23 lutego 2018

Recenzja: Gucci Guilty Absolute Pour Femme.

Prosto, minimalistycznie i w malinowych odcieniach. Najnowsza kompozycja Gucci Guilty Absolute Pour Femme została skategoryzowana jako szyprowo - owocowa, a w jej wnętrzu możemy odnaleźć jeżynę, bergamotkę, różowy pieprz, różę bułgarską, cyprys, nuty drzewne, bursztyn oraz indyjską paczulę.

Czytaj dalej...

21 lutego 2018

Podkład Bobbi Brown Skin Long-Wear Weightless Foundation SPF 15.

Uwielbiam podkłady. Mogłabym testować je i wypróbowywać bez końca. Mam na swojej liście absolutne hity, ale wciąż pojawiają się nowe ideały. Jednym z najczęściej pojawiających się pytań wśród dziewczyn, które spotykam jest właśnie to o podkład "Jaki poleciłabyś mi podkład?".

Czytaj dalej...

20 lutego 2018

Urban Decay paleta cieni do powiek Kaleidoscope Dream.

Urban Decay lubi zaskakiwać swoimi produktami. Paleta o której dzisiaj chciałam napisać na początku w ogóle mnie nie zachwyciła. Pomyślałam, że kolory są zbyt chaotycznie dobrane, a całość bardzo kolorowa, za bardzo. Zwątpienie ulotniło się z chwilą dotknięcia każdego z cieni, nadeszła faza zachwytu, która trwa cały czas. Pigmentacja tych cieni jest kosmiczna!

Czytaj dalej...

19 lutego 2018

Beauty Monday: Fine (wine)!

Kolor wina to mój kolor, a złoto to może być moje drugie imię. Naklejam je na swoją twarz bo bardzo lubię, ale jeśli dla Ciebie to za dużo - przymknij na to oko i skup swoją uwagę na winnej kredce do powiek.

Główną rolę w moim dzisiejszym Beauty Monday gra kredka do powiek w cudownym kolorze Fine (wine) od Marc Jacobs Beauty. Bardzo lubię wszystkie odcienie tych kredek, uważam, że są naprawdę mega trwałe i świetnej jakości! Bez doklejonych płatków złota, solo - wygląda równie świetnie. Co więcej? Rozświetliłam skórę, użyłam bazy i rozświetlacza, a na powieki... rozświetlacza.

Czytaj dalej...

18 lutego 2018

Recenzja: Thierry Mugler Aura.

Przed napisaniem mojej recenzji Aury przeszukałam pół internetu w poszukiwaniu opinii innych osób. Okazuje się, że według większości najnowszy zapach Thierrego Muglera jest dziwny. W sieci pojawiły się informacje, "że to nie Mugler", "że są nijakie", "że chemia", "że plastik, syntetyk". Najbardziej rozśmieszyły mnie teksty, że to nie Mugler - tak jakbyśmy wszyscy byli z Thierrym przyjaciółmi i wiedzieli, jaki jest i czego się po nim spodziewać. Tak jakby każdy kolejny jego zapach powinien być podobny do poprzedniego.

Czytaj dalej...

16 lutego 2018

Kolekcja Makijażu Chanel Neapolis SS 2018.

Dla Lucii Pica, która tworzy kolekcje makijażu Chanel, piękno naturalnej przyrody oraz architektura stanowią źródło niekończących się inspiracji. Odcienie, światło, a przede wszystkim historia stały się punktem wyjścia dla nowej kolekcji makijażu. Neapolis New City została stworzona z myślą o sezonie wiosna/lato 2018 i idealnie współgra z klimatem rodzinnego miasta Lucii - Neapolu.

Czytaj dalej...

14 lutego 2018

Co robić w Walentynki?

Kiedy byłam młodsza wyczekiwałam Walentynek i fajerwerków z nimi związanych. W którymś momencie przestałam i doszłam do wniosku, że nie ma co czekać na jakiegoś kwiatka, czekoladkę czy gatki. Sama mogę sobie sprawić przyjemność taką jaką chcę i obchodzić Walentynki ponieważ kocham samą siebie. Obdarowuję się przyjemnościami również w inne dni i są to zazwyczaj drobnostki. A udany przepis na rozpieszczanie siebie w moim wykonaniu znajdziesz poniżej!

Czytaj dalej...

13 lutego 2018

Must Have Luty 2018.

Ostatni zimowy post must have, następny będzie już wiosenny! To zdecydowanie powód do radości, prawda? Przybywam z nową dawką inspiracji i must have, podkreślam - mam nadzieję, że następne będą już naprawdę wiosenne! Zapraszam na posta o po prostu ładnych rzeczach i przedmiotach.

1. Shiseido, peeling.

Tak, tak wiem - nie można w tekście używać za dużo razy tego samego słowa, ale muszę! Idzie wiosna! Peeling do ciała japońskiej marki o orzeźwiającym i świeżym zapachu dzięki swej niezwykłej luksusowej teksturze czyni skórę promienną i aksamitnie gładką. Specjalnie stworzone miniperełki usuwają łagodnie nadmiar komórek skórnych, polepszają wygląd skóry i utrzymują ją nawilżoną.

Czytaj dalej...

12 lutego 2018

Beauty Monday: Limonka i granat.

W takim kolorze jeszcze mnie nie widziałaś. Nie widziałam w nim nawet ja samej siebie! A skoro sięgnęłam po zieleń i żółty to oznacza tylko jedno: jestem w trybie wiosna. No więc ja już chcę siedzieć na balkonie, sadzić kwiatki, wdychać cały park i chodzić na boso.

Główną rolę w moim dzisiejszym Beauty Monday gra paleta Urban Decay powstała we współpracy z Kristen Leanne - fanatyczką makijażu i wielką zwolenniczką auto-ekspresji. Kaleidoscope Dream Eyeshadow Palette to limitowana edycja 11 intensywnych cieni do powiek. Nazwa każdego z nich związana z czymś bliskim sercu Kristen. Każdy odcień oferuje głęboki kolor, najwyższą trwałość i niesamowicie aksamitne wykończenie.

Czytaj dalej...

11 lutego 2018

Ulubieńcy Kosmetyczni Styczeń 2018.

W tym miesiącu ulubieńców jest stosunkowo niewiele z dość prostej przyczyny - miałam trochę problemów ze skórą i starałam się, aby jej nie obciążać. Pielęgnacji więc nie ma wiele, a ta która jest była przede wszystkim stosowana przeze mnie podczas sesji zdjęciowych (jak baza, rozświetlacz) i sprawdziła się świetnie. W zestawieniu jest jedna perełka, której używałam właściwie codziennie - jeśli nie na sobie to na innych. Moim zdecydowanym ulubieńcem miesiąca jest paleta Toma Forda z kolekcji Winter Soleil. Obok niej możesz zobaczyć kolejną paletę, tym razem Urban Decay, która chociaż jest mniej uniwersalna - jest totalnie cudowna! Zapraszam na ulubieńców!

1. Farsali, Unicorn Essence.

Unicorn Essence to serum upiększające do twarzy i doskonała baza pod makijaż w jednym. Powstało na bazie wody i pomaga chronić skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, przygotowuje skórę i zapewnia długotrwałe trzymanie się makijażu. Możesz stosować je na kilka sposobów jako Serum na co dzień, Baza pod makijaż czy rozświetlacz. Baza jest lekka, wodnista i cudownie pachnie, no i jest różowa!

Czytaj dalej...

9 lutego 2018

#Lipstories Sephora Collection. 30 nowych pomadek do ust.

#LIPSTORIES Sephora Collection to nowa linia pomadek do ust. Każdy kolor szminki opowiada inną historię! Jest ich naprawdę dużo, a każda z nich inna, a do tego w wyjątkowym opakowaniu (mi kojarzy się z dzieciństwem). #Lipstories to także możliwość trzech wykończeń, do wyboru mamy satynę, mat oraz metal. I trzydzieści nowych kolorów! Od smakowitych nude, poprzez czerwienie, róże i korale, a kończąc na niestandardowych odcieniach jak granat, liliowy fiolet czy czerń.

Czytaj dalej...

7 lutego 2018

Jakie paznokcie będą modne w 2018?

Kilka dni temu dodałam posta o makijażowych trendach w 2018 roku, dzisiaj nadeszła pora na paznokcie! Ponieważ uwielbiam manicure i paznokcie - czekałam na nie od dawna. Trendy trendami, ale oczywiście najważniejsze jest to w jakich kolorach Ty czujesz się dobrze i w jakim stylu. Mój paznokciowy styl możesz podglądać na Instagramie , a poniżej podsuwam najlepsze inspiracje 2018 roku!

Wzory.

Kocham wzory! Nareszcie modne będą te minimalistyczne, stworzone jakby od niechcenia, bardziej artystyczne. Problem z nimi jest taki, że muszą pasować do osobowości, a może to jest zaletą właśnie?

Czytaj dalej...

5 lutego 2018

Beauty Monday: Lips, lips, lips!

Jednym z trendów na wiosnę i lato są czerwona pomadki. W moich osobistych trendach są także te w odcieniach nude, różowe, malinowe, a przede wszystkim mam zamiar trochę pożegnać się z matami. Może już przejadły się nam wszystkim? Nie? Dzisiejszy makijaż to totalnie piękne rozświetlenie, świetliste spojrzenie i ...usta do wyboru!

Na policzkach oraz na powiekach mam ostatnio ukochaną paletę z którą się nie rozstaję i naprawdę używam codziennie. Tom Ford po raz kolejny rozkochał mnie w sobie. O palecie opowiem w oddzielnym poście już w tym tygodniu!

Czytaj dalej...

AMNMAG 01/18.

Nowy Rok, Nowa Ja.
Ile pozostało z Twoich noworocznych postanowień? Z moich w zasadzie nic bo i nic sobie nie postanowiłam. To znaczy postanowiłam, ale bardziej w kwestii spędzania czasu, rodziny, przyjaciół. Nie miałam żadnych postanowień materialnych.
Nie mam wymarzonej torebki, nie będę odkładać na fotel, nie planuję powiększyć biustu. Zatęskniłam za szkołą. Chciałabym się nauczyć czegoś nowego. Czegoś, co mogłoby spowodować, że wzbudzę czyjś uśmiech, lepsze samopoczucie. Oczywiście robię to za pomocą makijażu, ale chcę więcej. Odnoszę wrażenie, że im bardziej ludzie, których obserwuję na codzień idą w stronę "nieszkodliwych" kłamstewek, "przecież nikomu nieszkodzącemu" koloryzowania codzienności tym bardziej ja kieruję się w zupełnie inną. To właśnie jedno z tych postanowień. Nie uczestniczyć w czymś, co mi nie odpowiada. Robić to, co lubisz i robić to nadal z pasją. I nie narzekać. W ogóle!

- Agata Herbut


Czytaj dalej...

1 lutego 2018

Makijaż Sensai. Flawless Satin, Glowing Base, Luminous Sheer.

Marka Kanebo powstała w maju w 1887 roku jako fabryka włókiennicza w Kanegafuchi, dzielnicy Tokio. Praca z jedwabiem w pełni rozpoczęła się dwie dekady później, kiedy w 1908r. wprowadzono do produkcji specjalną nić jedwabną. Tkaniny jedwabne rozpoczęto produkować na dużą skalę w 1913 roku. Legendarny prezydent Kanebo, Sanji Muto, był tym człowiekiem, który umożliwił stworzenie „imperium jedwabiu”. Kiedy możliwości techniczne i produkcyjne stały się bardziej wyrafinowane rozpoczęto eksport jedwabiu na rynki zagraniczne.

Produkcja jedwabiu była ciągle kluczową gałęzią przemysłu w Japonii w latach trzydziestych, ale przypadkowe odkrycie legendarnego Sanji Muto, przyniosło przełom w działalności Kanebo:

Pewnego dnia Sanji Muto wizytując fabrykę zauważył, że kobiety tu pracujące mają piękne dłonie. Patrząc na piękno jedwabiu i piękno dłoni zrozumiał, iż musi być coś niezwykłego w jedwabiu, co uszlachetnia i wygładza skórę. Zrozumiał, jakie niezwykłe możliwości drzemią w jedwabiu.

W niewielkim odstępie czasu, po tym wydarzeniu Kanebo rozpoczęło intensywne badania. W 1936 roku, kilka lat po odkryciu przez prezydenta pielęgnacyjnych właściwości jedwabiu, marka lansuje legendarny produkt, w którym po raz pierwszy na świecie zastosowano jedwab - luksusowe mydło „Savon de Soie”.

To zastosowanie jedwabiu wywołało sensację nie tylko w Japonii, ale także na świecie. Dało to początek niezwykłej zmianie w Kanebo – narodził się dział kosmetyczny, a w 1937 roku powstaje Kanebo Cosmetics.

Obecnie SENSAI Kanebo International kontynuuje dobre tradycje i ma utrwaloną pozycję „eksperta w pielęgnacji”, dzięki niezwykłej umiejętności łączenia azjatyckich aktywnych Darów Natury z ultra nowoczesnymi technologiami. Dzisiaj chciałam pokazać Ci przede wszystkim produkty do makijażu, ale tak naprawdę są one również pielęgnacją ponieważ marka łączy te dwa aspekty.

Zacznę od podstawy czyli Glowing Base, produktu pod makijaż, który zawiera perłowe pigmenty rozpraszającymi światło, korygujące i wyrównujące tonację cery. Lekka, płynna konsystencja szybko wchłania się, nie klei i nie zapycha - właściwie już w chwilę po aplikacji możesz nakładać podkład. Baza pięknie rozświetla skórę, jakby od zewnątrz - dzięki czemu zapewnia naturalny i zdrowy blask.

Genialnie wygląda również solo, czasami tak właśnie ją stosowałam. W połączeniu z podkładem pozwala na uzyskanie naprawdę interesującego efektu. Musisz jednak pamiętać, że efekt ten będzie nienachalny, co jest ogromną zaletą!

Baza nawilża, przedłuża trwałość makijażu i jest przeznaczona do każdego rodzaju cery.

Pierwszym z podkładów Sensai o którym opowiem jest Flawless Satin. Płynny produkt przeznaczony do każdego rodzaju skóry, a w związku z tym, że ma działanie matujące również do tłustej i mieszanej.

Ma satynowe wykończenie i jest dość kryjący mimo swojej cudownej lekkości. Zapewnia naturalny wygląd oraz zawiera specjalny puder rozpraszający światło (silky frost). Świetnie zachowuje się na skórze, pięknie aplikuje oraz nie ciemnieje. Jest bardzo wydajny i myślę, że z powodzeniem może być stosowany z bazą, nawet w przypadku problemowej skóry. Dostępny jest w ośmiu odcieniach, ja posiadam 202 (Ochre Beige, zimą lekko go rozjaśniam pudrem wykończeniowym), który naprawdę dobrze stapia się ze skórą. Wspomniałam, że podkład jest kryjący, ale nie jest to maska, która wygląda sztucznie i nienaturalnie. Mam go na sobie na zdjęciach poniżej - nie użyłam ani pudru ani korektora. Obok Flawless Satin w sprzedaży pojawił się również Luminous Sheer, który również stał się moim ulubieńcem. Płynny, rozświetlający i nawilżający produkt w poręcznym opakowaniu ma za zadanie wyrównać koloryt i sprawić, że skóra będzie wyglądała na naturalnie zadbaną. Poziom jego krycia jest niższy niż Flawless Satin, a wykończenie mniej satynowe. Świetnie wygląda na mniej problemowych skórach, ale będzie też dobrym rozwiązaniem dla kobiet, które preferują make up no make up.

Na swatchach poniżej możesz zobaczyć od lewej: bazę Glowing Base, podkład Flawless Satin w odcieniu 202 oraz podkład Luminous Sheer w kolorze 102.

Jest jeszcze jeden produkt, o którym muszę wspomnieć! Szampański rozświetlacz Supreme Illuminator w eleganckiej puderniczce. Zupełnie nienachalny, pozwalający rozświetlić konkretne partie skóry. Ma jedwabistą, kremową, lekko pudrową konsystencję, która łatwo rozprowadza się na skórze i pięknie odbija światło. Rozświetlacz i efekt końcowy użytkowania doskonale wypełnia azjatycką ideę pielęgnacji i makijażu czyli naturalne piękno i rozświetlenie.

Na zdjęciach poniżej możesz zobaczyć moją skórę ubraną w podkład Flawless Satin, odcień 202, który doskonały okaże się późną wiosną oraz latem, w zimie rozjaśniałam go delikatnie pudrem. Zwróć uwagę, że koloryt został wyrównany, ale moje piegi nadal są widoczne - całość wygląda bardzo naturalnie. Oprócz podkładu na mojej skórze nie ma nic innego.

Doskonała jakość, połączenie pielęgnacji i makijażu, historia oraz minimalistyczny design - cechy, które charakteryzują linię makijażową Sensai są naprawdę ciekawym i interesującym odkryciem. Teraz nadszedł czas na pielęgnację, może miałaś okazję ją poznać? Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania i opinii! Znasz Sensai?

Czytaj dalej...

31 stycznia 2018

Trendy makijażowe 2018.

Podążasz za trendami? Jeśli tak to świetnie się składa ponieważ przygotowałam przegląd najważniejszych makijażowych trendów 2018! Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „nie”, to także super bo być może czymś się zainspirujesz? Tegoroczne trendy są dla mnie bardzo ważne i bardzo atrakcyjne. Zawierają w sobie właściwie wszystko to, co lubię i z czym może kojarzyć się mój ukochany makijaż. To co, zaczynamy?

1. Wyraziste rzęsy
Pamiętasz Twiggy? O właśnie takie rzęsy chodzi! Najlepiej nałożyć kilka warstw na siebie, a jeśli się posklejają to nic nie szkodzi - będziesz w trendzie. Pomaluj zarówno dolne jak i górne, możesz doczepić kępki. Jest jeszcze wersja dla odważnych i kochających brokat - wyraziste rzęsy plus glitter, który aplikujemy przy pomocy kleju do rzęs. Taki makijaż możesz znaleźć na przykład u Diora, w duecie z pięknie rozświetloną skórą.

2. Czarny eyeliner 
Nigdy nie wyjdzie z mody! Grube, solidne kreski, które nie mają nic wspólnego z idealnymi, wyciągniętymi jaskółkami. Możesz naprawdę mocno poszaleć - kreski mogą być naprawdę grube i łączyć się z dolną powieką, mogą być zaokrąglone (Tom Ford) lub geometryczne (Marc Jacobs).

3. Rozświetlona twarz
Dla mnie to nie jest trend, dla mnie to życie. Kocham! Rozświetlaczy i produktów rozświetlających nigdy dość! Skóra w 2018 ma być naturalna, rozświetlona, rezygnujemy z ciężkich podkładów i nie przejmujemy się drobnymi niedoskonałościami. Rozświetlona skóra, a także powieki, policzki, łuk Kupidyna - im więcej tym lepiej! W trendach pojawia się również wykończenie bardziej unicorn - holo, szczególnie na kościach policzkowych. Stella McCartney, Giambattista Valli , Altuzarra, Prada, Etro, Saint Laurent, Balmain, Izabel Marant -  u tych projektantów zobaczysz dużo naturalności. Postawili na i świetlistą, zadbaną skórę plus ewentualnie drobne podkreślenie ust w ich naturalnym kolorze.

4. Szminki w sztyfcie 
Powracają! 2017 rok był rokiem błyszczyków, w tym roku będą królować tradycjyne pomadki. Na wybiegach pojawiają się usta podkreślone np. różem, błyszczykiem. Jeśli pomalowane mocniej to na przykład więcej koloru pojawia się w centralnym punkcie warg, a aplikacja odbywa się za pomocą opuszka palca. Czerwień pojawia się u Dolce & Gabbana, Max Mara, Chanel, róż u  Philosophy di Lorenzo Serafini.

5.  Glitter 
Tak, tak, tak! Wszystko ma błyszczeć! Możesz nakładać na powieki - zarówno na całą powiekę jak i delikatnie go rozpraszać. Brokat pojawia się w kącikach, na policzkach oraz na ustach. Metaliczny brokat, kirikiri ( aplikacja ) lub cyrkonie np.  w minimalistycznym wydaniu tak jak na pokazie Givenchy. Natomiast na pokazie Jeremiego Scotta królowały kamienie pod dolną powieką  w połączeniu z pomarańczowymi paznokciami otoczonymi w brokacie.

6. Chanel
Jako odrębna kategoria ponieważ w tym sezonie, będąc trochę w opozycji - namawiają nas na zdecydowanie ciemne oko oraz soczyste usta w kolorze soczystej czerwieni. Oprócz powiek i ust dość mocno zaznaczone są także policzki i brwi. Całość jest bardzo intensywna, odważna i ma w sobie pazura.

Z czym się żegnamy w tym sezonie? Przede wszystkim z mocnym konturowaniem - makijażyści coraz mniej to lubią. W trendach pojawia się zatem tylko róż do policzków oraz rozświetlacz. Z tym pierwszym możesz szaleć tak jak np. Pat McGrath na pokazie Valentino - zaaplikowała róż zarówno na policzki, skronie jak i powieki.

Który z trendów mógłby stać się Twoim ulubionym w 2018 roku?

Czytaj dalej...

29 stycznia 2018

Beauty Monday: Roże różowe!

Jednym z trendów na wiosnę i lato 2018 jest róż. Pojawia się w zasadzie wszędzie - na ustach, powiekach, policzkach, paznokciach. U mnie także się pojawia i będzie przez długi, długi czas. Ostatnio znowu wróciłam do mocniejszych, różanych policzków (tutaj z dodatkowym rozświetleniem).

Róż pojawia się również na moich powiekach, aby nie było zbyt mdło - dodałam odrobinę brązu w postaci mocno roztartej kreski. Lekko wytuszowałam rzęsy, ujarzmiłam brwi. To, co mam na ustach to koloryzujący olejek - opowiem o nim jeszcze w tym tygodniu bo jest naprawdę wart uwagi! Ah policzki... zrobiłam sobie całkiem soczyste jabłuszka!

Mam na sobie:
Twarz: Givenchy Photo'Perfexion 04 Perfect Vanilla (jest genialny!), Tom Ford Beauty Soleil Eye and Cheek Palette Violet Argente,
Usta: Tom Ford Beauty Lip Slick, Red Nectar.
Oczy: Tom Ford Beauty Soleil Eye and Cheek Palette Violet Argente, Bobbi Brown Perfectly Defined Long-Wear Brow Pencil, Saddle, Collistar tusz do rzęs Volume Unico, Sisley Phyto-Khol Star Waterproof, Sparkling Brown.

Lubisz róże? Używasz ich w makijażu?

A już jutro na blogu pojawią się makijażowe trendy na 2018! Koniecznie zajrzyj!

Czytaj dalej...

26 stycznia 2018

Decléor Aromaesencja Néroli.

O olejkach mogłabym długo i właściwie bez końca. Dość późno odkryłam ich zbawienne działanie na skórę, przez lata byłam pewna, że będą zapychać, nie wchłaniać, a skóra będzie wciąż pokryta tłustą warstwą. Nie doceniłam w pierwszej chwili przemysłu kosmetycznego, ale zrehabilitowałam się! Dzisiaj chciałam opowiedzieć Ci o olejkowym serum marki Decléor - Aromaesencji Neroli.

Aromaesencja to połączenie olejków, które pozwala nam na ujędrnienie skóry i przywrócenie jej gęstości. Działą dużo lepiej niż inne naturalne kosmetyki. A dokładniej? W 1 kropli aromaesencji znajdziesz 150 aktywnych cząsteczek, posiada niezrównane właściwości antyseptyczne, antybakteryjne, przeciwzapalne. Określane są mianem naturalnych "antybiotyków" dla skóry, a moc ich zapachu może wpływać na nasze emocje i zachowania.

Aromaesencja Néroli, która dzisiaj jest bohaterką to głęboko nawilżające serum, z olejkiem eterycznym Néroli, który stymuluje działanie kluczowych substancji sprzyjających nawodnieniu skóry. Tylko dwie krople wystarczą aby zrewitalizować Twoją skórę w trakcie codziennej pielęgnacji. Stuprocentowo naturalne i stuprocentowo aktywne. Koncentrat naturalnej energii łączący w sobie moc olejków eterycznych i oleju roślinnego z pierwszego tłoczenia. Idealny do wszystkich rodzajów skóry. 100% aktywnych składników, bez parabenów, konserwantów, oleju mineralnego oraz barwników.

Njważniejsze składniki (a jest ich całkiem sporo!) to między innymi Olejek eteryczny Néroli, który nawilża i wspomaga wchłanianie innych składników. Olejek eteryczny petitgrain zmiękcza i wygładza skórę, Olejek eteryczny z szałwii wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, ma działanie napinające i wygładzające, a Olejek eteryczny z pietruszki wspomaga wyrównanie kolorytu skóry. W składzie znajdziesz także Olej z orzecha laskowego chroniący przed utratą wody z naskórka i regenerujący.

Konsystencja jest lekka i szybko się wchłaniająca, nie roluje się na skórze. Najlepszym pomysłem będzie aplikowanie serum rano, przed użyciem kremu. Musisz ogrzać w dłoniach dwie krople Aromaesencji, przyłożyć dłonie do twarzy i wykonać kilka głębokich oddechów. Następnie nałóż produkt na twarz i szyję za pomocą odwróconej „II”. Serum najlepiej aplikować na lekko (!) wilgotną skórę.

Jakiego rezultatu możesz się spodziewać? Na pewno głębokiego nawilżenia oraz regeneracji.

Dodatkowym atutem jest również fakt iż chroni skórę oraz uwalnia ją od konsekwencji stresu miejskiego stylu życia. Niezaprzeczalnym natomiast - stu procentowa naturalność! bardzo spodobał mi się nowy etap w mojej pielęgnacji czyli właśnie aromaesencja, z wielką przyjemnością wypróbuję innych wersji, a jest ich kilka - np. irysowa, mandarynkowa, ylang ylang lub z różą.

Słyszałaś o marce Decléor? A może miałaś okazję poznać jej produkty?

Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...