określenie bogata konsystencja nareszcie stało się namacalne. Ten krem ma naprawdę bogatą konsystencję. To puchowa kołdra dla skóry, która nie zostawia tłustego filmu. W tym wypadku w chwilę po aplikacji możemy przystąpić do makijażu i nic nie spływa (oczywiście mówię tutaj o swojej suchej skórze). W linii znajdziemy krem do twarzy, serum oraz dodajmy Algoeye czyli krem pod oczy - te trzy produkty tworzą kompleksową pielęgnację dla potrzebującej nawilżenia skóry. Zacznę od kremu, w przypadku bardzo suchej skóry możesz stosować go rano i wieczorem lub tylko jako krem nocny. Ja nie robiłam takich podziałów, moja skóra wypija go niezależnie od pory dnia. Jest bardzo bogaty, mocno odżywczy, przyjemny w aplikacji, a przede wszystkim wydajny wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby dostarczyć ukojenia cerze. I pięknie, lekko słodko pachnie. Fajnie łączy się z lekkim serum, możemy spodziewać się głębokiego i długotrwałego nawilżenia, a także silnej ochrony przed utratą wody. Zarówno serum jak i krem łagodzą podrażnienia i wygładzają skórę. Krem pod oczy Algoeye jest lekki i działa prewencyjnie. Dodatkowo przy regularnym stosowaniu możesz liczyć na zmniejszenie cieni pod oczami, opuchlizny, nawilżenie i odżywienie skóry. Podobnie jak krem do twarzy jest bardzo wydajny!

Sucha skóra to pokocha!

Nie ma innej możliwości! Ilość dobrych składników, przyjemna i komfortowa konsystencja, widoczne działanie to zdecydowanie trzy najważniejsze cechy kosmetyków Sensum Mare z linii Algorich (jest jeszcze linia Algolight dla skór mieszanych, tłustych). Bardzo się cieszę, że odkryłam markę, a to za sprawą mojej przyjaciółki Magdy (kto nie zna, musi poznać! Zobacz kanał Magdy na YT tutaj), która zachwycała się nią i mówiła musisz spróbować, koniecznie! Myślę, że linia Algorich, której używam aktualnie na spółę z mamą sprawdzi się przy przesuszonej skórze, ale również w przypadku dojrzałej - tutaj efektem będzie przede wszystkim mocne odżywienie i nawilżenie, a w okolicach siedemdziesiątego roku życia jest to bardzo ważne dla skóry!

Sucha i dojrzała skóra pokochają te kosmetyki, obiecuję!

Czytaj dalej...

3 października 2019

Śpij dobrze! Czy pielęgnacja nocna ma sens? Jakich kosmetyków używać?

Na tak postawione pytanie mogłabym odpowiedzieć na kilka sposobów, ale moim zadaniem na dzisiaj będzie próba przekonania Cię, że dbanie o swoją skórę ma sens, a produkty pielęgnacyjne przeznaczone na noc są do tego najlepszą opcją.

Sen

Po pierwsze, a właściwie przede wszystkim to długi, niczym nie zakłócony sen jest dla naszej skóry najlepszym kosmetykiem. Niestety na taki luksus nie zawsze możemy sobie pozwolić więc z odsieczą nadchodzi wieczorny rytuał pielęgnacyjny, który naprawdę nie musi trwać długo! Nocą komórki najlepiej się regenerują, a cera ma czas by przygotować się do wyzwań dnia kolejnego i jakkolwiek śmiesznie brzmi ta część zdania to chodzi o walkę z zanieczyszczeniami, makijażem, klimatyzacją, zmienną pogodą.

Chronobiologia

Chronobiologia jest nauką zajmującą się badaniem rytmów biologicznych, cyklicznych zjawisk zachodzących w naszym organizmie pod wpływem czynników zewnętrznych. Może być pomocna w poznaniu procesów, które zachodzą w naszej skórze podczas snu. To, jak funkcjonują narządy w naszym organizmie (w tym skóra!) uzależnione jest od pór roku, zmieniających się warunków atmosferycznych (wyjrzyj za okno!), a przede wszystkim od dobowego cyklu dnia i nocy. Powtarzalność tych procesów jest kluczem do odnalezienia prawidłowego sposobu codziennej pielęgnacji. Musisz pamiętać, że noc jest dla skóry porą najbardziej wytężonej pracy! W ciągu dnia skóra koncentruje się na obronie przed zanieczyszczeniami, czynnikami zewnętrznymi, nocą natomiast zaczyna się życie! Po zmroku rozpoczyna się tak ważny dla nas proces regeneracji i odnowy zniszczonych komórek. Według badań, między 24 a 4 nad ranem komórki dzielą się dziesięciokrotnie szybciej niż w ciągu dnia, mikrokrążenie natomiast zwiększa się o połowę, zwiększa się produkcja kolagenu, pozbywamy się toksyn. Nocą nasza barier ochronna osłabia się, ale dzięki temu właśnie stwarza warunki do świetnego wchłaniania się składników aktywnych, które zawarte są w kremach czy sleeping mask.

Wieczorny rytuał pielęgnacyjny

Od czego zacząć? Od przyjemności. Jeśli nie potrafisz czerpać przyjemności (jeszcze!) z dbania o siebie to jest to twoje zadanie domowe. Poświęć sobie i tylko sobie kilka minut. Nie musisz szczerzyć się do lustra i udawać, że jest luksusowo. Moja wieczorna pielęgnacja często odbywa się z dziećmi, ale zdarza się, że jestem w stanie stworzyć idealną sytuację w której mam dziesięć minut dla siebie. Robiąc demakijaż i aplikując kosmetyki mam chwilę, aby pomyśleć o... czymkolwiek miłym. Przyzwyczaisz się szybko do poświęcenia sobie kilku chwil, bądź łaskawsza dla swojego ciała bo ono naprawdę zasługuje na czułość i miłość.

Kosmetyki


I tutaj zaczyna się pod górkę. Jak wybrać odpowiednie dla siebie i swojej skóry? Oto moja ściągawka: Demakijaż i wieloetapowe oczyszczanie skóry.

1. Dokładny demakijaż , dzięki któremu pozbędziesz się z powierzchni cery nadmiaru sebum i resztek makijażu, a także zanieczyszczeń, z jakimi skóra miała kontakt przez cały dzień. Nie wiesz jak zabrać się do demakijażu? Przeczytaj mojego posta:
2. Tonik. Tak, tak - wiem, że przez lata wszyscy uważali iż tonik to bezsensowny produkt i nikt nie wiedział do czego służy. Tonik jest ważnym elementem pielęgnacji, wyrównuje pH skóry, pomaga doczyścić ją z resztek makijażu oraz zanieczyszczeń, a także przygotowuje skórę do kolejnych etapów.
3. Esencja/ Serum/ Koncentrat. Ja osobiście uwielbiam sera i esencje, ale wiem, że kobity opuszczają ten punkt i przechodzą do kolejnego punktu. Po co używać tych produktów? Sera, esencje i koncentraty zawierają wysokie stężenie składników aktywnych, które pozytywnie oddziałują na skórę przez całą noc. Musisz pamiętać, aby tego typu preparaty stosować bezpośrednio na świeżo oczyszczoną i stonizowaną skórę!
4. Krem pod oczy. Tego punktu nie powinnam opuszczać nigdy, mam suchą i generalnie biedną skórę pod oczami. Dlaczego nie powinnaś używać tego samego kremu pod oczy i na twarz? Skóra pod oczami jest znacznie delikatniejsza i cieńsza, wymaga lżejszych produktów oraz przebadanych oftalmologicznie i okulistycznie.
5. Krem do twarzy. Kolejność jest ważna, najpierw krem pod oczy, następnie do twarzy. Nie chcemy, aby krem do twarzy migrował w okolice oka i wywołał na przykład uczulenie, pieczenie, łzawienie. Główne zadaniem kremów, które są przeznaczone do pielęgnacji skóry w nocy jest pomoc w regeneracji, ujędrnieniu,a także odżywieniu cery. Naturalne procesy naprawcze skóry warto wspomagać specyfikami bogatymi między innymi w antyoksydanty, kolagen, retinol, kwas hialuronowy, witaminy, a także olejki roślinne.

Moja pielęgnacja nocna

Jest tak naprawdę uzależniona od ilości czasu, który posiadam na wykonanie demakijażu i aplikację produktów. Mam kilkanaście specyfików, których używam zamiennie w zależności od potrzeb skóry i mojego nastroju. Lubię treściwe kremy, również pod oczy, serum, pachnące olejki, ale korzystam także z dobrodziejstw nocnych masek czy kosmetyków specjalnych.

Uwielbiam kosmetyki, nigdy nie nazwę się w tej kwestii minimalistką, a właściwie pytanie o minimalizm kosmetyczny wywołuje u mnie salwy śmiechu. Na zdjęciu celowo nie umieściłam zbyt wielu kremów bo one dość często się zmieniają, ale oczywiście należą do stałego repertuaru. Godne polecenia są wszystkie kosmetyki ze zdjęcia. Najnowszy koncentrat Estée Lauder, Advanced Night Repair Intense Reset Concentrate, który genialnie wygładza i odżywia skórę. Każdego ranka zachwycałam się jej miękkością i fajnym nawilżeniem. La Mer, The Concentrate jest lekki i ma właściwości kojące, wzmacniające, a także przywracające równowagę skórze podrażnionej na skutek działania czynników zewnętrznych i codziennego stresu. Niebieski wysokie opakowanie to nawilżające serum niedostępnej (jeszcze!) w Polsce marki Drunk Elephant, w połączeniu z kremem Lala Retro Whipped Cream stanowi fajną opcję pielęgnacyjną na dzień i na noc. Bardzo bogaty produkt czyli Rose Damascena Night Balm, Decléor i różany nocny balsam - pięknie pachnie, cudownie odżywia oraz nawilża i chyba nigdy się nie kończy bo wystarczy go naprawdę odrobina!

Co więcej? Retinol Night Moisturizer With Alpine Flower to krem marki Origins, który przyspiesza proces wymiany komórek skórnych i uruchamia mechanizmy przeciwdziałające starzeniu się skóry. Ważna informacja, tego kremu nie powinno się stosować przy cerze wrażliwej oraz w przypadku podrażnionej, popękanej lub leczonej farmakologicznie skóry. Good In Bed, Glamglow to wygładzający krem ze skutecznymi, a zarazem delikatnymi kwasami złuszczającymi skórę i wypełniającym skórę kwasem hialuronowym. Formuła zawiera dodatnio naładowane jony, podczas gdy nasza skóra naturalnie wykazuje naładowanie ujemne. W naturze przeciwne bieguny przyciągają się, więc nasza nowa formuła otula twoją skórę ciasno przez całą noc, zapewniając maksymalną skuteczność kwasów zmiękczających. I oczywiście pięknie pachnie! Na deser zostawiłam dwa mercedesy kosmetyczne. Abeille Royale marki Guerlain to nocny krem, który łączy technologię BlackBee Repair z silną dawką witaminy E, by zwiększyć elastyczność skóry. Dzięki dodatkowi miodu z Ouessant, który zwalcza enzymy powodujące degradację elastyny, formuła ta zapewnia optymalną nocną naprawę i odnowę skóry, sprawiając, że wydaje się bardziej jędrna i wypoczęta. Natomiast Black Rose Precious Face Oil, Sisley to jeden z moich ukochanych olejków do pielęgnacji. Głównym składnikiem olejku jest wyciągi z czarnej róży i przeznaczony jest dla skóry suchej lub dojrzałej. Wysokie stężenie aktywnych składników sprawia, że ten gładki jak jedwab preparat odżywia skórę i zapobiega jej starzeniu. Poświęciłam mu cały post, zachęcam do przeczytania: Sisley, Black Rose Precious Face Oil (post z 2014 roku, jak długo nasz związek już trwa!)

Jestem bardzo ciekawa jakich produktów do pielęgnacji nocnej używasz i jak wygląda Twój rytuał? A może jesteś dopiero w trakcie jego wdrażania? Daj znać!

Na zdjęciach Audrey Hepburn.

Czytaj dalej...

1 października 2019

5 świetnych kosmetyków i marek cruelty - free!

Dzisiaj przygotowałam dla Was pierwszą część marek, które w swoim DNA posiadają zasadę cruelty - free. Wiem, że takie produkty Was interesują, a każdy z nich przetestowałam na swojej skórze. W zestawieniu znajdziesz pięć propozycji, które są naprawdę warte bliższego poznania!

1. Sensum Mare, Algorich krem do twarzy

Markę Sensum Mare poznałam dzięki mojej przyjaciółce. Zawsze, gdy ona rozpływa się nad jakimś kosmetykiem wiem, że jest tego wart. Tak było i tym razem. Krem, który widzisz na zdjęciu jest częścią linii Algorich, linii przeciwzmarszczkowej przeznaczonej dla suchej i bardzo suchej skóry. Jeśli śledzisz moje pielęgnacyjne wpisy na pewno wiesz, że jedyną właściwą konsystencją jesienno - zimowych kremów do twarzy jest dla mnie kołdra. Bogaty, bardzo bogaty, gęsty, maślany, otulający. W słoiczku znajdziesz dawkę 27 składników aktywnych, które skutecznie redukują zmarszczki i oznaki starzenia. Co więcej? Unikalne połączenie wody z lodowca i ekstraktu z sześciu alg morskich silnie odżywia skórę twarzy, która staje się gładka i jędrna. Zawarty w kremie niskocząsteczkowy kwas hialuronowy posiada silne właściwości wiązania wody. Nawilża skórę, nadaje jej elastyczność, działa liftingująco przywracając jędrność. W składzie znajdziesz także wyciąg z pereł, zielony kawior, ekstrakt z nowozelandzkiej paproci, a także olej monoi, zwany cudem wysp Polinezji, chroniący skórę przed utratą wilgotności, wygładzając ją i poprawiając elastyczność. To ni wszystko, w kremie są jeszcze: wyciąg z kwiatu gardenii tahitańskiej, masło shea, kojący pantenol, Arginina (naturalny aminokwas, który silnie nawilża). Krem i cała seria Algorich będzie idealną opcją dla tych z Was, które lubią bogate konsystencje i stawiają na składniki aktywne. Cena: 119 zł/ 50 ml.

2. Alba1913, Galeniczny krem do rąk

Nie znoszę kremów do rąk, które zostawiają tłusty film. W 90% przypadków odmawiam kremu do rąk podczas manicure, a sięgam po niego zimą i jesienią, gdy moja skóra zaczyna się robić czerwona. W tym roku będzie inaczej ponieważ znalazłam produkt idealny. Polska marka Alba1913 stworzyła chyba specjalnie dla mnie ;) Galeniczny krem do rąk - doskonale nawilżający skórę dłoni i wspomagający jej regenerację. Dobrze się wchłania, zapewniając efekt długotrwałego nawilżenia bez uczucia tego piekielnego filmu na dłoniach. Specjalnie dobrana receptura galeniczna łączy dobroczynne działanie naturalnych składników. Na liście INCI: naturalny olejek eteryczny słodkiej pomarańczy ma właściwości antybakteryjne, ekstrakt nagietka lekarskiego – łagodzące podrażnienia. Dalej, polisacharyd ze sfermentowanych cytrusów działa antysmogowo, a także masło shea i naturalne oleje z migdałów, kokosa i słonecznika zawarte w kremie wspomagają odbudowę skóry i paznokci. Cena: 45 zł/ 40 g.

3. Marilou Bio Bio, Peeling do twarzy

Francuską markę poznałam stosunkowo niedawno i bardzo ją polubiłam! Miałam krótką możliwość, aby poznać Charlotte, córkę twórców marki. Opowiadała, że marka jest całkowicie bio i to jest podstawa ich działalności, nie istnieje droga na skróty. Cały czas używam bardzo łagodnego peelingu do twarzy o kremowej konsystencji i z drobnymi ziarenkami o działaniu złuszczającym. Produkt w łagodny sposób pozbyć się martwego naskórka, ułatwiając jej odnawianie się i co ważne, nie drażniąc jej. W składzie znajdziesz między innymi wodę kwiatową z werbeny, olej sezamowy, masło Shea Bio - wszystkie składniki bio. A dlaczego Marilou? To imię żony twórcy marki. Cena: 19,99 zł/ 75 ml.

4. Hello Body, Coco Pure scrub do twarzy

Nazywam się Agata i jestem uzależniona od peelingów. Ale tylko od dobrych. Takim niewątpliwie jest kawowy specyfik Hello Body! Już po pierwszym użyciu sprawia, że skóra staje się wygładzona i pozbawiona małych niedoskonałości oraz doskonale oczyszczona. Ziarna kawy głęboko oczyszczają skórę, usuwając jej martwe komórki i pozostałości po makijażu, podczas gdy ekstrakt z torfu pozbywa się z jej powierzchni zanieczyszczeń nagromadzonych w ciągu dnia. Coco Pure nie wysusza skóry, dzięki zawartości olei ze słodkich migdałów i awokado nawilża i pozostawia uczucie głębokiego odżywienia. Formuła scrubu jest w 99% pochodzenia naturalnego, nie zawiera PEGów, silikonów, parabenów, mikroplastików, jest produktem wegańskim. Bardzo wydajny, o konsystencji gęstej pasty i pięknym, kawowym zapachu. Cena: 119 zł/ 100 ml.

5. Mydlarnia 4 Szpaki, Peeling Słona Lawenda

Ups, znowu peeling, ale nie jestem w stanie nic na to poradzić. Peeling polskiej marki o charakterystycznej niebieskiej barwie zawiera dwa rodzaje soli: morską i himalajską. Ich zadaniem jest mechaniczne usunięcie z Twojego ciała martwego naskórka. Poza tym, sól zadziała na skórę dotleniająco, antyseptycznie i przeciwzapalnie, a także zrównoważy jej pH. Jej działanie doskonale uzupełniają: olej kokosowy, masło shea, olej ze słodkich migdałów i wosk candelilla - tworzą lekki i odżywczy, ochronny film, za który skóra z pewnością podziękuje. Wydajny, o pięknym zapachu i porządnym działaniu. Dla mnie jeden z najfajniejszych na rynku, moje ciałko bardzo go lubi! Cztery Szpaki to rodzinna firma z Białegostoku, która na szczęście (dla nas, użytkowniczek!) rozrasta się w cudownym tempie! Cena: 37 zł/ 200 gr.

Która z marek zainteresowała Cię najbardziej? A może wszystkie?

Czytaj dalej...