AMNMAG 11/17.

Lubię wracać do postów z poprzednich AMNmagów. Na przykład do tych, które napisałam rok temu w listopadzie, dwa lata temu. Okazuje się, że chcąc lub nie - prowadzę pamiętnik. Zawsze zazdrościłam mojej starszej siostrze, że tak konsekwentnie pisała (i nadal to robi) pamiętniki. Prawie codziennie, w pięknych zeszytach do których wklejała jakieś karteczki, bilety, serwetki, papierki. Ja wytrzymywałam miesiąc, dwa i zapominałam albo uznawałam, że nie mam o czym pisać. Ile razy zaczynałam? Kilkadziesiąt? Po tych kilkunastu latach, moja siostra nadal ma swoje pamiętniki. Czasami w święta czytałyśmy je przy winie zaśmiewając się do łez. Pierwszym wpisem w jej pamiętniku była informacja o śmierci naszego chomika Pipi i wklejenie w woreczku odrobiny karmy dla chomików. Później pisała, że nie sprzątam i że musiała na mnie krzyczeć, a ja z tego sobie zupełnie NIC nie robiłam i że ona to nie wie jak można być taką Agatą. Było jeszcze o miłościach, rodzicach, przygodach. Z roku na rok coraz poważniej. Coraz więcej przemyśleń i problemów. Bardzo żałuję, że nie byłam na tyle wytrwała, aby pisać, notować, prowadzić dziennik. Dzięki temu miałabym teraz cudowną pamiątkę i całe moje dzieciństwo w jednym miejscu. Wiesz co Anka (moja siostra) kupiła Jagodzie na siódme urodziny? Pamiętnik.

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz