29 grudnia 2017

Makijaż na Sylwestra. Moje inspiracje!

Jaki makijaż wybrać na Sylwestra? Według mnie i dla mnie, w tym roku istnieją tylko trzy opcje o których chciałam Ci opowiedzieć i pokazać je jako inspiracje. Wybrałam klasykę czyli czerwone usta, trochę szaleństwa pod postacią brokatu i na koniec uważane za najbardziej dziewczęce - różowe róże do policzków. Każdy z elementów wygląda świetnie solo, ale jeśli tylko masz ochotę połącz wszystkie trzy ze sobą! Udanej zabawy!

1. CZERWONE USTA
Ten sezon należy do czerwonych ust! Obiecuję nosić je tak często jak tylko się da. Uwielbiam i ostatnio wciąż myślę o takich makijażach. Winne, głębokie kolory albo soczyste, krwiste czerwienie. Gdzieś pomiędzy są także pomarańcze i maliny. Czerwone usta mogą okazać się odrobinę kłopotliwe ponieważ wymagają precyzji, ale wystarczy nanieść pomadkę w skupieniu i wszystko powinno się udać!


2. BROKAT
Zawsze i wszędzie, niezależnie od pory roku, pogody czy trendów. Możesz zrobić z nim wszystko, niezależnie od tego czy lubisz minimalizm czy przepych. To, jak zaaplikujesz brokat zależy tylko od Ciebie - na zdjęciach możesz zobaczyć kilka propozycji. Niektóre z nich to moje makijaże - wybrałam te z większą jak i mniejszą ilością pyłku. Bardzo fajnym rozwiązaniem są także złote płatki, które wyglądają naprawdę niecodziennie. Dla odważnych - sypnięcie po przedziałku.



3. POLICZKI
Pięknie, soczyście zaznaczone w najpiękniejszym możliwym kolorze czyli różu. Dopuszczę ewentualnie do głosu koral! Nie spieram się czy na róż należy zaaplikować jeszcze rozświetlacz czy nie - każda z nas jest inna i wybierze to, co lubi najbardziej. Najważniejsze jest jednak to, aby nie bać się eksperymentować!


Na który z wybranych przeze mnie elementów zdecydowałabyś się w swoim sylwestrowym makijażu?
Czytaj dalej...

26 grudnia 2017

Gucci Bloom.


Gucci Bloom to zapach odrodzenia marki. Kobiety na całym świecie czekały na niego z niecierpliwością - są debiutem Alessandro Michele, dyrektora kreatywnego Gucci:
Chciałem uzyskać bogaty zapach białych kwiatów zamknięty w odważnej kompozycji, która przenosi do rozległego ogrodu wypełnionego mnogością kwitnących roślin, taki swoisty bukiet obfitości. A ogród ten jest równie piękny jak kobiety: kolorowe, tajemnicze, różnorodne..."


Kreacja kompozycji zapachowej to dzieło Alberta Morillasa, który nutami głównymi uczynił tuberozę, jaśmin i irysa oraz opatentowaną nutę chińskiego kapryfolium (użytą tylko w Bloom). Morze białych kwiatów, które odnajdziesz w kompozycji na szczęście nie są ani przesłodzone ani nawet bardzo słodkie. Są po prostu białymi kwiatami - nieco mistycznymi, wzbudzającymi ciekawość. Żaden z kwiatów nie dominuje, są równomiernie rozłożone i to może powodować uczucie lekkiej nudy, które szybko ustępuje i pozwala wtopić się zapachowi w nadgarstki. Uczucie ciepła, ogrzania, lekkiego rozleniwienia to moje główne odczucia na temat Bloom.


Nuty zapachowe znajdujące się w pięknym, minimalistycznym flakonie to między innymi pochodzący z Indii jaśmin sambac, tuberoza, kosaciec, czyli irys o pachnących korzeniach, chiński wiciokrzew i Rangoon creeper, czyli egzotyczna roślina o przepięknych kwiatach, która po raz pierwszy została używa w perfumiarstwie! Zapach jest ciepły i bardzo kwiatowy, lekko ciężki, ale nie jest duszący.


Intensywne, nieco duszne, mocno kwiatowe i przyciągające. Bardzo długo utrzymujące się na skórze (nawet do 8-10 godzin). Są miękkie, pięknie otulają skórę oraz szale - doskonale sprawdzą się jesienią i zimą, latem dla mnie mogą stać się zbyt ciężkie. Absolutnie podoba mi się trochę retro flakon oraz reklama i video, które przepełnione są motywem świeżych kwiatów. Myślę, że Bloom są naprawdę udaną kompozycją, która będzie cieszyła się popularnością. Pisząc tego posta przypomniałam sobie o Eau de Parfum 2, które kiedyś uwielbiałam, a właśnie za nimi bardzo mocno zatęskniłam...
Czytaj dalej...

25 grudnia 2017

Beauty Monday: Świątecznie.

Nie odpuszczam w Święta! W końcu dzisiaj jest poniedziałek! Moja propozycja makijażu świątecznego to niemalże sto procent klasyki - czerwone usta, lekko przydymione spojrzenie i kreski. Całość broni się sama.


Wybrałam rozświetloną skórę - jej sekretem jest dość kryjący podkład. Wybrałam zielony podkład w kremie marki Boho Cosmetics Makeup, który jest naturalny, vegański i naprawdę fajnie stapia się ze skórą. Odcień, który mam jest dość jasny, ale jest w stanie dostosować się do jasnej karnacji i nie odznaczać się. Do tego wykonturowane kości policzkowe oraz rozświetlacz.


Mam na sobie:
Twarz: Farsali Unicorn Essence, Boho Green Makeup podkład w kompakcie Beige Clair 02, Hourglass Ambient Lighting Powder, NYX Professional Make Up Love Contours All (bronzer + rozświetlacz), Glamglow Glowsetter.
Usta: Clinique Pop Lip Colour and Primer Cherry Pop.
Oczy: NYX Professional Make Up Love Contours All (złoty roświetlacz), tarte Flirt, Kat von D Tattoo Liner, Collistar Mascara Infinito black, Benefit Gimme Brow medium/dark.



Powieki potraktowałam cieniami z palety Flirt od tarte - są naprawdę świetne. Czarna kreska (tym razem wyszła mi nawet w miarę cienka!) oraz wytuszowane rzęsy. Na ustach mam doskonałą pomadkę Clinique w kolorze soczystej, pięknej czerwieni, bardzo ją lubię! Ah i jeszcze jedna sprawa - wypróbowałam serum Unicorn Farsali oraz mgiełkę utrwalającą Glamglow Glowsetter - nic nie jest w stanie ruszyć mojego makijażu!


Masz swój ulubiony, świąteczny makijaż czy nie zwracasz uwagi na takie trendy?
Czytaj dalej...

22 grudnia 2017

Chanel Hydra Beauty Micro. Pielęgnacja twarzy.


Czy to pora na ostatni post pielęgnacyjny w tym roku? Jak najbardziej! Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o linii Hydra Beauty Micro marki Chanel, która zawiera kilka produktów przeznaczonych do pielęgnacji skóry twarzy. Chanel jako prekursor technologii mikrofluidycznych tworzy kosmetyki z mikrokropelkami kamelii. Ekstrakt kamelii zabezpieczony jest wewnątrz mikrokropelek w swojej najczystszej postaci. W momencie aplikacji mikrokropelki łączą się ze skórą i wnikają w głąb powodując uczucie głębokiego nawilżenia, regeneracji i przyjemności.


Zacznę od serum. Niespotykanie lekkie, krystaliczne i przejrzyste. Piękny, minimalistyczny flakon wewnątrz którego znajdziemy produkt o działaniu silnie nawilżającym i relaksującym. Przyjemny, kwiatowy zapach mimowolnie odpręża i wycisza. Konsystencja, która jest genialna - mimo, iż należę do tej grupy konsumentek, która przede wszystkim docenia te bardziej maślane, kremowe, zwarte. Kolejną zaletą jest wydajność, jedno/ewentualnie dwa naciśnięcia pompki zdecydowanie wystarczają do aplikacji na całą twarz. Szybko się wchłania, odświeża i przygotowuje skórę dla kremu. Używałam Hydra Beauty Micro Sérum codziennie, co zauważyłam? Na pewno poprawę jakości skóry, a rozumiem przez to chwilę, gdy rano przeglądam się w lustrze i widzę ją wypoczętą i pełną życia. W ciągu dnia nie odczuwam żadnego ściągnięcia, twarz jest gładka, jędrna i zdrowa. Widzę efekt nawilżenia i odczuwam go - serum spełniło moje oczekiwania i nie mam mu nic do zarzucenia. Biorąc pod uwagę wydajność, prorokuję iż wystarczy na około czterech miesięcy użytkowania. Dla kogo będzie idealne? Dla kobiet poszukujących zmysłowej pielęgnacji (o tak, użyję tego słowa! Zapach, konsystencja i wygląd stworzyły piękną całość), która ochroni, zabezpieczy skórę przed utratą nawilżenia, blasku czy działaniem stresu.


Następnym produktem jest Hydra Beauty Micro Crème czyli krem do twarzy, który wywołuje zaskakującą kaskadę zmysłowych doznań: na początku wydaje się świeży i lekki jak woda, a po chwili staje się komfortowy jak krem. Przeznaczony jest do wszystkich rodzajów skóry. Micro Crème zapewnia nieustanne nawilżenie. Jego działanie wypełniające przywraca skórze objętość i elastyczność. Skóra jest nie tylko intensywnie nawilżona i wypełniona, lecz także wzmocniona i bardziej odporna na stresujące czynniki środowiska zewnętrznego, dzięki antyoksydacyjnemu działaniu formuły. Pięknie wchłania się, nie powoduje uczucia lepkości więc od razu po aplikacji możesz wykonać makijaż. Nie zapycha, jest bardzo wydajny i luksusowy. Otula skórę, spełnia jej oczekiwania, dogłębnie nawilża. Dla mnie to bardzo istotne, aby moja skóra mogła cieszyć się odpowiednim stopniem nawilżenia.



Trzecim kosmetykiem, który miałam okazję przetestować był krem pod oczy Hydra Beauty Micro Gel Yeux. Intensywnie wygładzający żel nawilżający do pielęgnacji okolic oczu oparty na technologii mikrofluidyki, zwalcza opuchnięcia, cienie i drobne linie, powstałe na skutek odwodnienia. Niepotykana dotąd formuła zawiera wyjątkowo nawilżający ekstrakt kamelii, zabezpieczony w czystej postaci we wnętrzu niezwykle delikatnych mikrokropelek. Żel intensywnie energetyzuje skórę i wygładza drobne linie wokół oczu. Świeży, przeciwdziałający zmęczeniu kompleks oddziałuje skutecznie na opuchnięcia i cienie. Lekka i świeża jak woda, a zarazem komfortowa niczym emulsja, formuła żelu stapia się ze skórą. Dzięki regularnemu stosowaniu kontur oka jest nawilżony, wyraźnie wygładzony i zasilony energią, dzięki czemu odzyskuje świeżość i blask. Formuła jest doskonale tolerowana przez skórę, pozostaje delikatna dla okolic oczu i jest odpowiednia dla nawet najbardziej wrażliwych oczu. Nie roluje się, nie obciąża delikatnej skóry - jest wyjątkowy.

Cała linia Hydra Beauty Micro jest warta uwagi. Świetnie odpowiada na potrzeby zarówno skóry młodej jak i tej odrobinę bardziej wymagającej, w tym mojej. Kosmetyki są delikatnie perfumowane więc nie powinny drażnić, są wydajne i mają piękne, minimalistyczne opakowania. Must have przesuszonej skóry!

Czytaj dalej...

20 grudnia 2017

Bottega Veneta Eau de Velours.


Zacznę od zachwytów mimo, że tego nie robię. Nie będę siliła się na barwne i kwieciste wprowadzenia ponieważ tym razem moja opinia jest następująca: Bottega Veneta Eau de Velours to jeden z zapachów mojego życia. W stu procentach uzupełniamy się nawzajem, jesteśmy związkiem idealnym.


Sięgając po minimalistyczny flakon, ozdobiony tasiemką nie sądziłam, że zakocham się w nim. W sieci opisywane były jako śliwkowe, ja natomiast śliwki w nich nie wyczuwam. Dla mnie są lekko dymne i kadzidlane, czego pewnie inni nie wyczuwają. Na szczęście nie jest też arcysłodka lub nawet słodka - jest wyjątkowa. Nieco przypomina pierwowzór, ale ma w sobie coś bardziej głębokiego, coś przylegającego do skóry. W bazie mleczne akordy stają się odrobinę pudrowe, są otulające i nieco zbuntowane.


Zapach jest zupełnie nie mainstreamowy, jest ukłonem w stronę bardziej niszowych zapachów. Na mojej skórze są trwałe do mniej więcej pięciu, sześciu godzin. To, w jaki sposób osadza się na szalach czy płaszczu to jakiś kosmos! Jest ciepło, miękko, wyjątkowo i inaczej. Bardzo cieszę się, że trafiłam na Eau de Velours ponieważ dla mnie stały się jednym z ukochanych zapachów i umieszczam je w pierwszej piątce. Mogłabym zachwycać się nimi godzinami i opowiadać o nich bez końca. Najlepszym dowodem jest fakt iż mój 50 ml flakon jest już w połowie pusty.


W nucie głowy odnajdziesz bergamotkę i różowy pieprz, w sercu jaśmin, różę, przyprawy oraz śliwkę. Bazą staje się paczula oraz skóra. Całość jest totalnie dopracowana, łącznie z flakonem oraz kartonikiem. Wszystko zaczęło się w 2011, gdy BV wylansowała premierowy zapach. Dominujący akord skórzany - tajemniczy, kobiecy, wzbogacony delikatnymi nutami cytrusowymi podbił rynek. Bottega Veneta wprowadziła swoistą rewolucję w sektorze luksusowych perfum, tym samym uosabiając perfekcjonizm i indywidualizm.

Eau de Velours jest moim odkryciem tego roku!
Czytaj dalej...

18 grudnia 2017

Beauty Monday: Sreberko.

Było już u mnie pazłotko więc pora na sreberko. Gwiazdą dzisiejszego makijażu jest paleta Urban Decay Heavy Metals. Jest naprawdę cudowna, solidnie napigmentowana i w pięknych kolorach. Ja użyłam samego srebra oraz później nałożyłam na nie odrobinę złota - efekt jest wielowymiarowy i mocnooo błyszczący.


W pierwszej wersji było srebro, póżniej w kąciki naładowałam odrobinę różu, aby całość fajnie komponowała się z konkretną fuksją na moich ustach. Makijaż, który dzisiaj pokazałam to również makijaż, który przygotowałam do styczniowego numeru Cosmopolitan - możecie zobaczyć go tutaj.


Mam na sobie:
Twarz: Farsali Unicorn Essence, Chanel CC Cream, rozjaśniony odcień 20, Hourglass Ambient Lighting Powder.
Usta: MAC Ultramarine Pink + bezbarwny błyszczyk
Oczy: Urban Decay Heavy Metals (srebro i złoto), Too Faced Better than sex mascara black, w kącikach również cień z palety Urban Decay Heavy Metals.


Używasz srebra na powiekach? A może miałaś już okazję poznać paletę UD?

Czytaj dalej...

16 grudnia 2017

Poradnik DIY: Jak zrobić wianek świąteczny?


Po poście o pakowaniu prezentów, który wzbudził Wasze duże zainteresowanie, pomyślałyśmy, że stworzymy poradnik o świątecznych wiankach. Ich zrobienie jest nieco czasochłonne ponieważ wymaga oczyszczenie roślin, przygotowania ich, a przede wszystkim znalezienia. Najlepiej skorzystać z obecności giełdy kwiatowej jeśli jest w Twojej okolicy - znajdziesz tam wszystkie potrzebne artykuły.





Jest też jedna sprawa o której zapomniałyśmy - rękawiczkach ochronnych. Nie przetrwa tego żaden manicure. Do stworzenia wianków będą Ci potrzebne cienkie druciki najlepiej w zielonym kolorze, nie widać ich wówczas w roślinach. Niezbędny będzie również sekator, znacznie ułatwi pracę ponieważ cięcie roślin może okazać się ciężkie.






Jeśli zastanawiasz się jakich roślin użyłyśmy do stworzenia kompozycji to są to między innymi suszone owoce dzikiej róży, gipsówka (zwana także kaszką), mimoza, barwione na czerwono listki oraz eukaliptus. Oprócz wianków zrobiłyśmy także coś na kształt bukietu - można go powiesić na ścianie, drzwiach lub wstawić do wazonu.



Oprócz tradycyjnych choinkowych kompozycji możesz zdecydować się na totalnie minimalistyczne i proste. Stworzone zostały z gałązek i przyozdobione na przykład owocami dzikiej róży.



I jeszcze jedno - robienie takich dodatków powinno zaczynać się kolacją, którą przygotowujesz razem z przyjaciółką albo znajomymi i trwać cały wieczór. Konieczne jest także wino w ilości zapewniającej doskonały nastrój, świąteczne piosenki i... napisałabym lody, ale już dam z nimi sobie spokój :).


Robiłaś kiedyś wianki własnoręcznie? Jest taka tradycja w Twoim domu?

realizcja: @brudnerece dla agatamanosa
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...