19 stycznia 2018

Hermes Twilly d'Hermes.

Twilly d'Hermes to zapach, który jest inspirowany wąskimi chustami wykonanymi z jedwabiu, a kompozycja zdecydowanie skierowana do młodszych Klientek. Nie spodziewaj się jednak zapachu, który będzie podobny do którejś z niedawnych premier konkurencji - nie ma tu ani słodyczy, ani kwiatów, pudru, piżma. Jest za to imbir. I to imbir właśnie przede wszystkim mnie w sobie rozkochał.


W kompozycji odnajdziesz drewno sandałowe - to dzięki niemu możesz mieć wrażenie, że zapach jest ciepły, nieco orientalny, układający się blisko skóry. Na dalszej pozycji jest tuberoza, dość kremowa i lekko słodka, ale nie na tyle by wwiercać się w każdy milimetr Twojego ciała i powodować mdłości. Na końcu mój ukochany imbir! Otwiera całą kompozycję swoją pikantnością, a jednocześnie świeżością. Jest cudownie charakterny, chłodno - ciepły i przede wszystkim prawdziwy!


Jest mi odrobinę smutno, że na mojej skórze ten imbir jest wyczuwalny jedynie na początku, później gdzieś umyka, ale może powinnam traktować to jako zaletę - w końcu nie wiem tak naprawdę ile imbiru jestem w stanie znieść. Wiem jednak, że na innych skórach, u innych osób jest wyczuwalny przez kilka godzin po aplikacji. Jest jeszcze tuberoza, której na szczęście nie ma dużo. Na szczęście dla mojego nosa, który nie do końca za nią przepada, ale toleruje. Twilly d'Hermes są zupełnie daleko od typowego i możliwego do przewidzenia zapachu. Są odważne, zaskakujące i tak jak wspominałam są charakterne. Mają pazur i z tego też powodu nie wróżę im tytułu zapachu bestsellerowego. Nie mieszczą się i wymykają się z obecnie panującej mody, ale to działa totalnie na ich korzyść.


Jestem natomiast pewna, że Twilly są w stanie poprawić nastrój i wywołać uśmiech na twarzy, również dzięki opakowaniu.

Miałaś okazję poznać Twilly?
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...