AMNMAG 06/13


Skończyłam szkołę. Zdałam egzamin, odebrałam dyplom, wypiłam szampana, jestem wizażystką. Jedyna szkoła jaką skończyłam w życiu i jest mi z tego powodu smutno, tak naprawdę smutno. Może dlatego, że sama ją wybrałam i byłam absolutnie napalona, aby do niej iść? Nie będę udawać, że było lekko bo momentów zwątpienia było kilka, czasami miałam dość i mi się zwyczajnie nie chciało. Dojazdy z Wrocławia mnie wykańczały, byłam ciągle zmęczona i półprzytomna, ale udało się. Dziewczyny, udało się! Jeden z najfajniejszych okresów w moim życiu, poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi - żałuję, że tak późno spotkałam ich na swojej drodze! Jaki był czerwiec? Stresujący, wyczerpujący, ale dał mi dużo szczęścia i satysfakcji.

- Agata Herbut



Czytaj dalej...

29 czerwca 2013

To ten weekend.

W szkole już trwają dyplomy - pierwsza grupa właśnie tworzy, jutro moja kolej i moich koleżanek. Super ważny dzień więc trzymajcie za nas wszystkie kciuki. Odezwę się dopiero po, dopinam wszystko na ostatni guzik (naprawdę, Agata?!).

Wam dziewczyny życzę pięknego weekendu! Odpoczywajcie i łykajcie słonko :*


photo:pinterest
Czytaj dalej...

28 czerwca 2013

Mój ulubieniec: Lierac Hydra Chrono+ Serum.

Niezwykły eliksir nawilżający, dzięki unikalnemu połączeniu składników aktywnych trwale przywraca skórze odpowiedni poziom nawilżenia, chroni skórę przed przyspieszonym starzeniem oraz natychmiast wygładza, nawilża i chroni skórę przed odwodnieniem - Lierac Hydra Chrono+ Serum. Czysta magia.


Kompleks, który zawarty jest w produkcie to wynik najnowszych badań Lierac - łączy w sobie dwa wzajemnie się uzupełniające składniki aktywne, wspierające i stymulujące funkcjonowanie obu typów kanałów wodnych skóry:

1. naturalny aminokwas: TMG (Trimetyloglicyna), zdolna kompensować niedobory akwaporyn w skórze poprzez przejęcie aktywnej dystrybucji wody w naskórku, od jego najgłębszych aż do najbardziej zewnętrznych warstw.
2. Wyciąg z konwalnika japońskiego, sprzyjający tworzeniu się obwódek zamykających,regulatorów procesu dystrybucji wody w skórze ku warstwie rogowej, a co za tym idzie wzmacniający funkcję barierową skóry.



Świeże,  przejrzyste  serum  o  konsystencji delikatnego  sorbetu  w  różanym  odcieniu. Beztłuszczowe, ze zmysłową nutą zapachową róży, magnolii i ylang‐ylang. Rewelacyjnie apliku się na skórę i sprawia, że codzienna pielęgnacja jest zdecydowanie przyjemna! Wiecie, że mam bardzo suchą skórę, która jest dość wymagająca - stosowanie tego produkty (który podkradłam siostrze!) doskonale ją nawilżyło i poprawiło jej ogólną kondycję. Nie czuję żadnego ściągnięcia, przesuszenia, nie widzę skórek. Jeśli poszukujecie czegoś, co doskonale nawilży Waszą spragnioną skórę - serum Lierac polecam z czystym sumieniem.
Jak stosujemy? Kilka kropel serum aplikujemy na skórę twarzy rano i/lub wieczorem. Możecie też dodać kilka kropli serum do fluidu, ułatwi to jego aplikację i zwiększy komfort stosowania.  Szklany flakon z pipetą o pojemności 30 ml kosztuje ok. 140 zł. Do kupienia w aptekach.

SKŁAD: KOMPLEKS  PRZEPROGRAMOWUJĄCY  NAWILŻANIE (TMG  +  wyciąg  z  konwalnika  japońskiego + NMF): 20% + ROZTWÓR CZYSTEGO KWASU HIALURONOWEGO: 5% + WYCIĄG  Z HIACYNTA WODNEGO O KOMPLEKSOWYM DZIAŁANIU OCHRONNYM: 2,5%  + WYCIĄGI Z  KWIATÓW WIŚNI JAPOŃSKIEJ:1% I RÓŻY:1%
Czytaj dalej...

27 czerwca 2013

Śledźcie mnie!

Wszystkie wiemy, że od 1 lipca zmienia się coś tam w kwestii Obserwatorów więc podsuwam Wam mnie jeszcze bliżej i namacalniej:) Śledźcie mnie na:
Instagramie
poprzez bloglovin
a nawet facebbokowy profil.

Jestem wszędzie. W Waszej lodówce także;)





FACEBOOK
INSTAGRAM
BLOGLOVIN
Czytaj dalej...

Czym pachnie czerwiec?


To bardzo ciekawe jak z biegiem lat zmienia się mój nos i to jak postrzegam zapachy. Kilka lat temu najlepiej czułam się w ekstremalnych ulepach, wydawało się nawet, że im słodziej tym lepiej. Na szczęście mam ten etap za sobą i w chwili obecnej sięgam po aromaty bardziej świeże, ciekawsze, złożone. Tegoroczne lato to właściwie nadal poniekąd słodycz, ale nie ciągnąca się za mną jak długi ogon.


Tradycyjnie jest Estee Lauder i Bronze Gooddess Capri - zmysłowo, słodko i plażowo. Capri to idealna propozycja na gorące wieczory! Chance od Chanel to jeden z najbardziej ropoznawalnych zapachów, moja wersja Chance Eau Tendre to grejpfrut, absolut jaśminu, pigwa, owoce, hiacynt, ambra, irys, drzewo cedrowe, białe piżmo - całość bardzo apetyczna, świetlista i magnetyzująca. Pachnie szczęściem. Dior Addict Eau Délice oparty na słodkich i kwaśnych nutach żurawiny jest elegancki, świeży (w granicach rozsądku!), przyciągający uwagę, świetlisty. Uwielbiam nosić je na sobie i wwąchiwać się w nadgarstki. Eau Fraiche od Eisenberg to letni deszcz, prześliczny, ciepły, muskający całe ciało. Zwiewny i otulający - świetna propozycja na gorące lato!


Czym u Was pachnie lato? Macie swoje ulubione zapachy, których używacie o tej porze roku?
Czytaj dalej...

26 czerwca 2013

Nadal ślubnie - Essie, Using my maiden name.

Kolejna propozycja marki Essie w ramach tegorocznej, ślubnej kolekcji - Using my maiden name. Zupełnie coś innego, koniec z francuskim manicure, beżami, delikatnymi różami - bo niby czemu mamy się ograniczać i nie pozwalać sobie na odrobinę koloru?


Using my maiden name ma oddawać urok niebieskiej hortensji, jedna warstwa jest bardzo delikatna, kolejna tworzy już pełne krycie - lśniący fiolet, który najpiękniej wygląda w słońcu mieniąc się i skrząc.


"Miłość jest w powietrzu" … zatem zapraszam Was do poznania mojej najnowszej kolekcji ślubnej. Kolekcja prezentuje klasyczne, delikatne kwiatowe odcienie z figlarnym, totalnie nowoczesnym akcentem – każdy odcień jest jedyny w swoim rodzaju. Gdy mój mąż zaproponował mi małżeństwo, oczywiście powiedziałam „tak!”. Byłam podekscytowana faktem, że chce spotkać się ze mną przed ołtarzem. I byłam absolutnie pewna, że to on jest moją lepszą połową. Co nie przeszkadza mi nadal używać nazwiska panieńskiego. Zaszłam tak daleko i dziś dokładnie wiem kim jestem; nauczyłam się jednak trudnej sztuki kompromisu i jednej rzeczy, co do której oboje się zgadzamy: żadnego bagażu z przeszłości. Na zawsze Wasza,Essie Weingarten. "



Jak Wam się podoba odcień, który Essie proponuje w kolekcji ślubnej? Dla mnie - jest to jeden z nielicznych fioletów, który bardzo mi pasuje i w którym dobrze się czuje.

Lakiey ze ślubnej kolekcji dostępne są wyłącznie w salonach manicure (45zł/13,5ml).
Czytaj dalej...

My week, in photos - 48.

Zanudzę Was jeśli napiszę, że nadal stresuję się niedzielą i egzaminem? Zanudzę:) Za tydzień o tej porze będzie już po wszystkim i mam nadzieję być w Zamościu chociaż na chwilę - przyjeżdża moja siostra z bliźniaczkami więc będzie super wesoło i rodzinnie, a w weekend będę miała na miejscu Ankę - moją drugą siostrę. Jak Wam minął tydzień? Po tropikalnych temperaturach nadeszły burze i deszcze i zimno :(





1. Bourjois ma 150 lat.
2. Coffee time z Beauty Icon i Pięknością Dnia <3
3. Tropiki.
4. Baba ghnaoush czy hummus? Zrobiłam porcję dla wojska.
5. Chopin.
6. Najfajniejsze przeżycie całego tygodnia.
7. Nowe włosy razy dwa.
8. Zrobiłam podwieczorek.
Czytaj dalej...

25 czerwca 2013

Link Love - Maj.



Jest już prawie koniec czerwca więc z lekkim opóźnieniem, ale jest! Majowy link love czyli blogowe podsumowanie miesiąca. Do dzieła! Zastanawiałyście się kiedyś jak wygląd pokaz mody od kuchni? U Beauty Icon możecie zobaczyć co działo się za kulisami finałowej gali Fashion Awards. Makijaż na potrzeby pokazu wykonywali najlepsi wizażyści marki M.A.C Cosmetics. Aby prześledzić wielkie, a może małe zmiany wizerunkowe dziewczyn z Bless The Mess zajrzyjcie koniecznie do tego posta - poza tym muszę to powiedzieć głośno: Lona już niebawem będzie mamą więc wysyłajmy jej miliony pozytywnych myśli! Na Jest Pięknie możecie obejrzeć zdjęcia zjawiskowej Tildy Swinton, która moim zdaniem ma nieziemską, absolutnie cudowną urodę - tutaj w kampanii Chanel. Magazyn Creative z kolei również modowo - tym razem bardziej przystępnie bo i Marks and Spencer, niewątpliwie jednak od jakiegoś czasu moim zdaniem marka prezentuje naprawdę ciekawe kolekcje. Olfaktoria pod koniec kwietnia zamieściła artykuł o ulubionych perfumach przedstawicielek brytyjskiej monarchii - koniecznie zajrzyjcie jeśli jesteście ciekawe czym pachnie władza:) Nie lubicie smażyć się na słońcu, a z drugiej strony nie lubicie w lecie prezentować nóg a'la córka młynarza? Piękność Dnia sprawdziłą kilka dobrych kremów opalających, dzięki nim skóra jest złocista i muśnięta słońcem!

A może Wy dziewczyny macie dla mnie ciekawe linki, które mogłabym dodać do swoich ulubionych?
Czytaj dalej...

23 czerwca 2013

Mój debiut czyli szparagi staną się moją miłością.

W niedzielę popołudniu zdajesz sobie sprawę, że w domu za wiele do jedzenia nie ma, a jeśli już to rzeczy, które niekoniecznie nadają się na obiad. Na szczęście zawsze masz w zanadrzu:
a) parmezan
b) świeżą bazylię i inne przyprawy

a dzień wcześniej Pan Domu wracając z pracy zakupił białe szparagi. W zakamarkach lodówki znalazłam też małą cebulę i starą cukinię. Wydarzenie to urosło do wielkiej rangi ponieważ jeszcze nigdy nie jadłam szparagów (tak, tak...) i nie miałam specjalnej ochoty zabierać się za naukę ich przyrządzania. Niestety, musiałam.



Podstawa przepisu jest dziełem Asi (Kwestia Smaku) - w związku z brakiem mascarpone i kolendry zastąpiłam parmezanem i bazylią. Zielone szparagi - białymi, nie ugotowałam ich tylko od razu podsmażyłam.


- 6 białych szparagów
- mała cebulka
- jedna cukinia
- parmezan
- bazylia
- sól morska, pieprz, ostra papryka
- oliwa

Podsmaż na oliwie cebulkę, dodaj pokrojoną cukinię i szparagi - wszystko podmażaj aż szparagi staną się miękkie. Dodaj pieprz, sól, paprykę, starty parmezan i smaż kolejne kilka minut. Ugotuj makaron (u nas penne). Gdy szparagi staną się miękkie, ale nadal chrupiące to znak, że są już gotowe - połącz warzywa z penne, posyp świeżą bazylią i parmezanem. Możesz skropić odrobinę cytryną. Tadam!



Lubicie szparagi? Może znacie jakieś pyszne danie z wykorzystaniem wersji zielonej?
Czytaj dalej...

22 czerwca 2013

Przyszło nowe - w maju.


Dużo nowości i dużo dobroci! Pojawił sie puder o kilku sposobach użytkowania Make Up For Ever Pro Finish, krem do rąk La Mer (mój pierwszy raz z ta marką), serum nawilżające Eisenberg. Paznokietki upstrzone będą w fuksję i ciemny turkus złamany zielenią od Diora, usta (próbowałam najciemniejszego odcienia także na powiekach!) należą do Chubby Sticków, Clinique w wersji Intense. Wakacyjny brązer MAC w ślicnzym złoto - brązowym opakowaniu, perfumy Mercedes (nie mam prawdziwego to chociaż namiastką mogę szpanować!), różowiutki BB od Vichy i wisienka na torcie - róż do policzków Estee Lauder, który znacie z wczorajszego posta.

Czy jest coś co chciałybyście obejrzeć z bliska najpierw?:)
Czytaj dalej...

21 czerwca 2013

Wściekły róż po raz drugi. Estee Lauder Pure Color Cheeck Rush w odcieniu Pink Patent.

Z wściekle różowym upiększaczem policzków marki Estee Lauder jestem w związku od kilkunastu użyć - Pink Patent bo o tym odcieniu dzisiaj Wam opowiem w pierwszej chwili wydaje się tak ekstremalnie napigmentowany, że używanie go mogłoby skończyć się na make - up inspirowanym makijażem cyrkowym. Jest to tylko pierwsza chwila na szczęście, a odcień różu jest transparentny.



W tym momencie czas na niespodziankę - róż Pure Color Cheeck Rush to lekki, innowacyjny, transparentny żel, nadający policzkom soczysty kolor i świeżość. Jego rewolucyjna, wodna formuła daje uczucie przyjemnego chłodu, nawilża i rozświetla policzki jak nigdy dotąd. Słowa producenta mają swoje odzwierciedlenie podczas tworzenia makijażu - bardzo lekka konsystencja, która rozpływa się w palcach, wściekłość koloru znika i staje się on dziewczęcy, świeży, delikatny. Oczywiście, możemy stopniować natężenie koloru, ale tak naprawdę najpiękniej wygląda położony z umiarem, dość bezpiecznie.


Zdaję sobie sprawę, że część z Was może bać się róży do policzków w kremie/musie/żelu, ale produkt Estee należy do grupy specyfików którymi nie jesteś w stanie zrobić sobie krzywdy. Plusem jest także fakt iż wyśmienicie się blenduje i nadwyżkę różowego pigmentu można szybko rozetrzeć na przykład pędzlem. Na polikach trwa kilka godzin i jest bardzo trwały.


Róż do policzków Pure Color Cheek Rush kosztuje 165 zł i jest już dostępny w perfumeriach.
Czytaj dalej...

20 czerwca 2013

Too Yacht to Handle. Zdecydowanie. China Glaze po raz pierwszy.


Pierwszy raz z China Glaze i to od razu miętowo! Dobrze czasem jest mieć za znajomą Gosię (Spooky Nails), której paczkę mogę odebrać, pozwoliła mi nawet pomalować paznokcie jej zdobyczami. Wybrałam arcymodną od wielu sezonów zieleń - Too Yacht to Handle.


Moje paznokcie potrzebowały niestety aż trzech warstw, mam wrażenie jednak, że ręka, która zna się już z lakierami China Glaze jest w stanie poprzestać na dwóch. Dość długi i cienki pędzelek może okazać się kłopotliwy, osobiście wolę te krótsze i szersze - wygodniej mi się nimi maluje. Jednorazowo - mogę to wybaczyć jednak jeśli wszystkie lakiery CHG mają właśnie takie pędzle to chyba nie zostanę ich fanką (orientujecie się czy tak właśnie jest?).


W kwestii koloru - dla mnie to miętowa zieleń, jednak nie z tych rozmytych, pastelowych - produkt China jest zdecydowanie bardziej rześki i intensywny. Porównywałam go do pistacjowego hitu z Essie i jest bardziej mocny, zdecydowany. A Wam jak się podoba propozycja China Glaze? A może wolicie zielenie zmierzające w stronę pasteli?
Czytaj dalej...

Wściekłość na policzkach.

Miałyście okazję już go poznać?


To wściekle różowy róż do policzków marki Estee Lauder w kolorze Pink Patent. Nie zawsze po drodze mi jest z taką konsystencją upiększaczy policzków, ale tego produktu jestem naprawdę bardzo ciekawa, zaczynam malowanie i postaram się najszybciej podzielić z Wami efektami!
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...